Sondaże nadal łaskawe dla PiS

Jarosław Kaczyński w Sejmie /Krystian Maj /FORUM

W ostatnich sondażach PiS zalicza niewielkie spadki poparcia, ale wciąż pozostaje niekwestionowanym liderem. Bezpiecznej dominacji partii rządzącej nadal nie jest w stanie zagrozić odrabiająca straty PO. Stabilne, wciąż stosunkowo wysokie notowania PiS skłaniają polityków tej partii do snucia śmiałych planów na przyszłość. Wodze fantazji puszcza wicepremier Mateusz Morawiecki. Czy słusznie?

Reklama

W pierwszych marcowych sondażach PiS notuje spadek w porównaniu z poprzednimi miesiącami. W badaniu Kantar Public, opublikowanym 1 marca, na PiS zagłosowałoby 33 proc. osób, które zadeklarowały udział w wyborach. W porównaniu z sondażem tej pracowni z poprzedniego miesiąca partia rządząca traci trzy punkty procentowe. 

Niemal identycznie przedstawiają się dla PiS wyniki sondażu IBRiS, opublikowane 6 marca. Według niego PiS popiera 32,8 proc. uczestników badania, podczas gdy na początku lutego chęć głosowania na partię władzy deklarowało 36 proc. ankietowanych. 

Reklama

Z kolei według sondażu CBOS z początku poprzedniego miesiąca PiS cieszyło się poparciem aż 40 proc. uczestników badania.

Niewielki spadek poparcia PiS

Zdaniem dr. hab. Rafała Chwedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, na przełomie roku doraźnie na rzecz PiS działał niefortunny protest opozycji w Sejmie, a jego zakończenie i upływ czasu siłą rzeczy musiały odbić się na sondażach. 

- Obecny spadek wynika z uwikłania się PiS w bieżące dyskusje i spory, które niekoniecznie są priorytetowe dla wyborców, i w spory, które dzielą też w wewnątrz wyborców PiS. Czymś takim jest choćby kwestia "Lex Szyszko", z której z jednej strony w kategoriach estetycznych zapewne olbrzymia części opinii publicznej, także część wyborów PiS-u, jest niezadowolona, natomiast wielu mieszkańców wsi, a także półwiejskich dzielnic wielkich miast, gdzie PiS dostaje więcej głosów niż w typowo miejskich dzielnicach, jest beneficjentami tej ustawy - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Według eksperta PiS raczej nie zyskuje, uczestnicząc w dyskusjach wywołanych bieżącymi kwestiami, np. wypadków z udziałem BOR czy teraz zamieszania wokół kandydatur Donalda Tuska i Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej. 

- Dla PiS korzystniejsza jest klasyczna debata społeczno-ekonomiczna, gdzie może odróżniać się od różnych liberalnych partii - uważa politolog. 

Należy się spodziewać, że PiS i tym razem zastosuje "ucieczkę do przodu". - Zapewne zaabsorbuje opinię publiczną którąś z popularnych społecznie reform, tak jak to miało miejsce z "500 plus" w trakcie ofensywy opozycji dotyczącej TK, czy z finalizacją obniżenia wieku emerytalnego w czasie konfliktu o Sejm - przypomina ekspert. 

Gdy partia rządząca wikła się w bieżące tematy, poparcie, tak jak w tej chwili, sytuuje się na poziomie żelaznego elektoratu. 

Do wyborów jeszcze daleka droga, rządzący nie muszą jeszcze w tej chwili gorączkowo myśleć o przyciąganiu mniej zdecydowanych wyborców. - To jest taki czas, kiedy rządzący mogą sobie pozwolić na trochę więcej wobec wyborców, na działania mniej popularne, mniej zrozumiałe dla opinii publicznej - wyjaśnia dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Zgubna pewność siebie

Utrzymywanie przez PiS wysokich notowań od wyborów, skłania obóz władzy do snucia odważnych wizji. "Uważam, że będziemy rządzili do 2031 r. W najgorszym razie do 2027 r." - mówi w ostatnim wywiadzie dla tygodnika "wSieci" wicepremier Mateusz Morawiecki. 

- Trudno byłoby uznać tą sugestię za zupełnie nierealną. Nie ulega wątpliwości, że PiS jako partia utrwali swój byt i będzie faworytem, być może nie tylko najbliższej kampanii wyborczej - komentuje politolog. 

Ale ekspert zwraca też uwagę, że jeśli pojawi się więcej takich wypowiedzi, to PiS może sobie poważnie zaszkodzić, i zmniejszyć prawdopodobieństwo wygranej. 

- PiS zyskało akceptację szerokich kręgów wyborców, przedstawiając się jako partia skromna, pokorna, partia, która była wręcz ofiarą niesprawiedliwych działań ze strony elit społecznych i poprzednio rządzących. Natomiast PiS w roli ugrupowania pewnego siebie, wskazującego miejsce w szeregu opozycji, zapowiadającego wieloletnie rządy, szybciej przyczyni się do mobilizacji przeciwko sobie różnych segmentów wyborców, np. najmłodszych, którzy z reguły orientują szczególnie przeciwko temu, kto właśnie rządzi - wyjaśnia dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Zdaniem eksperta, wicepremier Morawiecki powinien "równać do standardów premier Szydło, która nie epatuje opinii publicznej buńczucznymi wypowiedziami". 

Platforma odrabia straty

W ostatnich sondażach rzuca się też w oczy odbudowujące się poparcie dla Platformy Obywatelskiej.

W marcowym badaniu Kantar Public PO ma poparcie 22 proc. deklarujących udział w wyborach, a w sondażu IBRiS 18,1 proc. W ubiegłym miesiącu poparcie dla Platformy wahało się od 17 do 20 proc. w zależności od pracowni przeprowadzającej sondaż. 

- Nowym kontekstem staje się jakościowa, być może trwała zmiana wśród opozycji. Platforma powraca do roli zdecydowanego lidera. Jej notowania wahają się cały czas w granicach 20 proc. To już jest niewiele mniej niż to, co dostała w wyborach - komentuje dr hab. Rafał Chwedoruk.  

Na korzyść PO zadziałała wymiana twarzy symbolizujących partię. - PO staje się partią trochę mniej kontrowersyjną i będącą mniej negatywnym punktem odniesienia niż wcześniej. Ci politycy, którzy teraz się pojawiają: i nowy lider, i nowy szef klubu parlamentarnego nie kojarzą się z aferami i skandalami szczególnie z czasów końcówki rządów PO. To też powoduje, że różnica między PiS a opozycją nie jest tak wielka jak była kilka miesięcy temu - mówi ekspert. 

- Myślę, że to jest najważniejsza w tym momencie zmiana - podsumowuje dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy