​Berlin. Ocieplanie wizerunku c.d.

Premier Mateusz Morawiecki leci dziś do Berlina, by spotkać się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. To kolejna odsłona ocieplania wizerunku polskiego rządu.

Po rekonstrukcji rządu kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości musi widzieć pewien paradoks. Otóż stanowisko premiera straciła Beata Szydło, której działania były oceniane dwojako - skutecznie (polityka krajowa) i nieudolnie (polityka zagraniczna). Jeszcze za jej rządów przeżywaliśmy niekończące się seriale związane m.in. z ustawami o KRS i SN, a także kwestią wycinki w Puszczy Białowieskiej. Obie te sprawy zostały bardzo krytycznie odebrane w UE.

Reklama

Mateusz Morawiecki miał to zmienić. Miał sprawić, że Frans Timmermans, Angela Merkel i Emmanuel Macron będą patrzeć na Polskę jako kraj nowoczesny, rozwijający się, ale też stawiający na swoim. Morawiecki - wykształcony i obyty na salonach - miał też być przystępniejszy od Beaty Szydło. Wobec wcześniejszych nieporozumień, komunikacja z nim miała być łatwiejsza. Miał ocieplić wizerunek Polski.

Wizerunkowa klęska rządu

Paradoksem jest fakt, że to właśnie za jego kadencji wybuchła jedna z największych dyskusji dotyczących Polski na arenie międzynarodowej w ostatnich latach. 

Kwestia ustawy o IPN wywołała burzę, jakiej nad Wisłą dawno nie było. I choć sama ustawa została przygotowana dużo wcześniej, to jej twarzą był Morawiecki. To na niego spadły gromy i to on musiał tłumaczyć się w trudnych rozmowach przed Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. 

Abstrahując od tego, czy ustawa jest dobra, czy zła, w trakcie dwóch tygodni polski rząd poniósł wizerunkową klęskę. Mimo że na jego czele stoi człowiek, który miał zapobiegać tego typu przypadkom.

Premier od gaszenia pożarów

Morawiecki szybko wyciąga wnioski. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna", rząd powoła specjalny zespół, który ma działać właśnie w takich przypadkach - w sytuacjach kryzysowych. Aż dziw bierze, że do tej pory takiego podmiotu nie było. 

Jak się okazuje, gdy pożar ogarnia coraz wyższe piętra, nie wystarczą już koledzy z wiaderkami z wodą - trzeba zadzwonić po specjalną jednostkę.

Ta, którą zamierza sformować rząd Morawieckiego, ma się składać z ekspertów-praktyków. Nie tylko polityków, ale też dziennikarzy. Sytuacja z ustawą o IPN i chaos w komunikacji międzynarodowej ma się więcej nie powtórzyć.

Wizyta w Berlinie

Premier staje przed trudnym wyzwaniem, ale właśnie tym miał się zająć. Teraz leci do Berlina na spotkanie z Angelą Merkel.

Czy poruszy kolejną niewygodną kwestię reparacji? Na antenie RMF rzecznik rządu Joanna Kopcińska mówiła, że jeśli ten temat padnie, premier nie będzie go unikał. 

O czym jeszcze Morawiecki będzie rozmawiał z Merkel? Zapewne o współpracy gospodarczej i powstającym właśnie nowym niemieckim rządzie. Powinna też zostać poruszona kwestia gazociągu Nord Stream 2. Jak zapewnia rzecznik rządu, Morawiecki nie będzie unikał tematów trudnych.

Co na to Merkel? Wydaje się, że jednego tematu chce uniknąć - ustawy o IPN. Już wczoraj zrobiła ruch wyprzedzający i napisała na Twitterze: "Żeby nie mieszać się w sprawy polskiego ustawodawstwa, jako kanclerz Niemiec chcę tylko powiedzieć, że jako Niemcy ponosimy odpowiedzialność za wydarzenia, do których doszło podczas Holokaustu, podczas Szoah, za czasów narodowego socjalizmu".

W Berlinie szef polskiego rządu spędzi jeden dzień. Po spotkaniu z Merkel odwiedzi jedną z berlińskich fundacji i wieczorem wróci do kraju.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje