Autonomiczny region "gwoździem do trumny" dla planów Unii ws. CETA?

Francuskojęzyczny belgijski region Walonia 14 października tego roku oficjalnie zablokował decyzję o podpisaniu umowy CETA przez Unię Europejską. Jej asygnowanie planowane jest na koniec października. Teraz rząd federalny Belgii stara się znaleźć wyjście z patowej sytuacji, bo bez zgody Walonii, nie może być zgody państwa. Sprawa wydaje się jednak bardzo skomplikowana i może zakończyć się porażką zwolenników Kompleksowej Umowy Gospodarczo-Handlowej.

Jeżeli belgijski rząd zdoła przekonać przedstawicieli autonomicznej Walonii o tym, że warto podpisać umowę, szczyt UE, który rozpoczyna się dzisiaj w Brukseli da zielone światło na podpisanie umowy handlowej z Kanadą. Jeśli to się nie uda - stanowisko Walonii może zablokować podpisanie CETA przez UE. Kluczowy w tej sprawie jest fakt, że decyzja w sprawie zgody na podpisanie umowy, musi zostać jednomyślnie podjęta przez wszystkie państwa Wspólnoty. W przeciwnym razie nie będzie można kontynuować działań. 

Reklama

Tymczasem parlament Walonii poparł uchwałę, w której wyraża stanowczy sprzeciw wobec podpisania umowy. 46 posłów jest przeciwko umowie CETA, a 16 jest za. Po głosowaniu premier Walonii Paul Magnette wyjaśniał, że decyzja jest spowodowana zbyt małą ilością otrzymanych ze strony Unii gwarancji, które rozwiałyby obawy dotyczące umowy.

Premier Walonii: To nie do przyjęcia

- Problem istnieje od roku. Mówiliśmy Cecilii Malmström (komisarz ds. handlu UE - red.), że Walonia nadal ma problemy z umową. Do 4 października nie zrobili z tym nic - mówił jeszcze wczoraj Magnette.

Premier Walonii zwrócił jednocześnie uwagę na kilka poważnych, w opinii jego regionu, problemów: "Po pierwsze: mechanizm arbitrażu międzynarodowego jest nie do przyjęcia. To główny powód odrzucenia przez nas umowy. Nie ukrywamy, że sporym problemem dla nas jest też zagrożenie dla rolnictwa". 

Walonia jest członkiem sieci regionów wolnych od GMO. Region wspiera także sprzedaż bezpośrednią prowadzoną przez rolników, oceniając ją, jako mniej groźną dla środowiska i korzystną z punktu widzenia konsumenta. 

Magnette uważa, że jedyną dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia w sprawie umowy CETA jest wznowienie negocjacji. - Potrzebnych jest co najmniej kilka tygodni, aby przeanalizować umowę, która będzie miała ogromny wpływ na życie milionów obywateli przez wiele lat - podsumował premier Walonii. 

Jak w związku z tym będzie kształtowała się przyszłość Unii Europejskiej, jeśli nie będzie w stanie ona dojść do porozumienia w sprawie ratyfikacji umowy CETA? Co w takim wypadku? 

- Biorąc pod uwagę, że rząd centralny Belgii popiera podpisanie umowy CETA, będzie zapewne prowadził rozmowy z parlamentem Walonii na temat gwarancji zachowania wysokich standardów. Rząd belgijski wyraził nadzieję, że uda się przekonać region do wyrażenia zgody na podpisanie porozumienia - wyjaśnia w komentarzu dla Interii prof. nadzw. dr hab. Anna Antczak-Barzan, prodziekan Wydziału Biznesu i Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Marcin Wojtalik, współtwórca Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, prognozuje z kolei, że stanowisko Walonii może "zablokować lub co najmniej opóźnić podpisanie CETA". 

- Decyzja ministrów miała zapaść 18 października, ale z powodu decyzji parlamentu Walonii została odłożona. Należy się spodziewać, że decyzja - jeśli się pojawi - zapadnie w poniedziałek. Wtedy najprawdopodobniej będzie już wiadomo, czy szczyt UE-Kanada zapowiedziany na 27 października w ogóle się odbędzie. Stanowisko Walonii może spowodować tak duże opóźnienie, że będzie ono faktycznie zablokowaniem umowy - dodaje ekspert. 

Fiasko CETA? Co to oznacza dla Unii Europejskiej?

W opinii ekspertki BCC ds. relacji międzynarodowych i bezpieczeństwa,  prof. nadzw. dr hab. Anny Antczak-Barzan, "brak zgody parlamentu Walonii jest przykładem na to, iż w ramach Unii Europejskiej działają dwojakie siły". - Integracyjne i odśrodkowe, czyli takie, które przede wszystkim uwzględniają interesy regionalne. Tego typu tendencje z pewnością są groźne dla spójności Unii i szybkości podejmowanych przez nią decyzji oraz działań - dodaje Antczak-Barzan. 

Podobnego zdania są inni eksperci, którzy forsuję tezę, że fiasko CETA może postawić pod znakiem zapytania zdolność Unii Europejskiej do zawierania umów o wolnym handlu. 

Premier Kanady Justin Trudeau mówił w ubiegłym tygodniu, że odrzucenie umowy stanowiłoby bardzo zły sygnał. "Jeśli w ciągu tygodnia czy dwóch UE nie będzie w stanie podpisać postępowego porozumienia handlowego z takim krajem jak Kanada, to z kim zamierza ona robić interesy w najbliższych latach?" - pytał.

- Jeśli nie uda się podpisać umowy, to będzie to sygnał, że obecny system pracy nad umowami lub ich kształt stoi pod znakiem zapytania. Krytycy tajności CETA zwróciliby na niedemokratyczny mechanizm negocjowania, który spowodował problemy umowy CETA i doprowadził do faktycznego zamrożenia negocjacji umowy TTIP - wyjaśnia w komentarzu dla Interii Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. 

W opinii eksperta nawet po porażce CETA jest miejsce dla umów handlowych Europy z resztą świata. - Ale muszą to być umowy, które będą służyły społeczeństwu, a nie korporacjom - wtedy nie będzie takich protestów jak obecnie - zaznacza.

Umowa CETA

Umowa CETA w obecnym kształcie została wynegocjowana w 2014 roku, jednak dopiero niedawno wzbudziła kontrowersje. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie UE-Kanada opiera się na zniesieniu niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych. Przewiduje także liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą.

Na początku lipca Komisja Europejska wystosowała formalną propozycję państwom członkowskim ws. podpisania umowy. Jeśli państwa ją podpiszą, a porozumienie zostanie przegłosowane przez Parlament Europejski, będzie ono mogło wejść tymczasowo w życie. Ostateczna decyzja należeć będzie jednak do parlamentów narodowych. 

Przewiduje się, że proces ratyfikacji we wszystkich państwach UE potrwa 2-3 lata. Warto zaznaczyć, że tymczasowe stosowanie umowy ma dotyczyć relacji handlowych. Do czasu zatwierdzenia przez wszystkie kraje członkowskie zawieszona będzie inwestycyjna część umowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy