Rozpoczyna się walka o Warszawę

Rafał Trzaskowski /Reporter

Rafał Trzaskowski wreszcie przedstawił pierwszą odsłonę swojego programu wyborczego dla Warszawy. Złożone obietnice to ruch wyprzedzający wymierzony w potencjalnych rywali na lewicy.

Reklama

Na konkrety kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta stolicy kazał czekać aż trzy miesiące.   

Po ogłoszeniu startu w duecie z Pawłem Rabiejem jako wiceprezydentem - 2 listopada ubiegłego roku - polityk Platformy usunął się w cień. Tłumaczył, że rozmawia z warszawiakami, zbiera pomysły, prowadzi konsultacje, a na konkrety przyjdzie czas.    

Reklama

Co jakiś czas słychać było jedynie mgliste hasła. Raz o tym, że "komunikacja musi być absolutnym priorytetem", innym razem, że będzie zgoda na picie alkoholu na bulwarach wiślanych. Trzaskowski skrytykował przejęcie przez wojewodę placu Piłsudskiego i rzucił luźne uwagi odnośnie przyszłości terenu wokół Pałacu Kultury.    

Pojawiły się zarzuty, że ogłaszając na rok przed wyborami swój start Trzaskowski zaliczył falstart.   

Innego zdania jest dr. Olgierd Annusewicz. Politolog i ekspert ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że wybrano bardzo dobry moment na włączenie się do gry, ale pierwsze tygodnie przespano.   

- To był taki trochę bieg w miejscu, bez efektu. Nie było widać pomysłu - ocenia Annusewicz.   

Coraz bardziej naciskany przez komentatorów, konkurentów i potencjalnych koalicjantów, Trzaskowski odsłonił część kart.   

"Warszawa dla kobiet"

Na pierwszy rzut poszły propozycje, które nie kojarzą się mocno z typową polityką miejską.   

Na konferencji prasowej zwołanej, jak sam podkreślił, nieprzypadkowo pod jednym z warszawskich żłobków, kandydat Platformy i Nowoczesnej ogłosił pakiet działań, które mogą poprawić sytuację kobiet, a są możliwe do zrealizowania na szczeblu samorządowym.   

- Kwestia praw kobiet jest fundamentalna, i trzeba się do niej odnieść w związku z tym, co dzieje się w Sejmie - mówił Trzaskowski na spotkaniu z dziennikarzami.   

W ostatnich tygodniach - za sprawą dyskusji wokół aborcji - to jeden z najgorętszych tematów w debacie politycznej.   

Co kandydat Trzaskowski zamierza jako prezydent zrobić dla warszawskich kobiet? Lista jest długa.   

Po pierwsze, Trzaskowski zapowiada, że od 2019 r. wszystkie dzieci w Warszawie będą miały zagwarantowaną opiekę w żłobkach. Deklaruje, że jeśli nie znajdzie się miejsce w publicznej placówce, to miasto zapłaci za opiekę w placówce prywatnej.   

Ma też rozpocząć się budowa kolejnych żłobków. W każdej dzielnicy powstaną co najmniej dwa nowe. Na tych samych zasadach, Trzaskowski zamierza zagwarantować opiekę dla przedszkolaków. Dzieci miałyby mieć zapewnioną opiekę do godziny 18, co ma być wyjściem naprzeciw potrzebom rodziców pracujących.   

Po drugie, Trzaskowski zapowiada "koniec dyskryminacji kobiet" i obiecuje poprawić ich sytuację na rynku pracy. "Wprowadzę każdą możliwą zmianę, którą można wdrożyć na szczeblu samorządowym" - zapewnia kandydat na prezydenta.    

Rozumie przez to między innymi egzekwowanie przestrzegania zasady równych płac za równą pracę we wszystkich miejskich instytucjach i spółkach, oraz podwyższenie zarobków w miejscach, gdzie większość pracowników to kobiety. Więcej pieniędzy miałyby dostać m.in. nauczycielki, pielęgniarki czy pracownice socjalne.   

Po trzecie, kandydat zamierza lepiej zadbać o zdrowie kobiet. W wybranych, finansowanych przez miasto przychodniach ma dyżurować ginekolog, który będzie mógł przepisać kobiecie antykoncepcję awaryjną. Oznaczone wyraźnie będą szpitale i przychodnie, gdzie nie jest stosowana klauzula sumienia.   

Miasto ma też finansować lekcje edukacji seksualnej w szkołach. Trzaskowski obiecuje, że kontynuowany i rozwijany będzie program refundacji in vitro. 

Po czwarte, kandydat PO ogłasza "zero tolerancji dla agresji wobec kobiet". "Zbyt często molestowanie i przemoc seksualna w miejscu pracy i w przestrzeni publicznej nie spotykają się z właściwą reakcją otoczenia. Nie chcę, żeby do takich sytuacji dochodziło w Warszawie. Zrobię wszystko, żeby to zmienić" - czytamy w programie.    

W tym obszarze pomóc ma zwiększenie skuteczności działania ośrodków pomocy społecznej (poprzez inwestowanie w ilość placówek i pracowników oraz ich pensje), oraz wspieranie organizacji pozarządowych działających w tym obszarze.   

Ofiary przemocy domowej mają mieć pierwszeństwo w kolejce do lokali komunalnych.   

Nad wszystkimi tymi działaniami ma czuwać pełnomocniczka prezydenta ds. kobiet.   

Uderzenie w kandydata lewicy

W pierwszych propozycjach programowych Trzaskowskiego dr Annusewicz dostrzega przemyślany i strategicznie słuszny plan, wymierzony w kierunku potencjalnego rywala lub rywali na lewicy.   

Na razie nie wiadomo, kto z tamtej strony sceny politycznej, stanie do boju o Warszawę. Wszystkie te propozycje mogliby spokojnie złożyć i Adrian Zandberg, i Barbara Nowacka, czy kandydat SLD albo ruchów miejskich.   

- Jeżeli Trzaskowski może komuś głosy odebrać, to nie odbierze ich w pierwszej kolejności prawicowemu kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości, tylko odbierze je ewentualnemu kandydatowi lewicy - mówi Annusewicz.    

- Z tego punktu widzenia, program Trzaskowskiego musi mieć wydźwięk socjalny - uważa politolog.   

Zdaniem Annusewicza, zwrócenie się przez kandydata PO i Nowoczesnej ku elektoratowi kobiecemu stawia w trudnej sytuacji potencjalnego kandydata lewicy. - To zabranie tematów, które są stereotypowo, klasycznie charakterystyczne dla ugrupowań lewicowych - zwraca uwagę.   



Ruchy miejskie już od dłuższego czasu próbowały przedstawiać siebie jako alternatywę dla partyjnych kandydatów z PO i PiS. Startu w wyborach nie wyklucza Jan Śpiewak, lider stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa. O koalicji na lewicy z partią Razem rozmówią stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.   

- Pierwszym akordem kampanii Trzaskowski zabiera im tlen. Kandydat lewicowy będzie musiał prawdopodobnie dać więcej, albo w jakiejś części skopiować to, co zaproponował kandydat PO i Nowoczesnej  - podkreśla ekspert.   

Blisko mieszkańców

Ale nie tylko propozycje Trzaskowskiego dla kobiet mogą być potencjalnym kłopotem dla ruchów miejskich.   

Kandydat PO i Nowoczesnej od początku mocno podkreśla swoją otwartość na opinie warszawiaków. Chce inicjować rozmowy, zaznacza potrzebę konsultacji z mieszkańcami stolicy przy konstruowaniu programu wyborczego.   

Organizuje spotkania w dzielnicach, i zapowiada kolejne.   

- Bezpośredni kontakt z obywatelem to jest domena ruchów miejskich, one są zbudowane na bliskości z mieszkańcami. Trzaskowski idąc w kierunku takiej formy znowu wchodzi w buty swoich potencjalnych przeciwników - mówi dr Annusiewicz.   

"Da się w Wawie"

Rafał Trzaskowski zaczyna też już kampanię w internecie. Wszystkie przedstawione przez niego propozycje są dostępne na uruchomionym właśnie kampanijnym koncie na Facebooku: "Da się w Wawie".   

W mediach społecznościowych rozkręca się hasztag o tej samej nazwie.    

Nie obeszło się jednak bez potknięć. Na Twitterze przeciwnicy ubiegli sztab. Powstało konto "DasiewWawie", gdzie wytykane są obietnice, które Trzaskowski złożył krakowianom przed wyborami parlamentarnymi (W 2015 r. był "jedynką" PO w Krakowie).   

Złapał się na nie nawet sam Trzaskowki, oznaczając je w jednym ze swoich wpisów.   

W oczekiwaniu na rywali

Kampania wyborcza rozkręci się na dobre, gdy swojego kandydata na prezydenta Warszawy ogłosi Prawo i Sprawiedliwość. Z najnowszych doniesień medialnych wynika, że ma to nastąpić w połowie marca.   

Wśród najpoważniejszych kandydatów na kandydatów nadal są marszałek Senatu Stanisław Karczewski i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.   

W odpowiedzi na ostatnie doniesienia, jakoby obaj politycy mieli wystartować w duecie: Karczewski na prezydenta i Jaki na wiceprezydenta, rzeczniczka PiS Beata Mazurek oświadczyła, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Taką możliwość wykluczył też od razu Patryk Jaki.  

Nad najlepszą dla siebie opcją na wybory wciąż zastanawia się SLD. Sojusz nie wyklucza poparcia Trzaskowskiego, ale wstrzymuje się na razie z decyzją.   

Prawdopodobnie swojego kandydata wystawi Kukiz'15. Tu największe szanse ma wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka.   

Chęć zawalczenia o stolicę zasygnalizował też już Janusz Korwin-Mikke.   

Wybory samorządowe odbędą się pod koniec października lub na początku listopada.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy