"Penelopegate" pogrąży Fillona? Macron nieoczekiwanym liderem

Emmanuel Macron nieoczekiwanym liderem /AFP

Skandal wokół fikcyjnego - jak twierdzą media - zatrudnienia Pénélope Fillon może przekreślić szansę na wygraną dotychczasowego żelaznego faworyta w wyścigu do fotela prezydenckiego we Francji. W najnowszym sondażu, reprezentanta prawicowych Republikanów François Fillona, zdeklasował nieoczekiwanie niezależny kandydat centrowy Emmanuel Macron. Istnieje jednak ryzyko, że ujawniona afera będzie mieć jeszcze dalej idące konsekwencje i utoruje drogę do władzy skrajnej prawicy uosabianej przez liderkę Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Reklama

Błyskotliwe zwycięstwo Donalda Trumpa w starciu o Biały Dom i wynik referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej pokazują, że polityka nie znosi próżni i nawet najbardziej wiarygodne - przynajmniej ze zdroworozsądkowego punktu widzenia - sondaże w zderzeniu z rzeczywistością potrafią przegrywać z kretesem. Po wielkim zaskoczeniu na Wyspach i za Oceanem teraz czas na Paryż, bo i tutaj widać symptomy wielkiej zmiany. Jej ucieleśnieniem może okazać się młody i charyzmatyczny były bankier Emmanuel Macron, czarny koń prezydenckiego wyścigu do Pałacu Elizejskiego. Ale od początku.

Powiew zmiany i przyznanie się do błędu

Nie bez przyczyny oczy międzynarodowych komentatorów skierowane są teraz na Paryż. Sytuacja przed mającymi się odbyć w kwietniu (I tura) i w maju (II tura) wyborami prezydenckimi we Francji  zmienia się jak w kalejdoskopie i jest coraz bardziej niepewna. Szanse dotychczasowego faworyta w wyścigu do Pałacu Elizejskiego François Fillona - za sprawą ujawnionego skandalu - topnieją w błyskawicznym tempie. Po tym, jak tygodnik satyryczny "Le Canard Enchaîné" podał, że Pénélope Fillon zarobiła w sumie ponad 900 tysięcy euro brutto za pracę w charakterze asystentki parlamentarnej męża, a potem jego następcy, aż 69 procent Francuzów domaga się, by kandydat prawicowych Republikanów zrezygnował z udziału w wyborczym wyścigu. 

Reklama

Najbardziej zainteresowany, czyli sam François Fillon jak na razie zaklina rzeczywistość, zapowiada walkę do końca i publicznie przyznaje się do błędu. W czasie poniedziałkowej konferencji prasowej "przeprosił naród francuski" za swoje zachowanie. Jednocześnie podkreślił, że jego wybranka życiowa przez 15 lat "legalnie i uczciwie pracowała", m.in. jako jego asystentka w czasie, gdy zasiadał w parlamencie. Dopytywany, dlaczego zwlekał z odniesieniem się do zarzutów, tłumaczył, że potrzebował czasu. "To oskarżenie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba" - przyznał oficjalnie. Zapowiedział też opublikowanie informacji wskazujących, za co dokładnie jego żona otrzymywała wynagrodzenie. 

Najnowsze sondaże są jednak dla niego bezlitosne i pokazują, że na lidera wyborczego starcia nieoczekiwanie wyrasta uchodzący za centrowego niezależny kandydat Emanuel Macron. Z badania opinii publicznej przeprowadzonego dla dziennika "Les Echos" i Radia Classique wynika, że może on liczyć w pierwszej turze na poparcie sięgające 23, a w drugiej - aż 65 procent, co dałoby mu zwycięstwo nad liderką Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Fillon - rasowy kandydat prawicowy

Fillon nie wszedłby do drugiej tury, ale taka prognoza go wcale i skądinąd słusznie nie zraża, bo on doskonale wie, czego chce. Swoją  kampanię wyborczą rozpoczął z przytupem i z szyldem wielkiej antyestablishmentowej zmiany, na której wygrawerowane były trzy główne - dla wielu złowrogo brzmiące - postulaty likwidacji: 35-godzinnego tygodnia pracy, nadmiernej biurokratyzacji  i szerokich praw związków zawodowych. Jeśli dołączymy do tego przywiązanie do katolickiej wiary, sprzeciw wobec aborcji i małżeństw homoseksualnych, to można śmiało powiedzieć, że stanął przed nami rasowy kandydat prawicowy, w dodatku z wielką sympatią odnoszący się do Rosji. Jak sam z rozbrajającą szczerością przyznawał największym zagrożeniami dla Europy są według niego islamski totalitaryzm, azjatycki dynamizm i amerykański imperializm, ale z pewnością nie to płynące z Moskwy.

Po tym, jak w przeprowadzonych jesienią ubiegłego roku prawyborach na prawicy nieoczekiwanie zdeklasował - z poparciem Nicolasa Sarkozy'ego - liberała Alaina Juppé, na tej fali budował swój potencjał i zdołał przekonać do siebie rzesze Francuzów, co miało bezpośrednie przełożenie na sondaże. Skandal, jaki wybuchł wokół zatrudnienia jego żony, ten pozytywny trend zmógł.

Zwrot w sondażach i wizerunkowy cios

Doktor habilitowany Bartłomiej Zdaniuk, ekspert z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego przekonuje, że z pewnością jest to dosyć istotny wizerunkowy cios.  - Jednym z atutów François Fillona, który doprowadził do jego zwycięstwa w jesiennych prawyborach było budowanie wizerunku osoby rzetelnej, pozostającej poza aferami - w odróżnieniu od jego rywali Nicolasa Sarkozy'ego czy Alaina Juppé. Nagle okazało się jednak, że żona Fillona, na przestrzeni wielu lat miała pobrać łącznie 900 tysięcy euro za pracę, której de facto nie wykonywała - wyjaśnia w rozmowie z Interią. Jednocześnie wskazuje, że o kapitulacji - przynajmniej z dwóch względów - mówić jeszcze nie można.

- Obóz François Fillona się nie poddał, a wręcz przeciwnie - zaangażował w swojego rodzaju kontrofensywę. Podczas wiecu wyborczego Pénélope Fillon wręczono kwiaty i przyjęto owacją na stojąco, na co ona odpowiedziała łzami wzruszenia. Chciano w ten sposób pokazać, że Republikanie murem stoją za swoim kandydatem - argumentuje nasz rozmówca. - Poza tym, jeżeli rzeczywiście zaczął się etap kampanii, polegający na upublicznianiu różnego rodzaju materiałów kompromitujących, to nie wiemy kto, na kogo i jakie jeszcze "kwity" przez te najbliższe trzy miesiące ujawni. Poczekajmy, jakie ciosy będą wymierzane w innych kandydatów i zobaczymy pod koniec kwietnia, jaka będzie wola elektoratu - dodaje.

Nadsekwańskie media lansują również tezę, z której wynika, że prawicowi republikanie wcielą w życie plan "B" i w świetle pojawiających się oskarżeń wystawią innego kandydata.  W tym kontekście pada nazwisko Alaina Juppé. Ale to nie były premier może okazać się najtrudniejszym do pokonania przeciwnikiem, tylko uchodzący za centrowca Emmanuel Macron, który - jak pokazują sondaże - deklasuje w drugiej turze Marine Le Pen.

Jedna z najbardziej błyskotliwych politycznych karier

Gdy wyedukowany w elitarnych szkołach były bankier ogłosił w listopadzie ubiegłego roku decyzję o starcie w wyborach, nie dawano mu największych szans. Aż do teraz, a jak wykorzystać swoje "pięć minut" Macron dobrze wie. Zanim został ministrem gospodarki w gabinecie Manuela Vallsa we francuskim politycznym światku słyszało o nim niewiele osób.

Na zrobienie uchodzącej za jedną z najszybszych karier politycznych w powojennej Francji potrzebował około dwa i pół roku. Najbardziej pomógł mu w tej materii François Hollande, który mianował go zastępcą sekretarza generalnego Pałacu Elizejskiego i doradcą ds. gospodarczych, a następnie ministrem gospodarki. W pamięci potomnych zapisał się najbardziej stworzeniem ustawy liberalizującej przepisy o transporcie drogowym czy handel w niedzielę, a kolegom naraził się wizjami nowego otwarcia w Partii Socjalistycznej i gruntownych reform, zakładających między innymi zniesienie 35-godzinnego tygodnia pracy.

Wyborców ujęła przede wszystkim jego charyzma, świeżość  i wdzięk. - Emmanuel Macron pokazuje, że jest kandydatem spoza establishmentu, co zawsze pomaga i buduje lepszy w oczach wyborców wizerunek. Natomiast mówić, że jest wolny od wszelkich powiązań, byłoby swojego rodzaju nadużyciem. Wcześniej był zatrudniony w banku Rothschilda, później został dokooptowany do sfery politycznej; zajmował m.in. stanowisko ministra gospodarki i co ciekawe sam trzasnął drzwiami, podając się dymisji -  punktuje kandydata doktor Bartłomiej Zdaniuk. 

Nietuzinkowy polityczny profil

Macron góruje nad przeciwnikami czymś zupełnie innym - osobowościowym profilem. - Tak się złożyło w wyniku prawyborów, że na prawicy wygrał kandydat o obliczu wyraźnie prawicowym, na lewicy zdecydowanie lewicowym, a w centrum utworzyła się pustka. Nie ma innych kandydatów, którzy mieliby podobny do Macrona profil polityczny, czy osobowościowy, dlatego może on teraz żerować na tej części elektoratu, który zaczyna się od lewicy umiarkowanej spod znaku François Hollande'a czy Manuela Vallsa, przez centrum francuskiej sceny, na której w skrócie mówiąc lokują się euroentuzjaści, aż po umiarkowaną prawicę w wymiarze socjalnym, która boi się "thatcherowskiego" programu François Fillona - argumentuje ekspert.

- Zgodnie z francuskim powiedzeniem okazało się, że "ma przed sobą bulwar" i bez przeszkód może iść dalej, bo taki układ sprawia, że jest kandydatem wiarygodnym. Zasadnicze pytanie dotyczy tego, kto wejdzie do drugiej tury i czy znajdzie się w niej Marine Le Pen. Jeśli tak, to sprawa jest oczywista: wygra ten, kto wejdzie do niej razem z nią. Jeśli nie, to sytuacja jest otwarta i dopiero wtedy, będziemy mogli się zastanawiać, jakie są perspektywy - przekonuje.

Rewolucyjny plan na Francję Marine Le Pen

Scenariusz zakładający zwycięstwo liderki antyimigracyjnego i antyunijnego Frontu Narodowego wciąż jest prawdopodobny. Wielu ekspertów wskazuje, że ujawniony wokół Pénélope Fillon skandal może sprawić, że wyborcy pójdą w swoich preferencjach znacznie dalej i odwrócą się w stronę skrajnej prawicy. Sama Marine Le Pen nie traci ani chwili i ujawnia szczegóły swojego rewolucyjnego planu na Francję, którego mottem jest "przywrócenie wolności i oddanie ludziom głosu". "144 zobowiązania" obejmują między innymi wystąpienie z Sojuszu Północnoatlantyckiego, referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej, zmasowane wzmocnienie sił bezpieczeństwa, wystąpienie ze strefy Schengen, przywrócenie narodowej waluty oraz odrzucenie międzynarodowych umów handlowych, takich  jak CETA i TTIP.  W manifeście znalazła się także zapowiedź ograniczenia niektórych praw, obecnie dostępnych dla wszystkich mieszkańców,jedynie do obywateli francuskich.

Doktor Bartłomiej Zdaniuk wskazuje na sprzyjający Marine Le Pen splot zewnętrznych i wewnętrznych czynników. - Kiedy w 2002 roku ojciec Marine Le Pen, Jean-Marie Le Pen dostał się do drugiej tury, w ostatnich dniach przed wyborczym rozdaniem we Francji doszło do całej serii zjawisk z pogranicza przestępczości pospolitej. Media bardzo to nagłaśniały i ukuło się takie przekonanie, że Francja nie jest krajem bezpiecznym. Nie chcę tutaj niczego przewidywać, ale jeśli we Francji miałoby jeszcze dojść do jakichś sytuacji związanych z zamachami terrorystycznymi, co się tam zdarza, to wówczas można byłoby sobie wyobrazić, że szanse Marine Le Pen będą wzrastać - wskazuje. 

- Oczywiście nikt zamachów nie "wyczekuje", natomiast można przypuszczać, że dojdzie do kolejnych publikacji materiałów kompromitujących. W chwili obecnej główna rywalizacja toczy się o to, kto wejdzie do drugiej tury: czy będzie to François Fillon, czy Emanuel Macron. Ten, który tę rywalizację wygra, będzie prezydentem Francji - dodaje.

Prorosyjski kurs kandydatów i polska perspektywa

Patrząc na głównych rywali z perspektywy Polski pewne jest to, że w każdej z możliwych konstelacji wygrywa opcja prorosyjska i proputinowska. Zarówno François Filllon, jak i Marie Le Pen uchodzą za przyjaciół gospodarza Kremla, a i Emmanuel Macron opowiada się za zniesieniem sankcji wobec Moskwy.    

- Z pewnym przekąsem można stwierdzić, że z punktu widzenia Polski najlepiej by było, gdyby prezydentem Francji nadal był François Hollande. On dokonał dwóch ważnych rzeczy: przede wszystkim jeśli chodzi o Ukrainę trzymał się wytrwale treści porozumień mińskich i - co w Polsce niedostatecznie odnotowano - podjął decyzję, że Rosji nie zostaną wydane okręty typu mistral, chociaż dominująca część francuskiego społeczeństwa się tego domagała  - wskazuje dr hab. Bartłomiej Zdaniuk. 

W kontekście Warszawy na problem trzeba spojrzeć znacznie szerzej, bo zasadnicze pytanie dotyczy nie tego, który kandydat byłby lepszy dla Polski, tylko co z polskiej strony zrobić, i na pewno będzie to działanie trwające latami, żeby we Francji znalazł się propolski kandydat. - Kwestia Europy Środkowej rozumianej szeroko, od Estonii aż po Bałkany, we francuskiej przestrzeni publicznej budzi znikome zainteresowanie. W związku z tym we Francji, oprócz specjalistów, mało kto rozumie, że polityka Rosji w przekonaniu wielu państw tej części kontynentu stanowi jakieś zagrożenie. Co więcej Francuzi postrzegają polską sympatię do Stanów Zjednoczonych jako swojego rodzaju schizofrenię, nie rozumiejąc polskiej wrażliwości - argumentuje ekspert.

- Rosja dla Francuzów jest gwarantem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, symbolem walki kiedyś z faszyzmem, a dzisiaj z islamizmem i tyle. Prezydent Francji, aby stał się życzliwym wobec Polski, też musi mieć ku temu podstawy w postaci środowisk opiniotwórczych. W tym przypadku działania wymagają strategii wieloletniej, zbudowania wiedzy o Polsce, jej wizerunku, czy wizerunku naszej części Europy we Francji, a to bardzo duże wyzwanie - zaznacza.

Francuskie rozdanie a relacje na osi Paryż-Berlin

W długofalowej perspektywie, rozdanie w Pałacu Elizejskim będzie miało także daleko idące konsekwencje i z pewnością wpłynie na relacje na osi Paryż-Berlin. - Ewentualne zwycięstwo François Fillona byłoby z pewnością dobrym scenariuszem dla Angeli Merkel.  Kandydat ten reprezentuje podobny obóz ideowy, co CDU. Z kolei jeśli mielibyśmy do czynienia z wynikiem wskazującym na wygraną Emmanuela Macrona, mógłby zadziałać mechanizm podobny do tego, jaki zaobserwowaliśmy w Stanach Zjednoczonych. Skoro tam wybrano osobę "spoza układu", teraz stało się to we Francji, to czemu nie może się zdarzyć w Niemczech? - argumentuje dr Zdaniuk.

Jednocześnie zwraca uwagę na dojrzałość niemieckiego elektoratu i niesprawdzalność sondaży, których wyniki coraz częściej okazują się błędne. - Doświadczenie wskazuje, że zmiany polityczne w Niemczech nie następują z przyczyn powierzchownych, a raczej są  rezultatem głębszych przemyśleń. Z drugiej strony obecny rozkład głosów nie pozwala na wyciągnięcie jakichś daleko idących wniosków. To sprawia, że należy brać pod uwagę każdy, nawet najbardziej rewolucyjny wyborczy scenariusz - puentuje nasz rozmówca.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje