Lekarze wypowiadają klauzulę opt-out. "Chcemy planu"

Krzysztof Hałabuz /Wlodzimierz Wasyluk /East News

"Musi dojść do rozmowy, do przedstawienia lepszego planu finansowania ochrony zdrowia i do propozycji rozwiązań naszych postulatów. Wtedy wyciągniemy rękę do ministerstwa, czyli powrócimy do pracy tak, by ułatwić organizację ochrony zdrowia" - mówi Krzysztof Hałabuz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Reklama

W ostatnich miesiącach część lekarzy zrezygnowała z pracy powyżej 48 godzin tygodniowo - wypowiadając klauzulę opt-out. Ta forma protestu spowodowała, że część szpitali ma problem z obsadą dyżurów lekarskich, co odbije się na pacjentach.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że dotychczas klauzulę wypowiedziało w sumie 3,5 tys. lekarzy, z czego 1889 to lekarze rezydenci. Oni sami informują, że "zbuntowanych" lekarzy jest więcej.

Reklama

Jolanta Kamińska, Interia: Dążycie do zdestabilizowania działalności placówek służby zdrowia - tak twierdzi minister Konstanty Radziwiłł.

Krzysztof Hałabuz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: - Jest nam przykro, że pan minister nas i nasze działania określa w ten sposób. O trudnej sytuacji kadrowej nie mówimy od dzisiaj tylko od dwóch lat. O tym, że statystyki kadrowe są nieubłagane, pan minister doskonale wiedział od dawna. Lekarze zapewniają ciągłość opieki medycznej, pracując na dwa etaty, a to nie jest sytuacja normalna, tylko patologiczna.

Dlatego protestujecie wypowiadając klauzulę opt-out i oczekujecie zmian. Jakich?

- Chcemy zwiększenia nakładu na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB w trzy lata, skrócenia kolejek, zmniejszenia biurokracji, poprawy warunków pracy i płacy lekarzy i innych grup medycznych.

Płaca lekarza bez specjalizacji miałaby być równowartością dwóch średnich krajowych pensji - czyli ponad 9 tys. zł brutto. Czy te oczekiwania nie są zbyt wygórowane?

- Oczekiwania to jedno, a realia to drugie. Zdajemy sobie sprawę, że budżet nie jest z gumy i trudno wymagać, by płace wzrosły z dnia na dzień. Natomiast musimy otrzymać jakąkolwiek propozycję, żeby móc rozmawiać o podwyżkach. To kwestia dogadania się. Nie może być tak, że daje się podwyżkę niewielkiej grupie lekarzy rozpoczynających specjalizację, co zrobił pan minister dwa miesiące temu, a potem mówi się, że przecież lekarze podwyżki dostali. Nie wolno oszukiwać w ten sposób ani nas, ani opinii publicznej.

Czyli te dwie średnie krajowe to jedynie suma wyjściowa do negocjacji?

- Oczywiście. Negocjacje rządzą się swoimi prawami. Trzeba zaczynać wysoko, żeby mieć z czego zejść. Chcielibyśmy, by nasze pensje dorównywały tym w krajach UE, jak choćby na Słowacji czy w Czechach. Zresztą postulował to sam Konstanty Radziwiłł zanim objął urząd ministra zdrowia (propozycja brzmiała - dwie średnie krajowe dla lekarza bez specjalizacji, trzy średnie krajowe dla lekarza ze specjalizacją - przyp. red.). Na pewno byśmy się nie obrazili, gdyby dotrzymał słowa.

Czy polscy lekarze rzeczywiście są bardziej obciążeni, niż ci pracujący w innych krajach Europy? "W polskich szpitalach na dyżurach jest więcej lekarzy niż w krajach w Europie Zachodniej" - przekonuje minister zdrowia.

- Są kraje, gdzie lekarzy rzeczywiście jest mniej, natomiast jest dużo większa obsada: pielęgniarek, położnych, salowych czy sekretarek medycznych. W związku z tym lekarz ma więcej czasu dla pacjenta, a mniej na czynności biurokratyczne. W Polsce mamy zarówno niedobór lekarzy, jak i pielęgniarek, więc musimy sobie nawzajem pomagać. Zdarza się, że jestem na dyżurze, a dwie pielęgniarki mają tyle pracy przy 30 pacjentach, że ja idę zmieniać opatrunki, czy podać leki. To mogłaby zrobić pielęgniarka, a ja mógłbym się zająć chorymi w inny sposób.

Podpisując klauzulę opt-out lekarz decyduje się na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. O ile wtedy wydłuża się średnio czas jego pracy?

- Nie jesteśmy w stanie oszacować tu jakiejś średniej. Z własnego doświadczenia, i tego jakie głosy docierają do nas od ludzi z kraju, wynika, że jest to około 250-300 godzin w miesiącu. Znam bardzo niewiele osób, które by pracowały poniżej 250 godzin miesięcznie.

Pański rekord?

- Przepracowanych ponad 400 godzin w miesiącu.  

Kiedy lekarze podpisują klauzulę opt-out?

- Zwykle, kiedy rozpoczynamy pracę w danym miejscu, podpisujemy ją jednorazowo i ona obowiązuje do momentu jej wypowiedzenia. W nowym miejscu pracy trzeba podpisać nową klauzulę. 

3,5 tys. lekarzy już tę klauzulę wypowiedziało - twierdzi ministerstwo, państwo szacujecie, że zdecydowało się na to około 5 tys. lekarzy. W jakiej sytuacji bylibyście w stanie ustąpić i wziąć dodatkowe dyżury? Bo na pewno nie spodziewacie się, że rząd zrealizuje od zaraz wszystkie wasze postulaty. Co jest kamieniem milowym?

- Chcemy planu, który spowoduje, że z czasem nie będziemy musieli w ogóle takiej klauzuli podpisywać. Oczekujemy, by minister dążył do sytuacji, w której liczba lekarzy w Polsce, która jest najniższa w Europie na tysiąc mieszkańców, zwiększy się - czy to poprzez zwiększenie naboru na studia medyczne, czy pozyskiwanie lekarzy z zagranicy. Zależy nam, by płaca i praca w Polsce była na tyle atrakcyjna, by lekarze nie wyjeżdżali za granicę lub nie odchodzili do sektora prywatnego, czy nie zmieniali zawodu - bo często odchodzą do firm farmaceutycznych.

- Musi dojść do rozmowy, do przedstawienia lepszego planu finansowania ochrony zdrowia i do propozycji rozwiązań naszych postulatów. Wtedy wyciągniemy rękę do ministerstwa, czyli powrócimy do pracy tak, by ułatwić organizację ochrony zdrowia.

Jak ma dojść do rozmów, kiedy zdaniem ministra ten protest - "jest jakąś akcją a nie strajkiem i nie ma komitetu protestacyjnego", z którym można by negocjować?  Padają nawet słowa, że to bunt o charakterze politycznym.

- Bardzo nam przykro, że pan minister używa takich określeń. Nie jesteśmy związani z żadną partią polityczną. Nie jesteśmy w żadnej opozycji. Walczymy z systemem, który jest niewydolny, który był zaniedbany przez 30 lat, bo żadnej skutecznej reformy po ’89 roku nie przeprowadzono. A negocjować można w ramach: Związku Zawodowego Lekarzy, Izby Lekarskiej czy Porozumienia Rezydentów. Na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie chciał z panem ministrem rozmawiać.

Na razie żadne negocjacje nie zostały podjęte?

- Czekamy na propozycję terminu.  

Z Ministerstwa Zdrowia?

- Od premiera również. Wkrótce wyślemy do pana Mateusza Morawieckiego prośbę o spotkanie.

Rozmawiała Jolanta Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje