Bohaterowie potrzebni Europie

Wspólnota europejska stoi przed trudnymi wyzwaniami związanymi z brexitem, z nasilaniem się ruchów narodowych, pogłębiającym się problemem uchodźstwa. Czy w dobie kryzysów UE jest zdolna, by wyłonić europejskich mężów lub żony stanu? Jakich autorytetów i bohaterów potrzebuje dziś Europa? Na te i inne pytania odpowiedziała polska historyk idei, prof. dr hab. Anna Wolff-Powęska.

Specjalistka w zakresie stosunków polsko-niemieckich była jednym z gości IV Międzynarodowej konferencji "Europa wobec wyzwań XXI wieku. Bohaterowie i antybohaterowie", zorganizowanej w Oświęcimiu. Paneliści dyskutowali o europejskich bohaterach i odważnych politykach z wizją, którzy są dziś potrzebni Europie, jak dawniej Robert Schuman, Jean Monnet czy Konrad Adenauer.

Dialog, odwaga i odpowiedzialność

Reklama

Prof. Anna Wolff-Powęska podczas swojego wystąpienia wskazała cechy, których brakuje współczesnym politykom odpowiedzialnym za losy Unii Europejskiej. - Mamy dziś więcej siewców strachu, niż tych, którzy powinni dać nam nadzieję i dumę z Europy. A każdy, kto żyje w strachu, jest podatny na manipulację, na argumenty populistów i demagogów - ostrzegła polska historyk.

Podkreśliła, że jedną z niezbędnych cech europejskich dyplomatów powinna być umiejętność prowadzenia dialogu. - Brak inicjowania rozmowy i wyciągania ręki sprawia, że w Europie zakłócone zostały fundamentalne zasady współżycia międzyludzkiego - zaznaczyła prof. Wolff-Powęska.

Drugą cechą, która - zdaniem polskiej historyk - jest nieodzowna, by UE poradziła sobie z pogłębiającymi się kryzysami, jest odwaga. 

- Aby osiągnąć coś w polityce europejskiej i międzynarodowej, trzeba mieć odwagę w polityce narodowej, wewnętrznej. Jest niewielu, którzy otwarcie potrafią powiedzieć, że wszyscy jesteśmy dziś od siebie zależni, a suwerenność narodowa nie może być w sprzeczności z wolnością europejską. Oświadczyć coś takiego współcześnie, to akt wielkiej odwagi - oceniła prof. Wolff-Powęska.

Jak dodała, "Europie potrzeba dziś codziennej pracy organicznej, aniżeli bohaterskich czynów, ale do tego niezbędne są właśnie kwalifikacje i odwaga".

Trzecią cnotą wymienioną przez prof. Wolff-Powęską jest odpowiedzialność.

- Polityka europejskiego powinna charakteryzować niewymuszona gotowość do ponoszenia konsekwencji za własne decyzje. To odpowiedzialność za to, co się robi i mówi - podkreśliła historyk.

Emmanuel Macron nowym bohaterem Europy?

Prof. Anna Wolff-Powęska została zapytana również o to, czy zwycięzca francuskich wyborów prezydenckich - Emmanuel Macron - może stać się tym politykiem, który będzie miał odwagę i wizję nowego modelowania Unii Europejskiej.

- Jest stanowczo za wcześnie, by kreować Emmanuela Macrona na bohatera. Daje nowy powiew, świeżość. Niektórzy mówią już o motorze francusko-niemieckim jako podstawie przyszłej Unii, ale jest w tym sporo populizmu. W czerwcu i we wrześniu poznamy wyniki wyborów parlamentarnych we Francji, wyborów do Bundestagu w Niemczech. Wtedy dopiero zobaczymy, które z tych zapowiedzi będą realizowane - zaznaczyła.

Szereg trudnych pytań

Polska historyk zwróciła również uwagę na to, że nadszedł czas, by odpowiedzieć sobie w Europie na szereg trudnych pytań: Jak bardzo jesteśmy otwarci w związku z kryzysem uchodźczym? Gdyby zabrakło już unijnych pieniędzy do podziału, czy potrafilibyśmy być solidarni? Co to są "wartości europejskie", na które tak często się powołujemy? 

Prof. Wolff-Powęska zaznaczyła też, że coraz więcej ludzi nie traktuje Unii jako nadziei i stabilizacji, ale jako źródło kłopotów i zagrożeń. 

- Oczywiście, możemy mówić o złej Brukseli, o kryzysie finansowym, czy migracyjnym. Ale pamiętajmy, że większość decyzji, które podejmuje Unia, to decyzje szefów rządów wszystkich państw członkowskich. Wzrost nacjonalizmu, egoizmu, szafowanie pojęciem suwerenności narodowej nie sprzyja UE - zauważyła polska historyk.

Jak dodała, sygnałem powinni być dla nas eurodeputowani, którzy mówią, że "Europa to sztuczny twór" i "zagrożenie".

- To nasza wina, że wybraliśmy m.in. Janusza Korwin-Mikkego, który powiedział, że "rozwali Europę od środka". Powinniśmy się więc zastanowić, co wiemy o Europie i na kogo głosować w kolejnych wyborach do Parlamentu Europejskiego - podkreśliła.

Polacy pełni sprzeczności

Prof. Wolff-Powęska przypomniała także treść raportu Fundacji Batorego "Polacy wobec UE: koniec konsensusu" z grudnia 2016 r. Jak zaznaczyła, wynika z niego, że postawa Polaków w kwestii międzynarodowej integracji jest pełna sprzeczności.

- Jesteśmy krajem, który nie doznał żadnych ataków terrorystycznych, nie przyjęliśmy żadnego uchodźcy, a jednocześnie niemal 75 proc. Polaków uważa, że uciekinierzy z Syrii są dla Polski największym zagrożeniem - powiedziała polska historyk. - Jesteśmy też największymi entuzjastami NATO, bo prawie 70 proc. polskich obywateli identyfikuje się z Sojuszem Północnoatlantyckim i uważa, że to nasze największe ramię zbrojne. Jednocześnie tylko 20 proc. jest zdania, że powinniśmy bronić innych państw w przypadku, gdyby były one zagrożone - przypomniała prof. Wolff-Powęska.

- Chcemy unijnych, wspólnych funduszy, ale w żadnym wypadku nie chcemy dzielić się odpowiedzialnością za politykę azylową w Europie. To jest postawa pełna sprzeczności. Powinniśmy mieć więcej ośrodków, które tłumaczyłyby nam, że to nie jest źródło zagrożenia, ale źródło bezpieczeństwa. Przeciwko globalizacji, przeciwko procesom cywilizacyjnym, żadne państwo narodowe nie podoła w pojedynkę - ostrzegła historyk.

Patriotyzm europejski pieśnią przyszłości

Prof. Wolff-Powęska podkreśliła, że w XXI wieku wśród obywateli Europy wciąż nie ukształtowała się postawa europejskiego patriotyzmu. Jej zdaniem, Europa potrzebuje dziś nie tylko innej narracji, ale również wspólnych symboli. Na dowód tego polska historyk przytoczyła kilka przykładów z codziennego życia.

- Podczas debaty nad wzorami banknotów euro Europejczycy nie potrafili porozumieć się w kwestii tego, co jest ich wspólnym symbolem. Jeśli dziś spojrzymy na te banknoty, to zobaczymy na nich tylko zarysy stylów architektonicznych. Dlaczego? Ponieważ nie potrafiono wyłonić żadnego, wspólnego, europejskiego bohatera. Każde państwo uważało wówczas, że to jego narodowy bohater jest najważniejszy - przypomniała prof. Wolff-Powęska.

Przytaczając drugi przykład, wspomniała o Instytucie Georga Eckerta w Brunszwiku, który przeanalizował w krajach UE podręczniki o historii Europy.

- Okazało się, że nie ma dobrego podręcznika o historii europejskiej, ponieważ większość z książek pisana jest z perspektywy narodowej. Nie ma w nich przenikania idei i kultur - tłumaczyła polska historyk.

- Rozziew między narodami a Unią Europejską jest, niestety, wciąż widoczny. Rzadko kto mówi dziś o sobie, że jest Europejczykiem. Patriotyzm europejski to nadal pieśń przyszłości - podsumowała prof. Wolff-Powęska.

Justyna Mastalerz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje