Tak pracują posłowie. Kto najaktywniejszy?

Równo rok temu, 12 listopada, odbyło się pierwsze, inauguracyjne posiedzenie Sejmu VIII kadencji. Sprawdziliśmy, którzy posłowie to "pracusie" nieopuszczający głosowań i aktywnie korzystający z przysługujących im uprawnień, a którym należy się "żółta kartka".

Za nami intensywny powyborczy rok. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zwołano 29 posiedzeń Sejmu.

Reklama

Patrząc na ilość wniesionych od laski marszałkowskiej projektów ustaw, można odnieść wrażenie, że posłowie nie próżnowali. W sumie wniesionych zostało 336 projektów.

Ostatecznie uchwalonych zostało 189 ustaw. Posłowie podjęli też 145 uchwał.

Którzy z posłów wyróżnili się szczególną aktywnością w trakcie prac nad kolejnymi przyjmowanymi przez izbę aktami prawnymi?

Posłowie, którzy polubili się z sejmową mównicą

Zacznijmy od ilości wystąpień na mównicy sejmowej. Łącznie, do 4 listopada, czyli ostatniego dnia ostatniego posiedzenia, wszyscy reprezentanci izby zabrali głos prawie 13 tysięcy razy. Dokładnie: 12 876 razy.

Jeśli oceniać aktywność poselską, biorąc po uwagę wspomniane kryterium, to oklaski należą się posłowi Mirosławowi Suchoniowi z Nowoczesnej. Poseł zabierał głos aż 204 razy. To rekord tej kadencji.

Kolejne miejsca na podium również przypadają posłom z ugrupowania Ryszarda Petru. Niewiele mniej od zwycięzcy, 173 razy, wypowiadał się Jerzy Meysztowicz. Na trzecim miejscu plasuje się Paulina Hennig-Kloska z 149 wypowiedziami.

Dużą aktywnością na mównicy wykazał się też Rafał Wójcikowski z klubu Kukiz'15. Przemawiał 148 razy.

Pierwszą piątkę zamyka Małgorzata Pępek z PO (146 przemówień).

Wynik powyżej 100 wystąpień przebiło jeszcze pięciu posłów: Krzysztof Paszyk z PSL, Małgorzata Zwiercan na początku z klubu Kukiz'15, a teraz reprezentantka koła Wolność i Sprawiedliwość, Mieczysław Kasprzak z PSL, Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej i Krystyna Skowrońska z PO.

Jak widać, czołówkę rankingu najchętniej przemawiających opanowali posłowie opozycji. Wśród posłów z partii rządzącej najwyżej w tej kategorii, na 25. miejscu, plasuje się Waldemar Andzel z 79 wypowiedziami na koncie.

Nie wszyscy jednak spieszą się do pokazywania na sejmowej mównicy. Ponad stu posłów przemawiało mniej niż 10 razy.

Ale są też tacy, którzy odważyli się zabrać głos tylko raz. Wśród nich znaleźli się Robert Tyszkiewicz i Teresa Piotrowska z Platformy Obywatelskiej oraz Przemysław Czarnecki i Filipiak Ewa z Prawa i Sprawiedliwości.

Posłowie dociekliwi

Aktywność na mównicy to jednak nie wszystko. Posłowie mogą też zgłaszać interpelacje. Jak wypadają w tym przypadku?

Tutaj prym wiodą, niemal ex aequo, posłanka PiS Anna Sobecka (242 interpelacje) i poseł PO Paweł Olszewski (241 interpelacje).

Do najbardziej aktywnych w tym obszarze zaliczają się też Grzegorz Furgo z Nowoczesnej (232), Jarosław Sachajko z Kukiz’15 (202) i Krzysztof Brejza z PO (188).

Tak, jak w przypadku ilości wystąpień, tak i tutaj jest grupa posłów, którzy się nie przemęczają.

Ponad 30 z nich wystosowało interpelację tylko raz. A prawie 60 parlamentarzystów nie wystąpiło z ani jedną.

Aktywność klubów

Ciekawie też przedstawiają się dane dotyczące liczby wystosowanych interpelacji w odniesieniu do klubów i kół parlamentarnych.

Najczęściej na ręce partii rządzącej patrzyli i dopytywali ministrów w ostatnim roku posłowie Platformy Obywatelskiej. Skierowali oni do członków rządu aż 2727 interpelacji.

Nie obijali się też posłowie z Nowoczesnej i klubu Kukiz'15. Ci pierwsi wystosowali 1064, a drudzy 1443 interpelacje. Trzeba jednak zaznaczyć, że klub PO liczy 133 posłów. Tymczasem Nowoczesna i Kukiz'15 mają niemal po cztery razy mniej przedstawicieli w Sejmie.

Składanie interpelacji nie zajmowało za to zbytnio ludowców, którzy wystosowali ich zaledwie 133.

Za to bardzo aktywni byli w tym obszarze posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Z ich inicjatyw powstało 2177 interpelacji.

Lista obecności

Przy okazji warto też spojrzeć, jak nasi posłowie radzą sobie z obecnością na głosowaniach.

Najbardziej sumienni są posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Pięciu z nich może pochwalić się stuprocentową frekwencją. Są to posłowie: Jarosław Gonciarz, Dariusz Kubiak, Bogdan Latosiński, Piotr Polak i Robert Warwas.

Kilkudziesięciu posłów partii rządzącej było na prawie wszystkich glosowaniach (ponad 99 proc. obecności).

Wśród posłów opozycji, problemów z pojawianiem się na głosowaniach nie ma wspomniany już Mirosław Suchoń. Posłowi Nowoczesnej i tym razem przypada pierwsze miejsce. Zaraz za nim jest Wojciech Bakun z Kukiz'15.

Nie wszyscy jednak narzucili sobie żelazną dyscyplinę.

Największy problem z obecnością mają posłowie Robert Mordak (60.79 proc.) i Jacek Wilk (64.94 proc.) z klubu Kukiz’15 oraz reprezentanci ludowców: Urszula Pasławska (71.46 proc.) oraz Piotr Zgorzelski (73.51 proc.).

Liderzy mają inne zajęcia

Po sejmowych statystykach wyraźnie też widać, że do żmudnej, sejmowej pracy, nie palą się partyjni liderzy.

Chociażby prezes PiS. Jarosław Kaczyński woli poświęcać czas na obmyślanie sposobów wcielania w życie "dobrej zmiany" i strategii deklasowania przeciwników, a od "czarnej roboty" w Sejmie ma swoją drużynę.

Gdy już pojawia się na sejmowej mównicy, to tylko w wyjątkowych sytuacjach. W ciągu ostatniego roku było ich 11.

Prezes PiS m.in. stanął w obronie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, gdy opozycja chciała go odwołać ze stanowiska oraz zabrał głos w trakcie bardzo ostrej, emocjonującej debaty nad projektem przewidującym zaostrzenie przepisów dotyczących aborcji. Zaraz na początku kadencji wypowiadał się w dyskusjach nad udzieleniem wotum zaufania rządowi.

Jarosław Kaczyński nie zajmuje się też składaniem interpelacji ani zapytań. Osobiście nie wystosował żadnych. Zdarzyło mu się też opuścić kilkadziesiąt głosowań (jego frekwencja wynosi 93.57%).

Bardzo podobnie przedstawiają się statystyki aktywności Grzegorza Schetyny. Lider Platformy Obywatelskiej na mównicy pojawił się tylko 7 razy. Z tego miejsca uczestniczył m.in. w debacie nad projektem dotyczącym zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, debacie dotyczącej kierunków polskiej polityki zagranicznej, debacie poprzedzającej głosowanie nad udzieleniem wotum zaufania dla premier oraz debacie w związku z wnioskiem o wotum nieufności dla Antoniego Macierewicza.

Schetyna obecny był na 1951 z 2099 głosowań.

Tymczasem ponad 170 głosowań opuścił lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Za to na mównicy sejmowej był obecny znacznie częściej niż koledzy-liderzy z PiS i PO. Przemawiał 37 razy, najczęściej w dyskusjach poświęconych Trybunałowi Konstytucyjnemu.

Petru zgłosił 11 interpelacji. Dopytywał ministrów m.in. w sprawie "rozbieżności planu Morawieckiego z faktycznymi działaniami rządu", czy w sprawie "ograniczenia mitręgi biurokratycznej i działania rządu PiS". Interesował się też sprawami Wojsk Obrony Terytorialnej, skutkami programu "Rodzina 500 Plus", czy dysponowaniem majątkiem publicznym w spółkach Skarbu Państwa.

Jeszcze niższą frekwencje niż trzej wymieni wyżej liderzy partyjni ma Paweł Kukiz z klubu Kukiz'15. Był obecny na 1816 z 2099 głosowań, co stanowi 86.52 proc.

Lider Kukiz'15 nie złożył interpelacji, za to zadał jedno pytanie w sprawach bieżących. Chodziło o zasady doboru zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Na mównicy pojawił się za to 12 razy, chociażby w trakcie debaty dotyczącej wotum zaufania dla Beaty Szydło, debaty w sprawie ustawy medialnej' czy podczas dyskusji nad wnioskiem o wotum nieufności dla Mariusza Błaszczaka.

Z grona liderów zdecydowanie najaktywniejszy w Sejmie jest Władysław Kosiniak-Kamysz. Z mównicy sejmowej słychać go było aż 82 razy. Wypowiadał się w sprawie projektów dotyczących aborcji, zmian w emeryturach i rentach, Trybunału Konstytucyjnego czy "500 Plus".

Jeśli chodzi o interpelacje, Kosiniak-Kamysz złożył ich 18. Część z nich dotyczyła spraw lokalnych związanych z okręgiem, z którego został wybrany.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje