Lubnauer: Apelujemy do prezydenta, by nie podpisywał tej ustawy

Posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer /Sławomir Kamiński /

Dwa projekty ustaw reformujących aktualny system szkolny zostały pozytywnie zaopiniowane przez sejmowe komisje i wkrótce znów będą dyskutowane w Sejmie. Minister edukacji zapowiedziała, że jeszcze w grudniu sprawa procedowania zostanie zamknięta. "Bardzo prawdopodobne, że prezydent Duda podpisze obie ustawy 18-19 grudnia. Nowoczesna apeluje, by tego nie robił. Szczególnie dla małych gmin ta reforma to katastrofa. Dla dzieci i dla samorządu" - mówi w rozmowie z Interią Katarzyna Lubnauer.

Reklama

Jolanta Kamińska, Interia: Komisje edukacji i samorządu - głównie głosami posłów PiS - rekomendują Sejmowi przyjęcie projektów dotyczących reformy edukacji, z poprawkami w większości autorstwa MEN.  Tę decyzję poprzedziły wielogodzinne prace, nie tylko komisji, ale także podkomisji. Jak przebiegały?

Katarzyna Lubnauer, posłanka Nowoczesnej, wiceprzewodnicząca Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży:  - Tempo było bardzo pośpieszne. W pewnym momencie ograniczono opozycji czas zadawania pytań do minuty. Posłowie z PiS pytań nie zadawali wcale, nie zgłaszali też żadnych poprawek.

Były za to poprawki MEN-u i to one głównie przeszły.

- Tych poprawek było mnóstwo, co świadczy o tym, że ten projekt nie jest dobrze przygotowany.

Pamięta pani, ile dokładnie?

- Kilkadziesiąt stron - zarówno na etapie prac podkomisji, jak i komisji. W sumie blisko 100 stron.

Reklama

Z czego wynika taka duża ilość zmian?

Prawo oświatowe jest skomplikowaną ustawa - to nie ulega wątpliwości. Ale widać, że tempo prac nad reformą edukacji jest zbyt szybkie również dla samego MEN. Resort dotrzymał terminu, w którym obiecał złożyć ustawę, ale była ona niedopracowana.

Przeszły któreś ze zgłaszanych przez państwa poprawek?

- Nie.

Ani jedna?

- Ani jedna. Za to pod naszym wpływem PiS zdecydował się na umożliwienie funkcjonowania filii szkół muzycznych. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona, bo głos decydujący ma tu Ministerstwo Kultury. Zwracaliśmy również uwagę na niewydolność kształcenia dwujęzycznego w nowym systemie. Zgodzili się więc na to, żeby powstała klasa wstępna do liceów dwujęzycznych. Jednak to rozwiązanie jest dużo gorsze, niż umożliwienie otwartego naboru do VII i VIII klasy dwujęzycznej, ponieważ oznacza o rok dłuższą edukację dla tych uczniów. To będzie taka klasa po VIII, a jeszcze przed liceum.

Jak wyglądałaby nauka w takiej klasie zerowej w liceum dwujęzycznym?

- Tam uczono by głównie języka, przygotowując do edukacji dwujęzycznej. Dotychczas system był taki, że dzieci chodziły do gimnazjum dwujęzycznego, a te które chciały - kontynuowały naukę w gimnazjum dwujęzycznym.

Wielokrotnie krytykowała pani projekt MEN. Jakie są jego wady?

- Największe, to przede wszystkim kwestia kosztów, jakie poniosą dzieci - szczególnie z IV, V i VI klas. Nawet pani minister przyznaje, że ich edukacja będzie zawierać luki. Do VII i VIII klasy pójdą według nowej podstawy programowej, która nie koreluje z tym, czego dotychczas się uczyły.

- W 2019 roku dwa roczniki będą szły razem do liceów, techników itd. Można mieć wątpliwości, czy to rozwiązanie jest konstytucyjne, ze względu na niezgodność z zasadą sprawiedliwości społecznej - bo te dzieci będą miały gorsze warunki, niż roczniki od nich starsze i młodsze. Równolegle do szkół średnich pójdzie około 700 tys., zamiast 350 tys. uczniów.

- Wątpliwości budzą także podstawy programowe. Mieliśmy poznać podstawy, natomiast przedstawiono coś, co moglibyśmy nazwać brulionem podstaw programowych, a środowiska eksperckie zgłaszają do nich wiele zastrzeżeń.

- No i mamy również kwestię samorządów, które są w pułapce tej reformy.

Pani minister ma inne zdanie na ten temat i twierdzi, że nie wszystkie samorządy są negatywnie nastawiona do zmian. Te, które stają przeciw zachowują się politycznie. 

- To ja przejdę do konkretów. Samorządy muszą przyjąć nową sieć szkół.

Do 31 marca.

- MEN opiera swoje rachuby dowodzące, że nie będzie żadnych zwolnień nauczycieli na tym, że cała sieć szkół podstawowych i gimnazjalnych zostanie przekształcona w szkoły podstawowe (lub licea w gminach na prawach powiatu). Tylko to rozwiązanie jest bardzo kosztowne dla samorządów, bo wszystkie te szkoły będą małymi szkołami z małą liczbą uczniów. Więc decydując się na nowe rozwiązanie, samorządy będą mieć problem, żeby sobie poradzić z ich utrzymaniem.

- Jeśli wybiorą jakiekolwiek inne rozwiązania, istnieje spora szansa, że kuratoria, które są PiS-u - bo kuratorzy zostali wymienieni - będą blokować inną siatkę szkół. Jeżeli siatka szkół nie zostanie zatwierdzona przez kuratora, to pozostanie ta dotychczas funkcjonująca, z tym że wszystkie szkoły gimnazjalne będą likwidowane. Wtedy samorząd staje się winnym likwidacji szkół - bezrobociu nauczycieli itd.

A co z zapisami w ustawie ochraniającymi nauczycieli?

- Jest mnóstwo zabezpieczeń, ale maja one charakter obciążający samorządy, a jednocześnie nie dają pewności nauczycielom, że utrzymają pracę. Niby pani minister mówi, że nie będzie zwolnień, a sporo rozdziałów w Prawie oświatowym poświecono właśnie temu, kiedy można nauczyciela zwolnić.

Ale Prawo oświatowe musi regulować takie kwestie, nawet jeśliby choć jeden nauczyciel został zwolniony.

- Tak to musi być uregulowane, ale podstawowe pytanie brzmi: po co jest ta zmiana? Wszystko można przyjąć, gdyby ktoś podał nam racjonalny argument - "po co jest reforma". Wydaje się, że jedynym uzasadnieniem jest ta pułapka na samorządy. Chodzi o to, żeby wspierać swoje samorządy, a nie te, które są przeciwne. Bo swoim samorządom można pozwolić tak dostosować sieć szkół, żeby społeczeństwo to zaakceptowało. Cudze, albo będą niewydolne finansowo, albo będą likwidowały mnóstwo szkół. Stąd też taki terminarz, żeby wszystkie problemy wyszły przed wyborami w 2018 roku. Ale planu lekcji nie wolno dostosowywać do kalendarza wyborczego PIS.

To bardzo daleko posunięte wnioski. Czarnowidztwo.

-To nie jest czarnowidztwo. Koleżanka z dolnośląskiego Elżbieta Stępień objechała mnóstwo samorządów. Zdarzało się, że samorządowcy pytali, czy mogą kląć przy pani poseł. Relacjonowała, że małe samorządy boją się zmian. Dla niedużej gminy oznacza to, że w następstwie reformy dostanie mniej pieniędzy, bo jedna klasa pójdzie do powiatu, a jednocześnie klasy będą bardziej rozdrobnione - w małych szkółkach wiejskich. Dodatkowo ministerstwo oczekuje, że gimnazja również zostaną zamienione na szkoły podstawowe.

- Pani minister mówi, że obejdzie się bez zwolnień, bo będzie więcej oddziałów szkolnych. Liczba się zwiększy, dlatego, że jeżeli w danej gminie mamy pięć szkół podstawowych, z których dzieci idą potem do jednego gimnazjum, to teraz te dzieci z VII i VIII klasy będą upchnięte w tych pięciu szkołach podstawowych. W związku z tym, wszędzie będą klasy kilku lub  kilkunastoosobowe, a w gimnazjum były 20-kilku osobowe, co oznacza, że oddziałów będzie więcej - ale kosztem samorządów, które nie dostaną więcej pieniędzy, bo pieniądze dostaje się na jednego ucznia. 

Znacie już państwo terminy związane z dalszym procedowaniem Prawa oświatowego i przepisów wprowadzających ustawę?

- Teraz zostanie przedstawione sprawozdanie z prac komisji i projekty trafią pod obrady Sejmu. We wtorek II czytanie projektu. Nowoczesna deklaruje już ze swojej strony złożenie wniosku o odrzucenie tego projektu w drugim czytaniu, bo uważamy, że ta reforma jest szkodliwa i źle przeprowadzona - w zbyt szybkim tempie, na koszt samorządów.

Nie miejmy złudzeń. Ten wniosek zostanie odrzucony.

- Wtedy prawdopodobnie jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu odbędzie się III czytanie i głosowanie nad ustawą.

Kiedy - środa, czwartek, a może piątek w przyszłym tygodniu?

- Jeżeli zostaną zgłoszone kolejne poprawki, to jeszcze raz będzie musiała spotkać się komisja, więc pewnie głosowanie odbędzie się w okolicach czwartku.

Potem uchwalona już ustawa musi przejść przez Senat i prezydenta. Mówi się, że prezydent podpisze ją 18 grudnia, potwierdza to pani?

- 18-19 grudnia to terminy bardzo prawdopodobne. Nowoczesna apeluje jednak do prezydenta, żeby nie składał swojego podpisu pod tymi ustawami. Szczególnie dla małych gmin ta reforma to katastrofa. Dla dzieci i dla samorządu.


Czytaj także: Co międzynarodowe badania mówią o polskiej edukacji?

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Lubnauer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje