Zmiana na stanowisku premiera. "Chodzi o wybory samorządowe"

Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Beata Szydło po głosowaniu w Sejmie /Radek Pietruszka /PAP

​"Pomysł z Mateuszem Morawieckim nie zasadza się na tym, żeby przyciągnąć bardziej liberalnego wyborcę. Tu chodzi raczej o wybory samorządowe" - ocenia niespodziewaną zmianę premiera dr hab. prof. UW Rafał Chwedoruk.

Reklama

Przypomnijmy, że 12 grudnia w Sejmie wybrzmiało expose nowego premiera Mateusza Morawieckiego. Premier wskazał w nim wiele aspektów, które będą mu przyświecać przez najbliższe lata. Swoją nową posadę nazwał także kontynuacją rządu, jaki dwa lata temu stworzyła Beata Szydło.

Skład pozostałej części Rady Ministrów pozostaje bez zmian. Zdaniem politologa dr hab. prof. UW Rafała Chwedoruka, zmiany takie jednak niebawem nadejdą.

Reklama

- Mateusz Morawiecki wygłosił wstępne expose, ponieważ to właściwe usłyszymy pewnie po zmianach personalnych w rządzie. We wtorkowym wystąpieniu nie było takiego zdania, które było jakimkolwiek zaskoczeniem i każde równie dobrze mogło paść z ust Beaty Szydło - ocenia.

Wizerunek kontynuatora polityki Szydło może zatem szybko się zmienić. A razem ze zmianą mogą się pojawić roszady w składzie Rady Ministrów.

- W rządzie z całą pewnością pozostaną minister Zbigniew Ziobro i minister Jarosław Gowin, bo łatwo się domyślić, że taka była umowa koalicyjna. Nie sądzę także, żeby rząd mogli opuścić politycy związani mocno z kierownictwem PiS, jak np. Mariusz Błaszczak - ocenia ekspert.

- Najbardziej zagrożony jest minister Konstanty Radziwiłł - wskazują na to akcenty z expose Morawieckiego. Jednak to wszystko będzie przedmiotem poważnych negocjacji i być może do ostatnich godzin przed kolejnym wystąpieniem, nie będziemy mogli być pewni, kto straci stanowisko - dodaje. 

Akcenty nowej polityki

Jak wskazuje dr hab. Rafał Chwedoruk, w expose premiera wybrzmiało kilka zagadnień, na których prawdopodobnie skupi się Morawiecki.

- Premier pokazał w ten sposób sens zaskakującej dla wszystkich zmiany na tym stanowisku. Uwagę zwracają dwie kwestie układające się w logiczną całość. Pierwsza z nich to "pojednanie", o którym Morawiecki mówił dość dużo - ocenia.

- Drugim i głównym aspektem zmiany jest polityka zagraniczna. Mateusz Morawiecki, powołując się na dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego, mówił o potrzebie współpracy państw Europy Środkowej pod patronatem amerykańskim - dodaje. 

Operacja "Morawiecki"

Pozostaje zatem pytanie, do czego PiS potrzebuje manewru, w ramach którego fotel premiera przejmuje Mateusz Morawiecki?

- To jest, moim zdaniem, próba pokazania opinii publicznej, że mamy radykalną i nieodpowiedzialną opozycję, a rząd reprezentuje umiar i rozsądek. Ta część wyborców, która nie jest zdeklarowana, po której stronie politycznego sporu stanąć, raczej jest bliższa tej opcji politycznej, która pierwsza wyciąga rękę. PiS przez wiele lat był pokazywany przez swoich oponentów, jako nieodpowiedzialna siła i teraz próbuje umocnić odwrotny trend i tak przedstawić swoich przeciwników - mówi Interii dr hab. prof. UW Rafał Chwedoruk.

- Pomysł z Morawieckim raczej nie zasadza się na tym, żeby przyciągnąć bardziej liberalnego wyborcę. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto od lat głosuje na PO, czy w ostatnich wyborach na Nowoczesną, nagle z powodu nienagannych manier i bankowego doświadczenia Mateusza Morawieckiego, zostałby wyborcą konserwatywnej prawicy. Tu chodzi raczej o wybory samorządowe i o to, by postać Morawieckiego demobilizowała tych wyborców, żeby nie dało się ich antypisowską retoryką grupować wokół głównych opozycyjnych partii - dodaje ekspert. 

Scheda po Kaczyńskim?

W kontekście nowej funkcji Morawieckiego pojawiają się również spekulacje na temat jego dalszej kariery. "To pewnie najzdolniejszy człowiek, jaki się pojawił w polskiej polityce po 1989 roku" - mówił o Morawieckim prezes PiS.

Czy wobec tego rośnie w szeregach partii rządzącej nowy lider, który kiedyś przejmie stery po Kaczyńskim?

- Nie sądzę, żeby Mateusz Morawiecki miał na to szansę - nie ma wątpliwości ekspert.

- W środowisku Prawa i Sprawiedliwości wszyscy są zgodni, że potrzebny jest zwarty ośrodek decyzyjny i ogromne znaczenie ma tam zaufanie. Ktoś, kto pojawia się trochę znikąd i pozostaje, ku zdumieniu olbrzymiej części PiS, prezesem rady ministrów, długo będzie musiał pracować na takie zaufanie, zwłaszcza, że jego biografia polityczna nie jest idealna z perspektywy tej partii (W 2010 Morawieckiego powołano w skład Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku - przyp. red.). Wobec tego nie sądzę, żeby był faworytem Kaczyńskiego  do partyjnej schedy - wyjaśnia dr hab. Rafał Chwedoruk.

- W tej roli spodziewam się czołowych polityków z dawnego Porozumienia Centrum - młodszych od prezesa PiS, a raczej starszych od Morawieckiego - ocenia. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje