​Ubój rytualny a Holocaust

Czy otwiera się nowy rozdział polsko-izraelskiego sporu dyplomatycznego? Tym razem punktem zapalnym ma być nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt i możliwe wprowadzenie zakazu uboju rytualnego. Izraelskie media szybko połączyły kwestię koszernego mięsa z dyskusyjną nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Wnioski? W artykule zatytułowanym "Polska moralność" opiniotwórczy "The Jerusalem Post" łączy zakaz uboju rytualnego z rzekomą niechęcią Polaków do Żydów. Niektórzy członkowie Knessetu mówią natomiast o antysemityzmie polskiego ustawodawstwa.

Dwadzieścia lat kluczenia

Kwestią zakazu uboju rytualnego w III Rzeczpospolitej politycy - oraz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego - zajmują się już ponad dwie dekady. Przypomnijmy, że w 1997 roku ustawą o ochronie zwierząt wprowadzono wyjątek od konieczności pozbawiania zwierząt świadomości przed ubojem, właśnie ze względów religijnych. Pięć lat później znowelizowano przepisy, uznając konieczność ogłuszania zwierząt przed śmiercią również w przypadku uboju rytualnego (zarówno żydowskiej szechity, jak i islamskiego halal). Jednak w 2012 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował rozporządzenie Ministerstwa Rolnictwa dotyczące uboju rytualnego i tym samym od 1 stycznia 2013 roku do 12 grudnia 2014 roku obowiązywał w Polsce całkowity zakaz uboju rytualnego bez ogłuszania. Dwa dni wcześniej bowiem, 10 grudnia 2014 roku, Trybunał Konstytucyjny uznał, że zakaz rytualnego uboju narusza wolność religii i sumienia. Znów można było ze względów religijnych bez ogłuszania zabijać zwierzęta.

Reklama

Tyle od strony normatywno-prawnej. Nie jest bowiem tajemnicą, że ubój rytualny stanowi przedmiot ostrego sporu kilku stron. Z jednej mamy obrońców praw zwierząt, wskazujących na wysoce niehumanitarny i całkowicie barbarzyński sposób zabijania zwierząt w trakcie uboju rytualnego. Z drugiej strony lobbyści i przedstawiciele przemysłu mięsnego wieszczą upadek polskiej branży garmażeryjnej i zapaść eksportu mięsa, którymi miałaby skutkować nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt. Dorzućmy do tego kotła również środowiska skrajnie prawicowe, które w przypadku uboju rytualnego nadzwyczajnie stają ramię w ramię z oponentami z lewicy - z jakże jednak innych powodów, o których ze względu na przyzwoitość rozpisywać się nie będziemy.

Wreszcie pojawia się też wątek zagraniczny. W nocie z 15 lipca 2013 roku izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie określiło zakaz uboju rytualnego w Polsce słowami "brazen blow to the religious tradition of the Jewish people", co można tłumaczyć jako "bezczelne uderzenie w religijną tradycję Żydów"oraz stwierdzeniem "totally unacceptable" ("całkowicie niedopuszczalne"). "Historia Polski jest nierozerwalnie związana z historią Żydów. Ta decyzja poważnie szkodzi procesowi odbudowy żydowskiego bytu w Polsce. Jesteśmy zdumieni, że ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, to Polska zamierza zakazać ubój koszerny. Ten krok nie idzie w parze z otwartością i nowoczesnością, którymi demokratyczna Polska się szczyci" - czytamy. Jak widać, kwestia uboju zwierząt bez ogłuszania została postawiona na równie z takimi wartościami, jak tolerancja, postęp, demokracja, wreszcie użyto argumentów historycznych (wielowiekowe wspólne dzieje Polaków i Żydów) i politycznych (Wspólnota Europejska).

"Promowanie antysemickiego prawa"

Najświeższa, ostra reakcja izraelskich polityków i mediów na obecne plany wprowadzenia zmiany dotychczasowych przepisów nie jest zaskoczeniem. Zwłaszcza, że całkiem niedawno Warszawa i Tel Awiw toczyły regularną wojnę dyplomatyczną o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. To dało osobom kwestionującym tolerancję w Polsce kolejny argument. Rabin Menachem Margolin, dyrektor Europejskiego Stowarzyszenia Żydów, sprowadza sprawę koszernego mięsa do "narastającego w Polsce nacjonalizmu i populizmu, które z politycznych powodów wywołały wojnę z Żydami". Dalej Margolin wspomina o istniejącym w Polsce "niejasnym pragnieniu zaszkodzenia wyłącznie rzeźniom koszernym", sugerując przymiotnikiem "niejasny" istnienie antysemickich przyczyn nowelizacji i jednocześnie - świadomie czy też nieświadomie - wyłączając kwestię islamskich rzeźni halal, które również ucierpią w przypadku zakazu uboju rytualnego.

Jest też trzeźwiejsza ocena sytuacji - w przypadku wprowadzenia zakazu w Polsce, w Izraelu zdrożeje mięso. Więcej zapłacą również społeczności żydowskie rozsiane po całej Europie, gdzie Polska również eksportuje mięso. Pisze o tym na przykład gazeta "Yedioth Ahronoth". Jednak taka argumentacja mogłaby być niewystarczająca, dlatego rabin Margolin dopuszcza się następującego stwierdzenia: "Wiara Żydów w polski rząd podupada. Nie potrafię sobie wyobrazić, co wydarzy się po tym, jak wprowadzono prawo o Holokauście [czyli nowelizację ustawy o IPN penalizującą przypisywanie Polsce i narodowi polskiemu udziału w Zagładzie - przyp. AW] i zamierzają nałożyć restrykcje na koszerne rzeźnie". Pozostawmy te "niejasne" insynuacje bez komentarza. Sprawę, o której na pierwszej stronie internetowego wydania napisał brytyjski "The Independent", komentuje również "The Times Of Israel", który w tytule pisze wprost o "ponownym rozzłoszczeniu Żydów" przez polski rząd ("Again Angering Jews, Polish Government Eyes Bill To Limit Kosher Slaughter"). Kwestia koszernego mięsa spuentowana jest w tekście przypomnieniem o "Holocaust Law", jak izraelskie media określają nowelizację ustawy o IPN. Podobny zabieg zastosował "The Algemeiner".

Wprost o antysemityzmie w perspektywie zakazu uboju rytualnego mówią rozmówcy "The Jerusalem Post". "To oburzające, że część polskiego rządu nie wzięła lekcji z historii, strzela sobie w stopę, wciąż proponując ponure i antysemickie prawa, które zagrażają bezpieczeństwu postępowego społeczeństwa w Polsce i całej Europie" - powiedział gazecie członek Knessetu Joaw Ben-Tzur. Posłanka izraelskiego parlamentu Ksienija Swietłowa wspomniała natomiast o "pogarszającym się trendzie, w którym wyczuwa ostrą woń nienawiści do Żydów" i zagroziła Polsce zerwaniem stosunków dyplomatycznych. Również izraelski parlamentarzysta Robert Iłatow ocenił, że nowelizacje ustaw o IPN i o ochronie zwierząt to "seria antysemickich regulacji w Polsce, na której terenie zamordowano ponad trzy miliony Żydów, z czego trzysta tysięcy zabili Polacy". Dowodu na taką liczbę zabrakło, nie wspominając już o nie wymienieniu przez Iłatowa narodu odpowiedzialnego za śmierć owych trzech milionów polskich Żydów. Polityk zarzuca natomiast rządowi Mateusza Morawieckiego "brak chęci dyskusji o prawie zaprzeczającym Holocaustowi" (dosłownie: "the Holocaust denial law"), ale też oskarża o "promowanie antysemickiego prawa", jakim ma być nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt.

"Wieczna Treblinka zwierząt"

Głos rozsądku na łamach "The Jerusalem Post" pochodzi od naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, który przypomina, że nowelizacja nie tylko nie weszła jeszcze w życie, ale też jedynie ogranicza ubój rytualny, a społeczność żydowska w Polsce nie zostanie pozbawiona koszernego mięsa.  Schudrich przytacza również słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który w rozmowie z naczelnym rabinem Polski zaznaczył, że Polska jest bardzo wrażliwa jeśli chodzi o ochronę religijnych praw Żydów i stanowi to jeden z narodowych interesów naszego kraju. Jednocześnie Schudrich zasugerował, że wszelkie wątpliwości dotyczące uboju rytualnego w Polsce dotyczą wyłącznie kwestii cierpienia zwierząt, a nie rzekomego antysemityzmu Polaków.

Na tym "The Jerusalem Post" nie kończy jednak tematu. W tekście "Polska moralność" czytamy, że "argumenty etyczne", jakoby ubój rytualny był niehumanitarny dla zwierząt "nie są już przekonujące". "Jak Polska, kraj będący miejscem masakry największej żydowskiej społeczności w Europie, który blokuje swobodną debatę na temat udziału Polaków w tej masakrze, ma czelność mówić o wyższej moralnej wrażliwości jako usprawiedliwieniu dla polityki, która w surowy sposób ogranicza wolność religijną miniaturowej obecnie społeczności żydowskiej? (...) Dziś Polska, na terenie której działały Auschwitz-Birkenau, Bełżec, Chełmno, Majdanek, Sobibór i Treblinka - sześć najbardziej niesławnych zbudowanych przez nazistów obozów koncentracyjnych - powinna być ostatnim miejscem, gdzie Żydzi są niemile widziani" - czytamy. Taką retorykę stosuje się w temacie - zaakcentujmy raz jeszcze - ewentualnego wzrostu cen koszernego mięsa w Izraelu i Europie, jakim może skutkować nowelizacja polskiego prawa. 

Z bezpośrednim kojarzeniem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z antysemityzmem Polaków oraz udziałem Polaków w Holokauście trudno jest w cywilizowany i zdrowy sposób dyskutować, bo jak logicznie zbić absurdalne, wydumane, groteskowe i przede wszystkim manipulatorskie argumenty? Na myśl przychodzą tu słowa żydowskiego pisarza, laureata Nagrody Nobla i wegetarianina Isaaca Bashevisa Singera. W opowiadaniu "Listy do pisarza" stwierdził, że "dla zwierząt wszyscy ludzie to naziści, a ich życie to wieczna Treblinka". Ze względu na pamięć ofiar Holocaustu porównanie to wielce niedelikatne, niestosowne, nie na miejscu. Tak jak wszelkie sugestie o antysemityzmie polskiego ustawodawcy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje