Prezydentura Trumpa zagrożeniem? Czarnecki: Nie wolno myśleć stereotypami

Ryszard Czarnecki i Jarosław Kaczyński /Rafał Oleksiewicz /Reporter

Mimo mnożących się wątpliwości i kontrowersyjnych wypowiedzi amerykańskiego prezydenta elekta wygłaszanych w kontekście Paktu Północnoatlantyckiego europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki nie wiąże zwycięstwa kandydata Republikanów z negatywnymi scenariuszami na przyszłość. - Żadnego tąpnięcia ani rewolucji w amerykańskiej polityce zagranicznej nie będzie, a jeśli nawet jakieś zmiany nastąpią, to nie będą one dotyczyły ani NATO, ani Europy Wschodniej. Świadczy o tym pierwsze wystąpienie prezydenta elekta - argumentuje wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Reklama

Amerykański prezydent elekt jeszcze zanim odniósł spektakularne zwycięstwo w wyścigu z Hillary Clinton naraził się międzynarodowej opinii publicznej swoimi mało przyjaznymi, by nie określić ich wprost wrogimi i wskazującymi na asertywność w działaniach wypowiedziami.

W Europie, zwłaszcza tej Środkowo-Wschodniej, największe obawy wzbudziły komunikaty wygłaszane w kontekście formuły dalszej współpracy w ramach Paktu Północnoatlantyckiego. Donald Trump nigdy nie krył, że opowiada się za wyraźnym ograniczeniem roli Stanów Zjednoczonych jako lidera w działaniach Sojuszu.

Zwrot w retoryce Donalda Trumpa?

Reklama

W swoim pierwszym expose, wygłoszonym tuż po ogłoszeniu ostatecznych wyników wyborów prezydenckich, wcześniejszy ostry ton wypowiedzi jednak nieco złagodził. W apelu skierowanym do społeczności międzynarodowej jednoznacznie i wyraźnie dał do zrozumienia, że priorytetem dla niego będzie zawsze interes Stanów Zjednoczonych, ale w kontaktach z pozostałymi krajami obowiązywać będzie reguła sprawiedliwości oraz dążność do wypracowania partnerstwa, a nie poszukiwanie konfliktu.

W opinii wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego właśnie z tą ostatnią deklaracją nowego amerykańskiego prezydenta należy wiązać duże nadzieje na przyszłość.

- Uważam, że żadnego tąpnięcia ani rewolucji w amerykańskiej polityce zagranicznej nie będzie, a jeśli nawet jakieś zmiany nastąpią, to nie będą one dotyczyły ani NATO, ani Europy Wschodniej. Świadczy o tym pierwsze wystąpienie prezydenta elekta - argumentuje.

"Nie sądzę, by Trump był architektem zmiany w relacjach z NATO"

Zdaniem Ryszarda Czarneckiego wcześniejsze wypowiedzi Donalda Trumpa należy bardziej wiązać z bieżącą sytuacją. - Nie sądzę, żeby Trump był architektem zmiany w relacjach z NATO, poprzez swoje wypowiedzi chciał po prostu dać do zrozumienia, żeby europejscy członkowie Paktu też sięgnęli do portfeli - wyjaśnia.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego zaleca także, żeby w kontekście amerykańskiej polityki nie myśleć ani mitami, ani stereotypami. - To, co mówią politycy amerykańscy w trakcie trwania kampanii wyborczej, nie ma przełożenia na rzeczywistość - wskazuje.

"Nowy prezydent całkiem samodzielnie polityki robić nie będzie"

Przeciwko negatywnym scenariuszom kreślonym na przyszłość w kontekście polityki międzynarodowej przemawia także fakt, że w przypadku tej ostatniej w Stanach Zjednoczonej większą rolę odgrywa Kongres niż sam amerykański prezydent.

Reset w relacjach z Moskwą? "To Hillary Clinton była jego twarzą"

- Kongres pełni w USA funkcję podmiotu i odgrywa znacznie większą rolę niż parlamenty w krajach Unii Europejskiej, zatem całkiem samodzielnie Donald Trump polityki międzynarodowej "robić" nie będzie. Nie można też zapomnieć o wpływie różnego rodzaju doradców, czyli całej jego administracji - zaznacza.

Niemało zamieszania - zwłaszcza wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej - wywołały również wyraźne sygnały sympatii wysyłane przez Donalda Trumpa w kierunku Moskwy i samego gospodarza Kremla, Władimira Putina.

W ocenie Ryszarda Czarneckiego i w tym kontekście strach nie uzyskuje odzwierciedlenia w rzeczywistości. - W przypadku Donalda Trumpa raczej nie ma mowy o resecie z Moskwą, on ma tylko prorosyjskie wypowiedzi. Twarzą tego resetu była raczej Hillary Clinton, która za czasów rządów Baracka Obamy, w zasadzie go dokonała - zaznacza wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

"Nie można wykluczyć ponownego referendum ws. Brexitu"

Ryszard Czarnecki odniósł się również  do decyzji brytyjskiego Wysokiego Trybunału High Court w sprawie koniecznej zgody obu izb parlamentu na wdrożenie art. 50. W jego ocenie w praktyce będzie się to wiązać z opóźnieniem negocjacji w sprawie Brexitu.

 - Niedługo po ogłoszeniu wyników referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej stwierdziłem, że to wcale nie musi być decyzja ostateczna i nie można wykluczyć kolejnej próby przeprowadzenia referendum i osiągnięcia rozwiązania w drodze plebiscytu - wyjaśnia.

"Nie można pozwolić na schizofrenię w relacjach z Londynem"

Eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości przypomniał, że opowiada się przeciwko opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię. - Jestem zwolennikiem jej pozostania we Wspólnocie, choćby dlatego, że jest to najbardziej trzeźwy kraj w ocenie relacji z Moskwą. Jest w tym względzie znacznie bardziej krytyczny niż Paryż czy Berlin - przekonuje. 

Jednocześnie zaznacza, że w relacjach z Londynem nie wolno dać przyzwolenia na swojego rodzaju schizofrenię. - Nie wolno pozwolić na to, żeby Wielka Brytania tylko korzystała z przywilejów wynikających z przynależności do Unii europejskiej, a jednocześnie nie wypełniała z tego tytułu żadnych obowiązków - argumentuje.

Przypomnijmy, że wyrokiem Wysokiego Trybunału zawiedziona jest brytyjska premier. Zgodnie z przyjętymi planami Theresa May nie zamierzała zwracać się do Izby Gmin i Izby Lordów. Swoje stanowisko argumentowała tym, że czerwcowe referendum w sprawie Brexitu i obowiązujące prerogatywy ministerialne stanowią wystarczającą podstawę do podjęcia działania.

"Współpraca z Wyszehradem służy budowaniu wielkości Polski"

W kontekście przynależności Polski do Unii Europejskiej i podejmowanych w tej sferze działań Ryszard Czarnecki zaznaczył, że w interesie Warszawy jest bycie aktywnym członkiem, a nasza pozycja we Wspólnocie zależy bezpośrednio od naszej pozycji w regionie.

 - Pogłębianie relacji z krajami grupy Wyszehradzkiej czy krajami bałkańskimi służy budowaniu wielkości Polski - tłumaczy. Jednocześnie zaznacza, że w pewnych sprawach należy postawić przysłowiową kropkę na "i". Do tych działań zaliczył między innymi ubieganie się Polski o członkostwo w radzie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

"Należy wykonać gest skierowany w stronę Bułgarów"

- W mojej ocenie należy zawrzeć sojusz z Sofią i podzielić się rolą członka w radzie ONZ. Wykonanie takiego gestu skierowanego w stronę Bułgarów z pewnością się opłaca - przekonuje wiceprzewodniczący parlamentu Europejskiego.

Polska chce zająć jeden z 10 foteli przygotowanych dla tzw. niestałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2020. Motto naszej kampanii brzmi: "Solidarność, odpowiedzialność, zaangażowanie". 

Kroki w tej sprawie podjęli już między innymi prezydent Andrzej Duda i szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. Podczas sesji ONZ w Nowym Jorku spotkali się z przedstawicielami  20 państw i skierowali swoją prośbę o poparcie.

Czytaj nasze korespondencje z Nowego Jorku:

Prezydent Trump, czyli macie wszyscy za swoje

Jak nowojorczycy zareagowali na wygraną Trumpa?

Dr. Jekyll czy Mr. Hyde? Nieznane oblicze Donalda Trumpa

Protesty w Waszyngtonie. Karierowicze chcą zaczepić się u Trumpa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje