Róża Thun: Łamanie prawa, odsuwanie się od UE - to realizowanie planu Putina

Róża Thun /East News

- Ten rząd nie ma nic do powiedzenia w Unii Europejskiej, jest izolowany w kluczowych kwestiach dla polskich obywateli i przedsiębiorców. Polska jest jedynym krajem, który nie dostosowuje się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, nawet Viktor Orban tak się nie zachowywał. On przynajmniej słuchał tego co się mówi, kilka razy robił krok wstecz. Tymczasem w przypadku Polski politycy europejscy napotykają mur - mówi w rozmowie z Interią Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego.

Reklama

Agnieszka Maj, Interia: Po fali nienawiści, jaka się ostatnio na panią wylała, nie żałuje pani, że głosowała za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce?

- Nie miałam innego wyjścia. W Polsce łamana jest praworządność. Ta rezolucja dokładnie i w bardzo wyważony sposób opisuje to, co się dzieje w Polsce i nawołuje rząd, aby wrócił na drogę praworządności. W takiej sytuacji nie można się wstrzymać, tylko należy zagłosować za.

Reklama

A jednak część europosłów z PO wstrzymała się.

- Uważam, że wszyscy powinniśmy zagłosować za tą rezolucją. Ona oddaje to, co w Polsce się dzieje. Przygotowało ją kilkudziesięcioro posłanek i posłów z różnych demokratycznych partii w europarlamencie. Nie mogę w Polsce mówić czegoś innego niż w PE. W Polsce ciągle walczę o to, aby ratować praworządność, nie mogłam więc inaczej zachować się w Parlamencie Europejskim.

Pani premier napisała tego dnia na Twitterze: "Politycy szkalujący swój kraj na forum międzynarodowym nie są godni jego reprezentowania". Pani szkaluje swój kraj?

- To pani premier szkaluje nasz kraj. Unia Europejska to nie jest obce mocarstwo, my jesteśmy jej częścią. To jest nasz Parlament Europejski, w którym walczymy o to, aby przestrzegane były wartości, wpisane w artykule drugim Traktatu Europejskiego. Chodzi o rządy prawa, niezawisłość sędziów, wolność wypowiedzi, równość, tolerancję - to są podstawy, na których opiera się UE. Mamy wspólne prawo europejskie, jeśli więc jeden z członków łamie prawo, to cała UE zwraca mu uwagę. To nie ma nic wspólnego ze szkalowaniem, wprost przeciwnie, to wyraz troski i odpowiedzialności . Bardzo źle świadczy o pani premier, że  tego nie rozumie. Mówi o Unii, jakby to byli oni, a nie my. Poza tym pani premier chyba nie wie, jaka jest rola posła do PE. Jest wybrany w Polsce (czy w innym kraju) ale reprezentuje wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej. Przecież ogromna większość Polaków chce być w Unii Europejskiej, więc ta większość chce przestrzegać naszego wspólnego prawa.

Zagłosowanie przez polskich europosłów za tą rezolucją zostało nazwane przez środowiska narodowe Targowicą, a pani portret wraz z pięcioma innymi zawisł na szubienicy na manifestacji zorganizowanej w Katowicach. Czuje się pani zagrożona?

- To świadczy o tym, że niektórzy nie wiedzą, czym była Targowica. To była zmowa części Kościoła i części możnych z Rosją przeciwko konstytucji. Różnica jest taka, że ja jestem za Konstytucją i przestrzeganiem prawa  w Unii z demokratycznym Zachodem. Jestem przeciwko angażowaniu się Putina w środowiska, które chcą rozmontować Unię Europejską. Nie mam  żadnych wątpliwości, że wielkim planem Putina jest wyrwanie Polski z UE, aby mógł poszerzyć swoją strefę wpływów.

Sugeruje pani, że polski rząd jest narzędziem w rękach Putina?

- Nie mam wiedzy na ten temat, oprócz ujawnionych przecież powiązań ministra Macierewicza z ludźmi bliskimi służbom rosyjskim, ale wyobrażam sobie, że jeśli Putin miałby narzędzie, to robiłby to, co polski rząd. Łamanie prawa, odsuwanie się od UE to jest realizowanie planu Putina, świadome lub nie. Putin wspiera skrajne populistyczne, antyeuropejskie ugrupowania. Od Marine Le Pen słyszałam z jej własnych ust, że pożycza pieniądze od Putina.

Trudno jednak zarzucić Jarosławowi Kaczyńskiemu, że współpracuje z Putinem.

-  Ale realizuje jego plan, nie wiem czy jest tego świadomy. PiS, osłabiając rolę Polski w UE, osłabia całą Unię, marginalizuje także znaczenie Polski.

Politycy PiS uważają jednak, że jest odwrotnie. Mówią, że Polska po raz pierwszy od wielu lat zaczyna naprawdę walczyć o swoje i wstaje z kolan.

- PiS tak mówi, ale co innego robi. Ten rząd nie ma nic do powiedzenia w UE, jest izolowany w kluczowych kwestiach dla polskich obywateli i przedsiębiorców jak m.in. pracownicy delegowani, polityka klimatyczna UE czy choćby ostatnie nieumiejętne starania o siedzibę agencji europejskich po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.  Można wymieniać godzinami. Toczy się proces w sprawie Puszczy Białowieskiej. Mamy płacić 100 tys. euro dziennie za wycinkę. Rząd ignoruje decyzje Trybunału Sprawiedliwości UE. To są sytuacje dramatyczne. To sygnał, że nie chcemy być w UE. Jak mówił Frans Timmermans:  jeśli w ekipie piłki nożnej, która odnosi sukcesy, ktoś nagle stwierdza, że będzie sobie grał po swojemu to wiadomo, że sędzia musi go przyprowadzić do porządku, bo rozwala grę.

Jak Polacy są teraz postrzegani w Parlamencie Europejskim?

- Jesteśmy także postrzegani przez pryzmat niektórych naszych posłów, np. Janusza Korwina-Mikkego. On na zakończenie każdego swojego wystąpienia mówi: "A poza tym Unia Europejska powinna być zniszczona". Koło niego jako niezrzeszony zasiada Jacek Saryusz-Wolski, wyrzucony z frakcji, który mu klaszcze, chyba jako jedyny. Od czasu do czasu Korwin-Mikke dostaje kary, nie wolno mu zabierać głosu. Albo Legutko, profesor UJ, który przy każdej okazji obraża najważniejszych polityków krajów członkowskich Unii, albo instytucje unijne i ich szefów. Tacy posłowie też przyczyniają się do pogorszenia naszego wizerunku. Dają wyraźny sygnał, że polski rząd nie szanuje wspólnoty i nie chce w niej uczestniczyć. Tak samo zresztą jak ostatni Marsz Niepodległości, albo manifestacja z szubienicami. Potem starałam się tłumaczyć swoim kolegom z UE, że to wybryk małej grupy.

Jak europosłowie zareagowali na manifestację z szubienicami?

- Przewodniczący PE napisał do pani Szydło list z prośbą o interwencję. Na ostatniej sesji posłowie byli w szoku z tego powodu. Wstawali jeden po drugim, aby wyrazić swoje oburzenie. Byli wstrząśnięci, że policja nie zareagowała. Ja im tłumaczyłam, że kilku chuliganów się wydurniło, trzeba ich wychować, bo nie wiedzą czym jest UE, co to jest zdrada, czym była Targowica, co to jest państwo, prawo i niezależność sądów i co było treścią słynnej już rezolucji. Niebezpieczne jest jednak to, że karuzela nienawiści jest dodatkowo nakręcana przez media publiczne, utrzymywane za nasze podatki.

Politycy PiS mówią, że akcje narodowców to margines, a poza tym na jednej z manifestacji opozycji też było zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego na szubienicy. To porównywalna skala?

- Sama widziałam, że na marszach opozycji organizatorzy kazali zwijać agresywne transparenty. Natomiast w tym przypadku nie reaguje ani policja, ani minister spraw wewnętrznych. To wychowywanie ludzi do nienawiści. W dodatku pani premier zamiast potępić takie zachowania, tłumaczy, że inni też przecież źle się zachowywali.

Dostaje teraz pani pogróżki?

- Przede wszystkim dostałam tak dużo słów wdzięczności i wsparcia, jak nigdy wcześniej. Fale hejtu już przeżywałam wielokrotnie. Teraz też dostaję bardzo dużo gróźb śmierci, może nawet więcej niż poprzednio.

Zgłasza to pani do prokuratury?

- Kiedyś próbowałam, ale nic z tego nie wynikło. Uważam, że prokuratura z urzędu powinna zajmować się m.in. szubienicami z naszymi portretami, ale tak się nie stało.  Poza tym, jeżeli policja w czasie manifestacji narodowców stoi i nie reaguje, to można czuć się zagrożonym. Jak coś się stanie to czy policja będzie tylko fotografować, zamiast interweniować?

Jakich sankcji może spodziewać teraz Polska ze strony UE?

- Sama rezolucja nie powoduje żadnych sankcji. Ponieważ rząd polski łamie prawo oraz odmawia dialogu z Komisją Europejską, PE tą rezolucją zamierza skierować sprawę do Rady Unii Europejskiej. Najgorszą konsekwencją mogłoby być to, że ministrowie polscy nie będą mieli w Radzie prawa głosu. Ale czy to w rzeczywisty sposób mogłoby komuś w Polsce zaszkodzić? Czy oni cokolwiek dla nas w Radzie załatwiają? Premier Szydło i jej ministrowie nie mają wiele do powiedzenia na Radach. Sami się wykluczają, a przy okazji niestety i nas wszystkich. Zresztą nie chodzi tu o to, aby odbierać głos, ale aby nawiązać dialog z polskim rządem. System sprawiedliwości w Europie mamy jeden, nie może w inny sposób funkcjonować w Polsce niż w innych krajach UE. Nie można też traktować Unii jako miejsca, w którym każdy się szarpie i chodzi o to, aby wyszarpać dla siebie jak najwięcej. Polska jest jedynym krajem, który nie dostosowuje się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, nawet Viktor Orban tak się nie zachowywał. On przynajmniej słuchał tego co się mówi, kilka razy robił krok wstecz. Tymczasem w przypadku Polski politycy europejscy napotykają mur.

Będziemy w konsekwencji takich działań mieć mniej pieniędzy unijnych?

- Jeśli PiS będzie się w dalszym ciągu tak zachowywał - to grozi nam taka sytuacja. Kraje członkowskie mają dość łożenia na Polskę, podczas gdy polski rząd nie stosuje prawa, dokonuje czystek personalnych w mediach, sądach, w instytucjach kultury, wycina Puszczę, nie respektuje tego, co zdecydował Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Nie wiadomo także, ile z obecnej perspektywy finansowej uda się nam wydać. Mamy 100 mld euro do wykorzystania do 2020 roku. Pozostało nam jeszcze zaledwie dwa lata, ale już widać że rząd PIS-u nie radzi sobie z wydatkowaniem funduszy europejskich, które przecież tak zmieniły nasz kraj za czasów rządów PO-PSL.

Europoseł Ryszard Czarnecki powiedział, że nie potrzebujemy tyle pieniędzy z Unii, ponieważ w ostatnich latach wzbogaciliśmy się.

- Putin tylko na to czeka. Na to, abyśmy poczuli, że jesteśmy już tak silni, że nie mamy potrzeby, aby się rozwijać. Teraz sytuacja jest bardzo niebezpieczna, wylecimy z UE, bez nas będzie stanowione prawo. W dodatku mamy na Wschodzie sąsiada, który jest bardzo łakomy. Na dokładkę w kraju jest coraz więcej agresji, jątrzenia.  

W stosunku do pani także jest coraz więcej agresji. A prawicowi politycy i dziennikarze przy każdej okazji podkreślają pani niemieckie nazwisko.

- W telewizji publicznej pozwala się na takie incydenty więc można z tego wnioskować, że partii rządzącej jest bardzo na rękę jątrzenie przeciwko wszystkiemu co brzmi niemiecko.

Zastanawiała się pani nad wyjazdem w Polski?

- Nie po to ściągnęłam do Polski całą swoją rodzinę, aby teraz stąd wyjeżdżać.  Nie wierzę, że Polska jest taka, jak to wygląda w komentarzach pod tekstami na mój temat. Spędziłam całą młodość walcząc o demokrację, nie po to, aby teraz zrezygnować z walki o Polskę demokratyczną, w Unii Europejskiej. Takiego skoku cywilizacyjnego Polska jeszcze nigdy nie przeżywała jak teraz, takiego szacunku jak w latach przed dojściem do władzy PiS, nie miała wśród innych państw. Od pokoleń walczyliśmy o wolną Polskę i teraz nie można zostawić jej w rękach ludzi, którzy ją niszczą.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje