Ataki na Polaków. "Większość Brytyjczyków jest zażenowana"

Marsz w Harlow po morderstwie Arkadiusza Jóźwika /AFP

"Niestety, ataki na Polaków po referendum przybrały na sile. Zanotowaliśmy wzrost przestępstw o charakterze ksenofobicznym o 41 proc. w okresie od referendum, w porównaniu do analogicznego okresu w 2015 roku" – mówił w wywiadzie dla Interii ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki. O te niepokojące nastroje pytamy Elżbietę Kardynał ze Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. "Po Brexicie postawy ksenofobiczne rzeczywiście się nasiliły, ale pamiętajmy, że większość Brytyjczyków czuje się zażenowana tą sytuacją i często przeprasza za swoich rodaków" – podkreśla nasza rozmówczyni.

Reklama

Od czasu kiedy Brytyjczycy zagłosowali za "leave" do chwili obecnej polskie służby konsularne odnotowały 38 przypadków ataków na Polaków zaliczanych do kategorii hate crime - przestępstwa z nienawiści o podłożu ksenofobicznym, przekazała nam ambasada RP w Londynie.

Statystyki, o których wspomniał ambasador pochodzą od brytyjskiej policji i dotyczą lipca tego roku. To właśnie w tym czasie liczba hate crime wzrosła o 41 proc. w stosunku do analogicznego okresu z roku poprzedniego. W lipcu 2015 roku brytyjska policja odnotowała prawie 3,9 tys. tego typu zdarzeń, rok później - prawie 5,5 tysiąca. 78 proc. tych przestępstw było motywowanych rasowo, kolejne dotyczyły orientacji seksualnej (12 proc.), religii (7 proc.), niepełnosprawności (6 proc.) oraz transgenderyzmu (1 proc.).

Reklama

To również w ciągu pierwszych trzech tygodni po Brexicie, polskie służby konsularne odnotowały najwięcej ataków na Polaków (14 przypadków). Kiedy już wydawało się, że sytuacja wraca do normy, grupa nastolatków napadła na dwóch Polaków w Harlow. Jeden z nich 40-letni Arkadiusz Jóźwik został pobity tak dotkliwie, że wskutek odniesionych ran zmarł. Napięcia znów stały się bardziej wyraziste. Na przełomie sierpnia i września zanotowano kolejnych 10 incydentów.

Polacy najczęściej padali ofiarami przemocy fizycznej - 11 ataków. Odnotowano również przypadki wandalizmu (9). Celem stawały się domy polskich migrantów lub firmy. Wybite szyby, cegły wewnątrz mieszkań, obraźliwe graffiti na ścianach domów, a nawet podpalenia - o takich naruszeniach alarmowali Polacy mieszkający na Wyspach. Obraźliwe napisy pod adresem naszych rodaków pojawiały się również w miejscach publicznych (ambasada odnotowała 5 takich incydentów). Wulgarny wpis musiano usuwać m.in. z drzwi Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie. W Cambridgeshire do skrzynek Polaków trafiły laminowane "ulotki"  z hasłami : "Wychodzimy z Unii, nie będzie więcej polskiego robactwa".

7 polskich rodzin zwróciło się do służb konsularnych z prośbą o pomoc ws. długotrwałych przypadków prześladowania na tle ksenofobicznym, głównie chodziło o nękanie. 

- Z naszego doświadczenia wynika, że większość incydentów, które mają miejsce nie jest w ogóle raportowana, bo ludzie nie składają zawiadomień na policję. W moim odczuciu, statystyki nie odzwierciedlają stanu faktycznego - mówi nam Elżbieta Kardynał.

Problem nie tylko polski

Czy Polacy nagle stali się solą w oku Brytyjczyków i dlaczego policyjne statystyki tuż po Brexicie poszybowały w górę? Przedstawicielka Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii tłumaczy, że problem tzw. hate crime jest niezwykle złożony, a tego typu przestępstwa dotykają wszystkich mniejszości narodowych, a nawet samych Brytyjczyków.

"Trzeba pamiętać, że różnego rodzaju akty "niezadowolenia" dotyczą także innych narodowości, jak: Czesi, Hiszpanie, Litwini, czy Francuzi, w znacznie mniejszym jednak stopniu. Wszystkie ambasady krajów europejskich notują niestety tego typu sytuacje" - mówił w wywiadzie dla Interii Arkady Rzegocki, ambasador RP w Londynie. Wskazał, że częstotliwość ataków na naszych rodaków wynika z faktu, że jesteśmy najliczniejsza grupą migrantów na Wyspach.

Z danych brytyjskiego Narodowego Urzędu Statystycznego wynika, że na około 1 mln Polaków mieszkających na Wyspach, 614 tysięcy to stali rezydenci. Imigranci to zwykle ludzie młodzi i wykształceni, często lepiej niż miejscowa siła robocza. Jednocześnie Polacy stanowią 9 proc. ogółu imigrantów w Wielkiej Brytanii, tym samym wyprzedzając Hindusów z Indii (8,9 proc.) i Pakistańczyków (6 proc.).

Przepraszają za swoich rodaków


- Aby zrozumieć kwestie hate crime, musimy też zrozumieć specyfikę brytyjskiego społeczeństwa, wyraźnie podzielonego na klasy i  w dodatku wielokulturowego - co dobrze widać na przykładzie Londynu czy Birmingham, choć są i części typowo brytyjskie. Problem kształtuje się więc różnie w zależności od regionu. Weźmy - osławione morderstwem Polaka - Harlow, to rejon, gdzie występuje duży odsetek innych nacji oraz Anglików z tzw. klasy robotniczej, czy bezrobotnych - tłumaczy Elżbieta Kardynał.

To właśnie w tych grupach społecznych - wśród Brytyjczyków gorzej wykształconych i z mniejszych miejscowości - poparcie dla Brexitu było zdecydowanie wyższe, a ksenofobiczne skłonności wyraźniejsze.

- Referendum wyzwoliło w ludziach negatywne emocje. W prasie i mediach brytyjskich, mówiło się o tym, że poprzez jego wynik nastąpiła większa społeczna legitymizacja takich ksenofobicznych odruchów, na które wcześniej, wiele osób, by sobie nie pozwoliło. Pamiętajmy, jednak, że to nie jest ogólny głos brytyjskiego społeczeństwa - podkreśla.

- Wprost przeciwnie, większość Brytyjczyków czuje się absolutnie zażenowana tą sytuacją. Często przepraszają za swoich rodaków - dodaje.

Działać wspólnie


Ambasada RP w Londynie przekonuje o swojej współpracy z brytyjskimi władzami i partnerami w celu wprowadzenia skutecznych metod zapobiegania dalszym atakom oraz zapewnienia bezpieczeństwa Polakom mieszkającym na terenie Zjednoczonego Królestwa. Ten problem poruszany jest również podczas spotkań na najwyższym szczeblu - w rozmowach premierów i ministrów.

Na Wyspach również lokalnie powstają inicjatywy mające pomóc imigrantom, którzy doświadczyli jakiejkolwiek formy prześladowania na tle ksenofobicznym. Elżbieta Kardynał od listopada pełni funkcję doradcy do spraw równouprawnienia i migracji w organizacji trzeciego sektora Rights & Equality Sandwell, prowadzi również organizację pomocową EWA CIC.

- Zostaliśmy formalnie przeszkoleni przez policję, by zbierać zgłoszenia na temat wszelkich przypadków hate crime, otrzymując tym samym status tzw. Reporting Crime Centre. Zachęcamy do kontaktu, informując o naszych działaniach w social media oraz w bezpośrednich kontaktach z rodzicami. Choć działamy aktywnie od września 2009 r., do tej pory otrzymaliśmy jedynie dwa zgłoszenia dotyczące sytuacji w miejscach pracy - a pochodziły one bezpośrednio od mojej kadry - opowiada.

Zdaniem mojej rozmówczyni czasami również nasi rodacy nie robią zbyt wiele, by poprawić własną sytuację.

- Nie chciałabym generalizować, ale musimy pamiętać, że czasami sami jesteśmy sobie winni. Wielu Polaków mimo wieloletniego pobytu na Wyspach, ciągle nie mówi po angielsku w stopniu pozwalającym na dobrą komunikację. Nasi rodacy borykają się tutaj z wieloma problemami, spośród których najbardziej dotkliwe to te związane z przemocą domową, alkoholizmem i bezdomnością. Jedne patologie generują kolejne - wskazuje.  

- Obecnie musimy zastanawiać się przede wszystkim nad tym, jak takim sytuacjom przeciwdziałać. Co możemy robić wspólnie: Wielka Brytania z Polską, czy organizacje polonijne takie jak Zjednoczenie? Trzeba działać, bo płacz nad przysłowiowym rozlanym mlekiem nie pomoże - kwituje.

*****

Brytyjska Komisja ds. Równości i Praw Człowieka przy współpracy z polskimi służbami konsularnymi przygotowali krótką broszurę w języku polskim zawierającą informacje i porady niezbędne dla ofiar i świadków incydentów rasistowskich, mowy nienawiści, lub ataków o podłożu ksenofobicznym. Informator pobierz tutaj

Dowiedz się więcej na temat: brexit

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje