Nowa ustawa o Sanepidzie. Pracownicy ogłosili pogotowie strajkowe

- Na razie ogłosiliśmy pogotowie strajkowe, ale jak będzie trzeba, to wyjdziemy pod Sejm i będziemy mocno artykułować, że absolutnie nie zgadzamy się na taką reformę. To już nie chodzi tylko o ratunek dla sanepidu, ale o konsumentów – mówi w rozmowie z Interią Dorota Walczak, przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ „Solidarność”. Chodzi o projekt nowej ustawy powołującej Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności.

Projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, przedłożony przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi, został przyjęty przez Radę Ministrów na posiedzeniu 30 maja 2017 r.

Reklama

Zgodnie z projektem utworzona zostanie Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności, bezpośrednio podlegająca ministrowi rolnictwa. Nie zgadzają się na to pracownicy Inspekcji Sanitarnej i związki zawodowe działające w sanepidach. Zgodnie z decyzją podjętą 13 czerwca na XXIII Walnym Zebraniu Delegatów Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ "Solidarność" we Wrocławiu, rozpoczęli pogotowie strajkowe w całym kraju.

Zapowiadają także dalsze działania, w tym strajk włoski i manifestacje.

Zapowiedź „Super-Inspekcji”

Nowa inspekcja przejmie dotychczasowe zadania Inspekcji Weterynaryjnej, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, które zostaną zlikwidowane. Dodatkowo przejmie także część zadań Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej.

Jak czytamy w oświadczeniu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: "Oznacza to stworzenie nowego, zintegrowanego oraz uproszczonego systemu kontroli bezpieczeństwa i jakości żywności na wszystkich etapach jej produkcji, który w konsekwencji zwiększy ochronę zdrowia konsumentów". Jak twierdzą autorzy projektu, dzięki konsolidacji nadzoru podniesie się poziom bezpieczeństwa i jakości, a także wyeliminuje się nieuczciwe praktyki w handlu żywnością.

Pełnomocnikiem rządu ds. utworzenia jednolitej instytucji odpowiadającej za bezpieczeństwo żywności został Jarosław Pinkas, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa RM.

Odpowiedź ministerstwa na skargi producentów

Od wielu lat za zmianami opowiadają się producenci żywności, twierdząc, że "często są zdezorientowani kontrolami przeprowadzanymi - w niedługim czasie - przez kolejne inspekcje", które działają niezależnie od siebie. Według nich zabiera to sporo czasu i utrudnia funkcjonowanie, szczególnie małym firmom.

Według twórców projektu jedna, nadzorująca i koordynująca Inspekcja usprawni wszystkie procesy przeprowadzanych audytów i kontroli np. u rolników. "Wyeliminowane zostaną przypadki dublowania się i nakładania kompetencji. Ponadto, konsolidacja zapewni lepszą organizację pracy, optymalne wykorzystanie bazy laboratoryjnej i specjalistycznego sprzętu, a także zasobów kadrowych i majątkowych". 

Na czele nowej Inspekcji o trójstopniowej strukturze będzie stał Główny Inspektor Bezpieczeństwa Żywności. Jemu ma podlegać inspektor wojewódzki i graniczny, a trzecim stopniem będzie przedstawiciel w powiecie.

W związku z realizacją zadań nowej Inspekcji przewidziana jest nowelizacja ponad 30 ustaw.

Pracownicy mówią „nie”

Ze zmianami nie zgadzają się pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, którzy wraz z Sekcją Krajową Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ "Solidarność" 13 czerwca rozpoczęli pogotowie strajkowe i wystosowali odpowiedź na planowane działania rządu. W oficjalnym komunikacie zapowiedziano akcje protestacyjne przeciwko powołaniu PIBŻ.

Pracownicy obawiają się nie tylko utraty pracy, ale i braku należytej kontroli żywności.

W oświadczeniu wydanym przez Sekcję Krajową Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych można przeczytać, jak zmieni się kontrola. Dotychczas zajmowali się nią lekarze medycyny oraz wykwalifikowani specjaliści i pracownicy laboratoryjni podlegający ministrowi zdrowia. Jak czytamy - po reformie zajmą się tym np. weterynarze i osoby, które nie mają wystarczających kwalifikacji w zakresie nadzoru nad żywością i jej badaniem w ocenie bezpieczeństwa zdrowotnego człowieka.

Taniej i sprawniej, czyli producenci sami skontrolują?

Jak mówi Dorota Walczak, przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ "Solidarność" w rozmowie z Interią:

- W tej chwili nadzór jest prowadzony jak gdyby przez dwie różne instytucje. Sens tej nowej inspekcji jest taki, żeby to było "od pola do stołu". Od zasiania rośliny, poprzez jej przetwórstwo do gotowego produktu. Teraz pierwszy nadzór jest prowadzony przez inspekcję weterynaryjną lub ochrony roślin i artykułów rolno-spożywczych. Natomiast etap produkcji w zakładzie produkcyjnym oraz gotowy produkt nadzorowany jest przez inspekcję sanitarną. Zarówno pod kątem sanitarno-higienicznym samej produkcji, jak i czystości tego produktu po wyprodukowaniu. Na koniec dajemy gwarancję, że ten produkt jest dobry, zdrowy i nie zawiera żadnych substancji szkodliwych dla konsumentów - podkreśla przewodnicząca i dodaje:

- Według nowej ustawy, którą wymyślił minister rolnictwa, wszystko będzie prowadziła nowa inspekcja podlegająca pod resort rolnictwa. Czyli resort odpowiedzialny za produkcję zajmie się także jej kontrolą. Minister Jurgiel swoją ustawą doprowadzi do tego, że producenci żywności sami siebie skontrolują, co może prowadzić do nadużyć. Konflikt interesów jest oczywisty - podsumowuje.

Sprzeciw ministra zdrowia i brak konsultacji

Dorota Walczak podkreśla, że Ministerstwo Rolnictwa, tworząc ten projekt pominęło opinie nie tylko pracowników, ale także Ministerstwa Zdrowia.

"Według oceny Ministra Zdrowia, Głównego Inspektora Sanitarnego i przedstawicieli pracodawców, Państwowa Inspekcja Sanitarna wobec braku konfliktu interesów gwarantuje poprawne, obiektywne wykonywanie zadań - nie pozostaje na żadnym etapie w konflikcie interesów, nie musi wybierać między wielkością rynku rolnego i sprzedaży, a bezpieczeństwem żywności i żywienia" - głosi oficjalne oświadczenie pracowników Inspekcji Sanitarnej.

- Piotr Duda napisał odwołanie do pana ministra Jurgiela. Ten odpisał, że konsultował projekt z Radą Dialogu Społecznego powołaną przy swoim ministerstwie. I ta rada wyraziła zgodę na powstanie takiej instytucji. Z nami nikt nie rozmawiał - podkreśla Dorota Walczak.

- A my mamy stanowisko zespołu trójstronnego powołanego przy ministrze zdrowia, mamy opinię Rady Dialogu Społecznego - tej oficjalnej, nie powołanej przez ministra rolnictwa. Wszyscy negatywnie wypowiadają się o tym pomyśle. Niestety, pomimo rozbieżności zgłaszanych także przez szefa MSWiA i ministra ochrony środowiska - rząd ustawę przyjął i w kształcie zaproponowanym przez ministra rolnictwa przekazał pod obrady Sejmu - podsumowuje przewodnicząca.

Co dalej z Inspekcją Sanitarną?

- Sanepid zostaje dalej jako instytucja podległa Ministerstwu Zdrowia. Część zadań, które teraz wykonujemy, zostanie nam zabrana. W związku z tym chcą nam także odebrać 30 procent budżetu - odpowiada Dorota Walczak.

- Zabierają pieniądze, zabierają zadania, ale zostawiają pracowników. A zabranie u nas tych 30 procent budżetu jest równoznaczne z likwidacją sanepidu - podsumowuje.

Oprócz tego, jak podkreśla rozmówczyni, w przepisach nowej ustawy nie ma zabezpieczenia pracownika.

- Inspekcje podległe ministrowi rolnictwa automatycznie przechodzą do nowej instytucji. Natomiast pracowników inspekcji sanitarnej, którzy się zajmują tylko żywnością, będą wybierać, proponować im prace na trzy miesiące, bez gwarancji, że po tym czasie im coś zaproponują. Dodatkowo może się okazać, że praca będzie, ale w mieście na drugim końcu Polski - wylicza przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ "Solidarność" i stwierdza, że po wprowadzeniu reformy pracę może stracić około pięć tysięcy osób.

Pracownicy chcą rozmawiać

Dorota Walczak podkreśla, że pracownicy nie chcą zaostrzenia protestów tylko spokojnej i rzetelnej debaty na ten temat:

- Zdajemy sobie sprawę, że Inspekcja wymaga reformy i jesteśmy za tym, żeby stworzyć nowy podział obowiązków, ale w ramach tego, co już jest. Oczywiście przy pełnej zgodzie i konsultacji z obu stron. Trzeba dopracować nadzór na styku pomiędzy rolnictwem a zdrowiem - podsumowuje i dodaje, że w tym momencie do pogotowia strajkowego przyłączyła się większość pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych w Polsce.

Jeżeli projekt wejdzie pod obrady Sejmu bez konsultacji - wyjdą na ulice.

Swoje poparcie dla protestujących wyraziła także Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność", która w oficjalnym stanowisku oświadczyła, że udzieli wszelkiej pomocy i wsparcia w planowanych działaniach i akcjach protestacyjnych.

"Nie będzie zgody Związku na niszczenie Państwowej Inspekcji Sanitarnej i przenoszenie badania żywności do kompetencji ministra rolnictwa. Polityka rządu w tym obszarze prowadzi wprost do zagrożenia bezpieczeństwa państwa" - głosi treść stanowiska podpisanego przez Ewę Zydorek, sekretarz KK NSZZ "Solidarność".

Jak podkreśla jednak Dorota Walczak w rozmowie z Interią: - Mamy nadzieję, że konflikt się nie zaostrzy. Chcemy rozmawiać, ale jak będzie trzeba, to pójdziemy pod Sejm i będziemy mocno artykułować, że absolutnie się na nową ustawę w takiej formie nie zgadzamy.

Joanna Bercal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje