Prezydent Jacek Majchrowski: Nie boję się komisji reprywatyzacyjnej

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski /Paweł Krawczyk /INTERIA.PL

Krakowski magistrat zgłosił do tej pory do prokuratury ponad 400 spraw kamienic, które budziły wątpliwości urzędników. Tylko jednak 10 proc. z nich zostało przekazanych przez prokuraturę do sądu. Do dziś większość osób, które uczestniczyły w procederze przejmowania kamienic, jest bezkarna. Sąd dopatrzył się przestępstwa tylko w nielicznych sprawach.

Reklama

Politycy PiS zapowiadają, że w Krakowie powstanie komisja reprywatyzacyjna, na wzór warszawskiej. Ma ona doprowadzić do ujawnienia kontrowersyjnych przypadków przejmowania kamienic, a przy okazji pomóc PiS wygrać wybory na prezydenta Krakowa. "Powszechnie podejrzewa się, że w Krakowie skala złodziejstwa i korupcji jest znacznie większa niż w stolicy" - napisał ostatnio w "Głosie - Tygodniku Nowohuckim" Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu.

Senator Marek Pęk, szef krakowskiego PiS, zapowiedział natomiast w rozmowie z Interią, że przed wyborami PiS gruntownie przyjrzy się reprywatyzacji w Krakowie. - Mamy komisję reprywatyzacyjną w Warszawie, być może poszerzy ona swoją działalność o inne duże miasta. Wiadomo, że Kraków należy do czołówki tych miast, w których te problemy są - mówił Marek Pęk.

Reklama

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zapewnia, że nie obawia się powstania krakowskiej komisji reprywatyzacyjnej. - Nie mam zastrzeżeń co do założeń działania komisji: sama idea jest słuszna. Jej działanie może uświadomić konieczność zmiany pewnych przepisów. Mam tylko nadzieję, że nie będzie wykorzystywana politycznie - powiedział Interii prezydent.

Przypomina, że w Krakowie obowiązywały inne przepisy dotyczące zwrotu kamienic. W Warszawie, na mocy dekretu Bieruta, państwo przejęło na własność cały obszar, a postępowania o zwrot rozpatrywane są w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. W pozostałej części Polski, a więc także w Krakowie, wszystkie decyzje wydawały sądy i organy administracji rządowej. - My je tylko wykonywaliśmy, a bardzo często odwoływaliśmy się od nich. Zgłaszaliśmy także sprawy do prokuratury. Czasami nie chciała się tymi sprawami zajmować, czasami nie umiała. Rozumiem więc, że jeśli tu powstanie komisja reprywatyzacyjna, to wszystko pójdzie w kierunku weryfikacji działań sądu, bo to sąd wydawał te decyzje - mówi prezydent Majchrowski.

"Właścicielka" ma 123 lata

W Krakowie do nielegalnego przejmowania kamienic przez mafie reprywatyzacyjne dochodziło głównie w latach 90. ubiegłego wieku. Do dziś większość osób, które uczestniczyły w tym procederze, jest bezkarna. Sąd dopatrzył się przestępstwa tylko w nielicznych sprawach.

Tak było m.in. w przypadku kamienicy przy ul. Czystej 11. To budynek, za które zostało wypłacone odszkodowanie były właścicielom, powinien więc stać się majątkiem gminy. Po kamienicę zgłosiła się jednak kobieta, która podawała się za byłą właścicielkę. - Byłą właścicielkę pamiętali jednak mieszkańcy i poinformowali urzędników, że w chwili podpisania aktu notarialnego miałaby 123 lata. W postępowaniu sądowym nieruchomość ta została przekazana na własność Skarbu Państwa - mówi Justyna Habrajska, dyrektor Biura Przejmowania Mienia i Rewindykacji w Urzędzie Miasta.

W sądzie toczy się także obecnie postępowanie karne, w którym w pierwszej instancji skazano mecenasa posadzonego o sfałszowanie testamentu. Chodzi o kamienicę przy ulicy Dietla 101.

Jedna z kamienic, o którą walczy Urząd Miasta, znajduje się przy pl. Wszystkich Świętych 11, gdzie mieści się Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego magistratu. Ten budynek był przez kilkadziesiąt lat remontowany z pieniędzy publicznych, potem jednak pojawił się spadkobierca, fundacja, o której nikt nie słyszał. - Od kiedy jednak zaczęła działać komisja reprywatyzacyjna w Warszawie, przedstawiciele nowych właścicieli przestali być tak aktywni, nie pojawiają się u nas - mówi prezydent Majchrowski.

Budynków, które powinny należeć do gminy Kraków, bo zostało za nie wypłacone odszkodowanie, jest znacznie więcej. W wykazie Ministerstwa Finansów można doliczyć się ich 263. - W 98 przypadkach przeszły w całości lub częściowo na rzecz Skarbu Państwa na podstawie układów indemnizacyjnych, 79 nieruchomości stało się własnością Skarbu Państwa na podstawie innych przepisów, kilka spraw jest w toku. 22 nieruchomości to błędy adresowe lub złe oznaczenia nieruchomości trudne do zidentyfikowania. 51 z nich to przypadki, kiedy zostało wypłacone odszkodowanie, a brak jest decyzji Ministerstwa Finansów lub została ona wydana już po sprzedaży przez osoby nieuprawnione - wylicza Justyna Habrajska.

Historia jednej kamienicy

Niektóre spłacone nieruchomości z listy ministerstwa powinny stać się własnością gminy, zamiast tego trafiły jednak w prywatne ręce i były wielokrotnie sprzedawane. Tak było m.in. z kamienicą przy ul. Wygranej 2. W 1994 r. sąd orzekł, że ten budynek należy się jako spadek osobie, która w 1997 r. sprzedała ją. W 1998 r. nastąpił ponowny obrót tą nieruchomością, a w 2000 r. kolejnym kupcem został Sławomir Ptaszkiewicz, deweloper i były radny PO. W 2015 r. kamienicę kupiło podlegające prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu Krakowskie Biuro Festiwalowe.

Wcześniej urzędnicy starali się odzyskać tę kamienicę. Już w 1998 r. Urząd Rejonowy (podlegający administracji państwowej) zwrócił się do Ministerstwa Finansów z prośbą o sprawdzenie, czy osobie, która nabyła spadek, zostało wypłacone odszkodowanie, a jeśli tak - o wszczęcie postępowania i wydanie decyzji.

W odpowiedzi Ministerstwo Finansów stwierdziło, że "nazwisko ww. osoby nie figuruje na przekazanej przez stronę amerykańską liście osób (...)", ale że "zwróci się z prośbą do Ministerstwa Spraw Zagranicznych (...) o potwierdzenie tych okoliczności na drodze dyplomatycznej". Odpowiedź do Urzędu Miasta w tej sprawie przyszła dopiero w 2002 r. Stwierdzono w niej, że odszkodowanie otrzymała właścicielka nieruchomości Ewa Silber. - Od razu też urzędnicy wystąpili do radców prawnych o opinię w zakresie możliwości dochodzenia roszczeń od spadkobierczyni. Uznano, że brak jest realnych możliwości wygrania sprawy ze względu właśnie m.in. na wielokrotny obrót tą nieruchomością -   mówi Justyna Habrajska. 

Gmina walczy o swoje

W tym i ubiegłym roku krakowski magistrat zgłosił do prokuratury ponad 30 przypadków, które budziły wątpliwości urzędników. W sumie, w ciągu ostatnich kilkunastu lat, organom ściągania przekazano informacje i akta w ok. 400 sprawach.

Tylko 10 proc. tych spraw zostało przekazanych przez prokuraturę do sądu.

W czterech przypadkach gmina lub prokuratura na wniosek gminy, zgłosiła wnioski o unieważnienie aktu notarialnego. Sąd nie przychylił się do żadnego z nich. Chodzi o sprawy po roku 2000 (np. kamienic przy ul. Krupniczej 18, ul. Bożego Ciała 7).

- W tych przypadkach, gdzie było to możliwe, zawsze staraliśmy się występować o odzyskanie kamienic, ale czasami sąd nie brał naszych argumentów pod uwagę - mówi prezydent Majchrowski. 

Justyna Habrajska mówi, że urzędnicy sprawdzają każdą kamienicę, w sprawie której jest szansa, aby gmina stała się jej właścicielem - Do Ministerstwa Finansów zwracamy się o wydanie decyzji o przejęciu na rzecz Skarbu Państwa na podstawie układów indemnizacyjnych, do sądu o spadek, przemilczenie lub zasiedzenie nieruchomości. Przejmujemy nieruchomości również po spółkach, które nie przerejestrowały się do KRS. Mamy kilkaset spraw w sądzie i pozyskaliśmy dla Skarbu Państwa i dla gminy ponad 500 nieruchomości - wylicza dyrektor.

Sprawa ciągnie się przez 22 lata

Te sprawy ciągną się latami. - Mamy takie sytuacje, że ministerstwo prowadzi postępowanie przez 22 lata. Dotyczy to kamienicy przy ul. Krakowskiej, nieruchomość została przekazana na rzecz Skarbu Państwa, ale spadkobiercy odwołali się od tej decyzji - mówi Justyna Habrajska. 

Według prezydenta Jacka Majchrowskiego, państwo polskie przez wiele lat nie poradziło sobie z  reprywatyzacją. - Gminy także miały utrudnienia, kiedy chciały dochodzić swoich praw. Przez wiele lat staraliśmy się o zdobycie dokumentów indemnizacyjnych, dopiero od niedawna urzędnicy Ministerstwa Finansów nam je udostępniają - mówi prezydent.

Krakowski magistrat przygotowuje teraz białą księgę z wykazem wszystkich kamienic, które urzędnicy przejęli na rzecz gminy. Potem powstanie wykaz kamienic, które państwo i gmina straciły. - To niezwykle pracochłonna praca przygotowanie takich dokumentów, trzeba przejrzeć ok. 900 akt - zaznacza prezydent Jacek Majchrowski.

Choć wiele przejęć kontrowersyjnych kamienic to sprawy sprzed 20 lat urzędnicy szukają nowych sposobów na odzyskanie budynków. - Zamierzamy po raz pierwszy złożyć skargę pauliańską. Polega to na tym, że wskazujemy na działania, w wyniku których osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową ze szkodą wierzyciela, w tym przypadku Skarbu Państwa - mówi Justyna Habrajska.

Urzędnicy mogą także złożyć wnioski o unieważnienie aktu notarialnego, pozew o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, wpisać ostrzeżenie do księgi wieczystej o toczącym się postępowaniu. - Dla nas to jest pewne zabezpieczenie: mamy złożony wniosek i potencjalny nabywca widzi, że Skarb Państwa się stara o tę nieruchomość. To podstawa do tego, aby kiedyś powołać się na obrót w zlej wierze - dodaje Justyna Habrajska.

Jeśli doszłoby do unieważnienia aktu notarialnego, urząd może starać się od odszkodowanie, z tym, że obowiązuje przepis mówiący o 10 latach przedawnienia.

Roszczenia organizacji żydowskich. "Niech Ameryka wypłaca pieniądze"

Obecnie władze Krakowa starają się o uregulowanie stanu prawnego ok. 500 kamienic. Co można zrobić, aby nie dochodziło do dalszych wyłudzeń?

Według urzędników magistratu, w wielu przypadkach wystarczyłoby, aby Ministerstwo Finansów przestrzegało kodeksu postępowania administracyjnego i w terminie odpowiadało na pisma. - Ważne jest także, aby przestrzegać przepisów, które funkcjonują. Organy ściągania i sądy powinny szczególnie uważnie przypatrywać się zgłoszeniom mieszkańców i urzędników o nieprawidłowościach w procesie przejmowania kamienic - mówi dyrektor Habrajska.

PiS przygotowuje ustawę reprywatyzacyjną. Rozwiąże jednak ona tylko problem ok. 10 proc. postępowań dotyczących nieruchomości krakowskich. Urzędnicy z magistratu składali wnioski rozszerzenie tych przepisów.

Nierozwiązana pozostaje także kwestia roszczeń amerykańskich organizacji żydowskich w stosunku do Polski. Chodzi o 200 mld zł - to rekompensaty, jakie Polska miałaby zapłacić za mienie, które należało do Żydów przed II wojną światową.

W grudniu ubiegłego roku amerykański Senat przyjął jednogłośnie projekt ustawy 447 (Justice for Uncompensated Survivors Today), która daje Departamentowi Stanu USA prawo wspierania organizacji zrzeszających ofiary Holokaustu w odzyskaniu żydowskich majątków, które nie mają spadkobierców. Ta decyzja wywołała w Polsce burzę. Według ekspertów, otwiera ona drogę do roszczeń i doprowadzi do pogorszenia stosunków polsko-amerykańskich.

Prezydent Krakowa uważa jednak, że w tej sprawie prawo jest jasne: sprawy odszkodowań przejął rząd USA. - Niech Ameryka wypłaca pieniądze - ucina krótko Jacek Majchrowski. Wynika to z polsko-amerykańskiego układu indemnizacyjnego z 1960 r., na mocy którego władze PRL przekazały rządowi USA 40 mln dolarów na całkowite zaspokojenie roszczeń za majątek pozostawiony w Polsce. - W tej sytuacji to Amerykanie powinni teraz wypłacić odszkodowanie ofiarom Holokaustu - uważa prof. Majchrowski. Jak przypomina prezydent Krakowa, podobne umowy w czasach PRL zostały podpisane z kilkunastoma państwami zachodnimi. 

Agnieszka Maj, KF

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje