Lewica się zjednoczy?

Działacze Inicjatywy Polskiej /Daniel Gnap /East News

Rozdrobnione środowisko lewicowe deklaruje otwartość i chęć do rozmów o wspólnej przyszłości. Czy na bazie wysuniętej właśnie przez Barbarę Nowacką inicjatywy może powstać nowa, poważna siła polityczna?

Reklama

Od ponad dwóch lat polska lewica funkcjonuje poza Sejmem. 

Po klęsce wyborczej koalicji Zjednoczona Lewica, czyli SLD, Twojego Ruchu i kilku maleńkich partii, w wyborach parlamentarnych w 2015 r., w mającym największe doświadczenie i struktury Sojuszu Lewicy Demokratycznej doszło do rozliczeń i zmiany przywództwa.  

Reklama

Część działaczy odeszła i razem z ówczesną współprzewodniczącą Twojego Ruchu i twarzą koalicji Barbarą Nowacką powołali do życia Inicjatywę Polską. Działające od dwóch lat, a oficjalnie zarejestrowane dopiero w latem 2017 r., stowarzyszenie wciąż pozostaje jednak na marginesie życia politycznego i nawet nie pojawia się w sondażach. 

Barbara Nowacka przez ostatnie miesiące angażowała się przede wszystkim w zbieranie podpisów pod projektem komitetu Ratujmy Kobiety, liberalizującym dostęp do aborcji.  

Po Twoim Ruchu nie ma już praktycznie śladu. Janusz Palikot ogłosił, że ostatecznie żegna się z polityką.  

Największym poparciem spośród lewicowych inicjatyw cieszy się SLD, które po porażce ruszyło w teren i krok po kroku próbuje odbudowywać poparcie. Jako jedyne pojawia się w okolicy progu wyborczego. 

Jest jeszcze Partia Razem, która przebojem wdarła się na scenę polityczną i w dużym stopniu przyczyniła się do klęski Zjednoczonej Lewicy w wyborach. Znane z radykalnych postulatów, i silnie przywiązane do własnego szyldu, ugrupowanie nie powiększyło jednak sondażowego stanu posiadania od czasu wyborów.  

W międzyczasie zawiązały się jeszcze nowe podmioty skupione na walce o prawa kobiet: Dziewuchy Dziewuchom czy Ogólnopolski Strajk Kobiet. Nieśmiało przebąkują o politycznych aspiracjach, ale głośnych deklaracji na razie z ich strony brak. 

Żadna z organizacji nie dysponuje siłą, która pozwoliłaby jej w pojedynkę stanąć do walki wyborczej z partiami mającymi reprezentację w parlamencie. 

Już od kilku miesięcy słychać było o potrzebie dogadania się przed wyborami samorządowymi. Trwały rozmowy, ale nie przynosiły większych efektów. Do tej pory nie było szans na zawarcie sojuszu na poziomie krajowym. W grę wchodziła jedynie lokalna współpraca.  

W ostatnich dniach, po tym jak w Sejmie przepadł projekt komitetu Ratujmy Kobiety, pomysły na zjednoczenie lewicy wyraźnie odżyły. 

Oburzenie po tej stronie sceny politycznej wywołała postawa sejmowej opozycji. Aż 39 posłów PO i Nowoczesnej nie wzięło udziału w głosowaniu - było nieobecnych lub wyjęło karty z czytnika. Politycy lewicy nie zostawili suchej nitki na Platformie i Nowoczesnej. 

Zaproszenie od Nowackiej

W tej sytuacji Barbara Nowacka, liderka Inicjatywy Polskiej i przedstawicielka komitetu Ratujmy Kobiety, wyszła z inicjatywą "wspólnej rozmowy o Polsce". Na 28 stycznia zaprasza wszystkie środowiska lewicowe, dla których "najważniejszymi wartościami są demokracja, godność, szacunek, i prawa kobiet".  

Wiadomo na pewo, że spotkanie odbędzie się w Warszawie. Miejsce ma zostać wybrane, w zależności do tego, ilu będzie chętnych do rozmowy. 

- W ciągu najbliższych godzin pojawi się formularz. Każdy kto będzie chciał wziąć udział w spotkaniu, będzie mógł go wypełnić, i po rejestracji, uczestniczyć w rozmowie - mówi w rozmowie z Interią Dariusz Joński z Inicjatywy Polskiej. 

Formuła rozmowy jest jeszcze ustalana. Joński na razie nie chce zdradzać szczegółów. - Zależy nam żeby to była szczera, dobra rozmowa - podkreśla.  

"Lewicowa alternatywa"?

Spotkanie pod koniec stycznia może być wstępem do rozmów o nowym bycie politycznym na lewicy.  

Wiatru w żagle dodaje też sondaż Ipsos na zlecenie portalu OKO.press, przeprowadzony już po feralnym dla opozycji głosowaniu w sprawie aborcji.  

Respondentom przedstawiono fikcyjny scenariusz, w którym w wyborach parlamentarnych miałyby wystartować koalicje, w tym "lewicowa alternatywa".  

Zwycięzcą nadal byłby PiS z poparciem na poziomie 42 proc. Koalicja PO-Nowoczesna- SLD-PSL zdobyłaby 28 proc., a koalicja złożona z partii Razem, Inicjatywy Polskiej, komitetu Roberta Biedronia, Partii Zieloni, ruchów miejskich i środowisk kobiecych uzyskałaby 11 proc. poparcia. 

SLD chętne do rozmów

Na inicjatywę Nowackiej błyskawicznie odpowiedziało SLD. - Z przyjemnością przyjmujemy zaproszenie do wspólnych rozmów o przyszłości lewicy - oświadczył w sobotę w rozmowie z Interią przewodniczący Sojuszu Włodzimierz Czarzasty. 

Do deklaracji Sojuszu dość sceptycznie na razie jednak podochodzi Dariusz Joński. - Z jednej strony słyszę, że przewodniczący SLD zamierza przyjść, a z drugiej, w regionach słyszę, że Czarzasty widzi się na listach Platformy, i że chce kontynuować współpracę z PO. Szyldy nie mają większego znaczenia - mówi.

Pod koniec zeszłego roku SLD ogłosiło, że w wyborach samorządowych do sejmików wojewódzkich wystartuje w formule SLD-Lewica-Razem, a na poziomie gmin i powiatów decyzje zostawia lokalnym strukturom. Przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty nie ukrywał też, że o koalicji w Warszawie Sojusz rozmawia przede wszystkim z Platformą i Nowoczesną.  

W Nowackiej nie widział dotychczas poważnego partnera do rozmów. - Z tego co wiem, pani Nowacka ma należącego do Inicjatywy Polskiej wiceprezydenta w Poznaniu z którym SLD współpracuje, jest pan Joński w Łodzi, jest pani Piechna-Więckiewicz w Warszawie. To jest kwestia skali. SLD wystawia w wyborach 16 tys. osób - mówił kilka dni temu Czarzasty w wywiadzie dla Interii.  

Już bardziej w roli ewentualnego koalicjanta przewodniczący SLD widział partię Razem i to do niej wysyłał sygnały, mimo że jej działacze kategorycznie nie widzą możliwości jakiegokolwiek porozumienia z Sojuszem.  

Razem już rozmawia z Inicjatywą

Z kolei liderom Razem najbliżej jest do Nowackiej. Z Inicjatywą Polską i stowarzyszeniem Miasto Jest Nasze rozmawiają o wspólnym starcie w stolicy, ale i tu pojawiają się problemy. 

Inicjatywa Polska widzi w Nowackiej kandydatkę na prezydenta Warszawy, startu nie wyklucza też jeden z liderów Adrian Zandberg. W przypadku niedogadania się i wystartowania przeciwko sobie, obie kandydatury przepadną.  -

- Od dawna rozmawiamy z Inicjatywą Polską. Będziemy na spotkaniu 28 stycznia - potwierdza w rozmowie z Interią Adrian Zandberg.  

Partnerstwo podstawowym warunkiem

Udział w rozmowach zapowiedziały też Partia Zieloni i Inicjatywa Feministyczna (dawna Partia Kobiet). 

- Mamy nadzieję, że efektem tego spotkania będzie wypracowanie szerokiego porozumienia. Chcemy, żeby porozumienie lewicy mogło stworzyć platformę współpracy w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego i do Sejmu - mówi w rozmowie z Interią Maciej Józefowicz, rzecznik prasowy Partii Zieloni. 

Przesłaniem Zielonych na spotkanie 28 stycznia ma być komunikat: "nie ma wroga na lewicy". 

Józefowicz zaznacza jednak, że warunkiem powodzenia wspólnych działań musi być zasada partnerstwa, a nie dominacji jednej partii. - Powinniśmy współpracować na równych warunkach, doceniając potencjał i odmienności każdej z partii, nawzajem się uzupełniać. Razem możemy stworzyć taką lewicową synergię. I Zieloni mogą dać coś od siebie, i Inicjatywa Polska, i Razem, i ruchy miejskie, ruchy kobiece. Ale też nie powinniśmy zapominać o SLD - przekonuje. 

Co z Biedroniem?

Nie wiadomo, czy na spotkaniu obecny będzie przedstawiany jako "nadzieja polskiej lewicy" Robert Biedroń. 

Od jakiegoś czasu pojawiają się spekulacje, że razem z Nowacką pracuje nad nowym projektem politycznym. Nowacka znalazła się w Radzie Fundatorów tworzonego przez Biedronia Instytutu Myśli Demokratycznej. 

Na razie jednak prezydent Słupska w żaden sposób nie odniósł się do zaproszenia na spotkanie. W tamtejszym ratuszu dowiadujemy się, że przebywa na urlopie zagranicą. 

Nie wiadomo też na razie, czy 28 stycznia pojawią się reprezentantki środowisk kobiecych, zaangażowanych w "czarny protest". 

- Ogólnopolski Strajk Kobiet nie został na to spotkanie zaproszony - mówi Interii Marta Lempart, inicjatorka i liderka Strajku. 

Wartości przed szyldami

Z dotychczasowego odzewu na zaproszenie Nowackiej zaodowolony jest Dariusz Joński. 

- Nie przywiązywałbym się do szyldów. Nam zależy na ludziach. Jeśli przedstawiciele jednej, drugiej czy trzeciej formacji lewicowej będą chcieli przyjść, to ich zapraszamy. Mamy nadzieję, że zabiorą głos. Szyldy są istotne, i nikt z nich pewnie nie zrezygnuje, ale to co może połączyć to wspólne wartości - podkreśla Joński. 

- Jeśli mamy coś budować, to powinno to być oparte na silnym kręgosłupie programowym - zaznacza.  

Joński, dopytywany o to, czy nowa inicjatywa ma powstawać w kontrze do opozycji parlamentarnej, unika takich stwierdzeń. - Pierwsze spotkanie będzie rozmową o tym, jak Polska mogłaby wyglądać i czy faktycznie są wartości, które nas łączą. OD tego wiele uzależniamy. Uważam, że jest potrzeba i miejsce na nowoczesny ruch, ale nic nie jest do końca zaplanowane. Nic nie chcemy przesądzać - wyjaśnia. 

Marne szanse na dogadanie się?

Na inicjatywę Barbary Nowackiej sceptycznie patrzy prof. Antoni Dudek, politolog z UKSW w Warszawie. - Moim zdaniem, wystosowane przez Nowacką zaproszenie na razie do niczego nie doprowadzi - uważa ekspert. 

- Środowiska lewicowe muszą szukać porozumienia, jeśli chcą uzyskać efekt zjednoczeniowy przed wyborami samorządowymi, ale wątpię, żeby możliwe było osiągniecie porozumenia wszystkich ugrupowań, które do lewicy się przyznają - mówi w rozmowie z Interią politolog.

Zdaniem prof. Dudka, być może uda się zmontować fragmentaryczną koalicję po lewej stronie sceny politycznej. 

- Inicjatywa Barbary Nowackiej to jest margines marginesów. Liczy się tylko tak naprawdę SLD i Partia Razem. Wydarzeniem byłoby osiągniecie porozumienia między nimi, co wydaje mi się kompletnie nierealne - ocenia politolog.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje