Skradzione dzieciństwo. "Save the Children" publikuje wstrząsający raport

Kongo: Grupa chłopców szukająca w rzece złota /LIONEL HEALING /AFP

12-letni Rony od sześciu lat pracuje przy produkcji plastikowych pojemników w jednej z fabryk w Bangladeszu. Ma bezpośredni kontakt z materiałami rakotwórczymi, które zagrażają jego zdrowiu i życiu. Zeinabou ma 9 lat i mieszka w wiosce w Burkina Faso. Jest niepełnosprawna i nie chodzi do szkoły. Pracuje w domu, robiąc słomiane miotły na sprzedaż. Ruksana ma 16 lat i mieszka w maleńkiej szopie w dzielnicy slumsów w New Delhi. Pracuje przy produkcji butów i pomaga matce wyżywić rodzinę po śmierci ojca. Tulasa z Nepalu została wydana za mąż w wieku 13 lat. Rok później urodziła pierwsze dziecko. Podobnie jak oni, co najmniej 700 mln innych dzieci na świecie zostało brutalnie okradzionych z dzieciństwa.

Reklama

Międzynarodowa organizacja "Save the Children" wysłuchała wstrząsających opowieści dzieci z 172 krajów świata. Dzieciństwo co najmniej 700 mln z nich zakończyło się zbyt szybko. Zmusza się je do ciężkiej, fizycznej pracy lub przedwczesnych małżeństw i macierzyństwa. Są niedożywione i pozbawione podstawowej opieki medycznej. 28 mln dzieci żyje z dala od swoich rodzin i domów z powodu toczących się konfliktów. 263 mln nie chodzi do szkoły, przez co nie mogą nauczyć się czytać ani pisać.

Najbardziej beztroskim dzieciństwem mogą cieszyć się dzieci żyjące w krajach europejskich: Norwegii, Słowenii, Finlandii, Holandii i Szwecji. Na 172 kraje Polska zajęła w rankingu 26. miejsce. Stany Zjednoczone 36.

Reklama

"Dzieciństwo milionów dzieci na świecie zostało ukrócone tylko z powodu tego, kim są i gdzie przyszło im żyć" - pisze w raporcie "Stolen Childhood" ("Skradzione dzieciństwo") organizacja (cały raport dostępny jest TUTAJ).

Śmierć i choroby, których można uniknąć

"Save the Children" definiuje dzieciństwo jako okres życia, "w którym spędza się bezpieczny czas na nauce i zabawie". "Każde dziecko zasługuje na dzieciństwo przepełnione miłością i ochroną, by w pełni rozwinąć swój potencjał" - podkreślono. Jak się jednak okazuje, doświadczenia niemal 1/4 dzieci na całym świecie są całkowicie odmienne. 

Każdego dnia umiera 16 tys. dzieci poniżej piątego roku życia. Przyczyną przedwczesnych zgonów jest bardzo często zapalenie płuc, biegunka, czy malaria - choroby, których można uniknąć albo całkowicie je wyleczyć.

Około 156 mln dzieci poniżej piątego roku życia jest niedożywiona. Prowadzi to do spowolnienia ich fizycznego i psychicznego rozwoju oraz zahamowania wzrostu. Problem ten dosięga na Filipinach aż 30 procent dzieci. 

"Save the Children" alarmuje, że niedożywienie przyczynia się także do międzypokoleniowego ubóstwa. Młode, niedożywione matki narażają na to samo swoje dzieci. Osłabione i opóźnione w rozwoju maluchy nie uczęszczają do szkoły, a w przyszłości znajdują gorszą pracę niż osoby zdrowie i silne. Zarabiają mniej i utrwalają ubóstwo w swoich rodzinach.

Zmuszani do niebezpiecznej pracy

Z raportu na 2017 r. wynika, że w największym zagrożeniu są dziewczynki i chłopcy żyjące w Afryce (Niger, Angola, Mali, Republika Środkowoafrykańska, Somalia, Czad, Sudan Południowy, Burkina Faso, Sierra Leone, Gwinea).

W samej Afryce Subsaharyjskiej blisko dziewięć mln dziewczynek i sześć mln chłopców nigdy nie będzie miało możliwości, by pójść do szkoły. Nie nauczą się pisać, czytać, ani liczyć. W takiej samej sytuacji są dzieci żyjące na terenach ogarniętych konfliktem zbrojnym. W Syrii od momentu rozpoczęcia wojny w 2011 r. doszło już do czterech tys. ataków na szkoły. Budynki są bombardowane, używane jako schrony albo okupowane przez strony konfliktu.

Pozbawione możliwości nauki dzieci są zmuszane do wykonywania fizycznych, ciężkich obowiązków. Na całym świecie aż 168 mln dziewczynek i chłopców musi pracować, by pomóc w utrzymaniu rodziny. 85 mln z nich robi to w warunkach zagrażających zdrowiu i życiu. "To więcej niż liczba wszystkich dzieci w Europie, gdzie żyje 138 mln chłopców i dziewczynek" - alarmuje "Save the Children".

12-letni Omar* z dnia na dzień stał się odpowiedzialny za losy swojej rodziny. Musi pracować, by wspierać matkę i młodszego brata po tym, jak jego ojciec został zabity podczas wojny w Syrii. Podobnego losu doświadcza 16-letnia Ruksana, która mieszka w maleńkiej szopie w dzielnicy slumsów w New Delhi. Pracuje przy produkcji butów i pomaga matce wyżywić rodzinę po śmierci ojca. 

Zeinabou ma dziewięć lat i mieszka w wiosce w Burkina Faso. Jest niepełnosprawna i nie chodzi do szkoły. Zamiast nauki, opiekuje się bratem i pracuje w domu - robi słomiane miotły na sprzedaż. 5-letnia Sanjana z New Delhi musi zbierać śmieci, które nadają się do recyklingu. Potem je sprzedaje, żeby zarobić na jedzenie. 

Kamal z Indii w wieku 11 lat musiał porzucić naukę z powodu ubóstwa. Wychował się w środowisku, w którym słowna i fizyczna przemoc była na porządku dziennym. Jego ojciec jest uzależniony. Rodzice zmusili go do pracy w restauracji. Przez dwa lata wytrzymywał 24-godzinne zmiany. Gotował, sprzątał i nakrywał stoły. Zarabiał 73 dolarów miesięcznie i był to jedyny dochód dla całej jego rodziny. Niedawno, dzięki pomocy "Save the Children", 14-letniemu dziś Kamanowi udało się wrócić do szkoły.

Dziecięce małżeństwa i nastoletnie porody

Najwięcej małżeństw z dziećmi odnotowuje się w krajach na południe od Sahary i w Azji Południowej. Dziewczynki z biednych rodzin zmuszane są do wczesnego zamążpójścia i nastoletniego porodu. 

Według badań "Save the Children", na całym świecie co siedem sekund jedna dziewczynka poniżej 15. roku życia jest wydawana za mąż. Po ślubie bardzo często nastolatki są izolowane i doświadczają przemocy domowej.

17-letnia Majerah z Afganistanu marzyła, by zostać lekarzem. W wieku 14 lat ojciec zmusił ją jednak do małżeństwa z mężczyzną starszym o 10 lat. Musiała opuścić szkołę. "Kiedy mój tata postanowił mnie ożenić, byłam zrozpaczona. Nikt się o mnie nie troszczył" - przytacza wspomnienia dziewczyny "Save the Children". 

Majerah zamieszkała po ślubie z mężem i jego rodziną. Teściowa od początku traktowała ją jak niewolnicę. Była bita i poniżana, ponieważ okazało się, że nie mogła mieć dzieci. Jej mąż zagroził, że jeżeli w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie zajdzie w ciążę, ożeni się ponownie. 

"Nie ma już we mnie życia. Nie można przecież żyć bez nadziei i marzeń" - mówi Majerah.

"Będziemy płacić ogromną cenę"

Jak wynika z raportu, każdego dnia na świecie zabijanych jest ponad 200 chłopców i dziewczynek. W tym samym czasie 28 mln dzieci boryka się z przymusowymi przesiedleniami. Są rozdzielane od swoich rodzin, pozbawiane domu i bezpieczeństwa. Prawie 10 mln z nich to dziecięcy uchodźcy, którzy uciekają przed wojną i terrorem.

"Jedynie życie, jakie zna wielu najmłodszych uchodźców, to te naznaczone konfliktem zbrojnym. Muszą otrzymać pomoc i możliwość edukacji, by przezwyciężyć traumatyczne przeżycia" - apeluje "Save the Children". 

"Jeśli światowa społeczność im tego nie zapewni, będziemy płacić ogromną, zbiorową cenę" - czytamy w raporcie.

Justyna Mastalerz

Chcesz porozmawiać z autorką tekstu? Kliknij tutaj, aby wysłać wiadomość

* Imię zostało zmienione, by chronić tożsamość chłopca.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy