Cyberprzemoc w szkole

Co trzeci uczeń w Polsce padł ofiarą hejtu w internecie / zdj. ilustracyjne /©123RF/PICSEL

Co trzeci uczeń w Polsce padł ofiarą hejtu w internecie. Zdjęcie lub film z udziałem co czwartego przynajmniej raz zostało upublicznione w prześmiewczym celu. Doświadczenia cyberprzemocy obawia się co drugi. - Granica między głupim żartem, nieświadomością, a zachowaniem przemocowym jest płynna. Dzieciaki często nie zdają sobie z tego sprawy - zwraca uwagę dr Maciej Dębski z Fundacji Dbam o Mój Zasięg.

Reklama

Cyberprzemoc - za słownikiem PWN - "wyzywanie, straszenie, nękanie, ośmieszanie itp. drugiego człowieka przy użyciu internetu lub telefonu komórkowego". Dlaczego to wyjaśniam? Bo, jak wskazuje dr Maciej Dębski, jeden na ośmiu uczniów nie wie, co to słowo oznacza.

Wyniki ogólnopolskiego badania

Reklama

- Dzieciaki często nie zdają sobie sprawy z tego, że doświadczają lub stosują zachowania cyberprzemocowe. Granica między głupim żartem, nieświadomością, a takim zachowaniem jest dla nich płynna. Co ciekawe, także rodzice, kiedy są wzywani do szkoły ws. aktów cyberprzemocy, tłumaczą swoje dzieci "głupim żartem" - dodaje dr Maciej Dębski.

Fundacja Dbam o Mój Zasięg przebadała pod kątem uzależnienia od telefonów komórkowych ponad 22 tysiące uczniów w wieku od 12 do 18 lat (dowiedz się więcej na temat fonoholizmu). Jednym z wątków badania była cyberprzemoc. Wyniki wskazują na sporą skalę zjawiska w polskich szkołach.

25,1 proc. uczniów przyznaje, że przynajmniej raz w życiu opublikowano ich zdjęcie/film w internecie w celu ośmieszenia; 13 proc. uczniów było ofiarą prowokowania lub atakowania fizycznego oraz jednoczesnego dokumentowania zdarzenia za pomocą filmu lub zdjęć; 37,2 proc. uczniów w Polsce doświadczyło hejtowania, czyli otrzymywania obraźliwych wiadomości, wpisów na czatach, forach i portalach społecznościowych - czytamy w raporcie fundacji.

Co drugi uczeń uważa, że ofiarą cyberprzemocy może być każdy.

- Jak nie było tak rozpowszechnionych mediów cyfrowych, urządzeń mobilnych i portali społecznościowych, uczeń jeżeli doświadczał przemocy, to działo się to na terenie szkoły. Po powrocie do domu mógł od niej odpocząć. Dzisiaj - w kontekście cyberprzemocy - jest o tyle trudniej, że nie ma od tej przemocy odpoczynku - podkreśla dr Maciej Dębski.

Intymne zdjęcia już w podstawówce

Przemoc przenoszona jest w świat wirtualny, a szykany pod adresem danej osoby wykraczają daleko poza mury szkoły, np. kiedy uczeń staje się bohaterem mema lub w sieci zaczynają krążyć jego intymne zdjęcia.

Okazuje się, że połowa uczniów ma w swoim smartfonie materiały, których nie pokazaliby rówieśnikom lub rodzicom. Do robienia zdjęć erotycznych przyznała się co dziesiąta badana osoba, co czwarta takie treści otrzymała. Zdjęcia te mają w swoich telefonach nawet uczniowie szkół podstawowych.

Jest to o tyle alarmujące, że przesyłane MMS-em lub rozpowszechniane w inny sposób intymne fotografie w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić do prób samobójczych ofiary cyberprzemocy.

Problem cyberprzemocy jest często poruszany w szkołach, mówią o tym nauczyciele ankietowani przez Fundację Dbam o Mój Zasięg. Sęk w tym, że także oni często nie wiedzą, czy zdjęcia/filmy, jakie robią im uczniowie, są dozwolone czy nie.

- Od kilku lat jest dużo szkoleń z zakresu cyberprzemocy, wychodzi na to, że potrzeba dalszej edukacji. Trzeba uczyć odpowiedniego korzystania z mediów cyfrowych i urządzeń mobilnych, bo telefon komórkowy czy laptop może być narzędziem do stosowania cyberprzemocy. Konieczne jest też budowanie świadomości na temat tego, co może stać się z materiałami, które wrzucamy do sieci - kwituje dr Maciej Dębski.

Prawie 8 proc. polskich uczniów kilkadziesiąt razy dziennie robi sobie selfie i umieszcza je w internecie.

*

W pierwszych dniach grudnia w Gdyni odbędzie się organizowana przez Fundację Dbam o Mój Zasięg konferencja pt. "Mobilność w sieci. Relacje. Bezpieczeństwo. Rozwój"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje