Rekonstruowanie Beaty Szydło

Od kilku tygodni pojawiają się nowe informację na temat planowanej rekonstrukcji rządu. Zarówno media, jak i sami politycy prześcigają się w spekulacjach o zmianach na szczytach władzy. Jak podkreśliła w rozmowie z Interią dr Anna Materska-Sosnowska - zarówno Beata Szydło, jak i Mateusz Morawiecki nie mają silnej pozycji w partii. "Słabszy pod tym względem, a przez to także bezpieczniejszy dla prezesa, jest Morawiecki" - stwierdza.

O ile do pewnego momentu wydawało się, że planowana rekonstrukcja obejmie głównie kierownictwa poszczególnych resortów, tak od kilku dni szczególny nacisk położony jest na zmianę w fotelu premiera.

Reklama

Wiceprezes PiS Adam Lipiński, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, powiedział w środę w Sejmie, że ma nadzieję, iż rekonstrukcja zostanie przeprowadzona jeszcze przed świętami. Jego zdaniem nie ma "sensu przedłużać stanu pewnego zawieszenia".

"Naturalnym kandydatem na premiera jest prezes Jarosław Kaczyński, natomiast jakby prezes się nie zdecydował, to najlepszym kandydatem jest Mateusz Morawiecki" - oświadczył Lipiński.

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan pytany o te słowa ocenił, że Lipiński jest "bardzo dobrze poinformowanym politykiem PiS".

Atmosferę podgrzały też informacje o nagłej rezygnacji Mateusza Morawieckiego z wyjazdu do Brukseli, spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z szefami okręgów partii i szefami wojewódzkich zespołów samorządowych, które odbyło się na Nowogrodzkiej oraz wymowny wpis Beaty Szydło na Twitterze.

Koniec pierwszego etapu

Czy zatem można sądzić, że Beata Szydło pożegna się ze stanowiskiem premiera?

- Wydawałoby się, że ta zmiana byłaby przedwczesna, ponieważ premier Beata Szydło ma dobre notowania. Jednak skończyła się pierwsza połowa kadencji i patrząc na to, co się teraz dzieje, można podejrzewać, że Jarosław Kaczyński ma strategię na druga połowę. I ta strategia jest zupełnie inna, niż dotychczasowa - mówi w rozmowie z Interią profesor Norbert Maliszewski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zdaniem Maliszewskiego, przez to, że nie ma już pieniędzy na programy społeczne, może nie być pola dla Beaty Szydło.

- Druga połowa kadencji to prawdopodobnie stawianie na rozwój. Jak wcześniej programy społeczne redukowały biedę, pomagały rodzinom wielodzietnym, tak teraz PiS może chcieć się skoncentrować na gospodarce i premier Morawiecki mógłby być tego twarzą - podkreśla profesor Maliszewski, zwracając uwagę na fakt, że taka zmiana mogłaby być otwarciem na wyborców bardziej umiarkowanych, o centrowych poglądach, co miałoby sens ze strategicznego punktu widzenia, szczególnie przed wyborami samorządowymi.

Rekonstrukcja "przykrywa" poważniejsze tematy

Dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego jest zdania, że Beata Szydło będzie odwołana.

- Świadczyć o tym może, między innymi, ten wieczorno-nocny wpis na Twitterze - stwierdza w rozmowie z Interią.

Jej zdaniem Mateusz Morawiecki może zostać premierem, jednak dr Materska-Sosnowska zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt:

- Uważam, że PiS bardzo dobrze rozgrywa kwestie medialne, ponieważ to, kto z nich będzie premierem jest, tak naprawdę, wtórne. Chyba że to będzie Jarosław Kaczyński.

Jak podkreśla ekspert, zarówno Beata Szydło, jak i Mateusz Morawiecki nie maja silnej pozycji w partii.

- Nie mają mocy sprawczej i wykonawczej. Słabszy pod tym względem, a przez to także bezpieczniejszy dla prezesa, jest Morawiecki. Jednaj najistotniejsze jest to, że dzieją się rzeczy o wiele ważniejsze niż roszady personalne - podkreśla dr Materska-Sosnowska i dodaje:

- Obawiam się, że spekulacje na temat wymiany premiera mają przykryć dużo poważniejszy temat, czyli to, co się dzieje teraz w Sejmie przy ustawach o sądzie i o ordynacji wyborczej.

Dwa lata rządów Beaty Szydło

Zdaniem prof. Norberta Maliszewskiego premier Szydło wypełniła w dużej mierze obietnice wyborcze.

- Udało się przeprowadzić dobrze oceniane programy, takie jak 500 Plus, obniżenie wieku emerytalnego, czy pomoc seniorom - podkreśla Maliszewski.

- Jednak na tym polu, po dwóch latach, "wyczerpała się" w pewnym sensie możliwość budowania przekazu, którego Beata Szydło była niejako twarzą, a który skierowany był głównie do elektoratu socjalnego - stwierdza ekspert.

Profesor podkreśla także brak umiejętności sprawnego kierowania rządem, przywołując spory pomiędzy konkretnymi resortami a prezydentem.

- To przykłady tego, że premier Beata Szydło kompletnie sobie nie radzi, a cała uwaga skierowana jest na Jarosława Kaczyńskiego - przypomina.

Podobnie jak dr Anna Materska Sosnowska, tak i prof. Maliszewski wyraża obawy, że o ile Morawiecki być może lepiej powadzi sobie z pewnymi sporami, tak w strukturach partyjnych, podobnie jak obecna premier, nie ma żadnego umocowania i mógłby liczyć głównie na wsparcie ze strony prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

- Trzeba jednak pamiętać, że rząd nie może oddać inicjatywy. Jeśli dojdzie do rekonstrukcji, będzie można odnieść wrażenie, że Szydło była dobra w pierwszej, "socjalnej" połowie kadencji. Druga połowa musi być poświęcona zupełnie innym tematom, a tym tematem może być rozwój gospodarki - podsumowuje Maliszewski.

Dwie strony medalu

Zdaniem dr Anny Materskiej-Sosnowskiej - trudno jednoznacznie ocenić dwa lata kadencji Beaty Szydło.

- Z jednej strony mamy w miarę sprawnie działający na zewnątrz rząd, a obiecane w kampanii wyborczej reformy takie jak 500 Plus czy reforma edukacji zostały przeprowadzone. Z drugiej jednak strony ta sama pani premier dopuściła się deliktu konstytucyjnego w postaci braku publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, co jest jawnym złamaniem konstytucji - stanowczo podkreśla dr Materska-Sosnowska.

- Mówiła o słuchaniu i to było takie hasło przewodnie: "będziemy słuchać ludzi". Jednak tego słuchania obywateli nie było widać. Nie rozmawiali na przykład ze strajkującymi rezydentami. Jednak to nie moja ocena jest tutaj ważna. Gdyby była dobrym premierem, to nie planowano by jej wymienić - podsumowuje ekspert.

Jeśli nie fotel premiera to co?

Wiele osób zastanawia się, co dalej z Beatą Szydło. Pojawiają się liczne scenariusze, od kandydatury na prezydenta Warszawy, poprzez stanowiska sejmowe, po ewentualny wyjazd do Brukseli. Bardziej sceptyczni przywołują historię Kazimierza Marcinkiewicza.

- Jeśli chodzi o Beatę Szydło to nie ma dla niej na horyzoncie dobrej propozycji - stwierdza prof. Maliszewski.

- Pojawiają się spekulacje, że może komisarz, a może, z braku kandydata, Warszawa. Jednak Beata Szydło nie jest postrzegana jakby była z tym miastem związana. Być może faktycznie będzie to próba powtórzenia scenariusza jak z Marcinkiewiczem, jednak pamiętamy, jaki ta historia miała finał - zauważa ekspert.

Z kolei dr Anna Materska-Sosnowska jest zdania, że Beata Szydło otrzyma odpowiednią propozycję.

- Być może w instytucjach unijnych. Mówiło się także o stanowisku marszałka sejmu i osobiście uważam, że mogłaby być dobrym marszałkiem sejmu. To jednak wymagałoby większych zmian partyjnych, które najprawdopodobniej nie nastąpią - wylicza ekspert.

- Dlatego sądzę, że ostateczną propozycją mogłaby być wygodna emerytura w Brukseli - podsumowuje dr Anna Materska-Sosnowska. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy