Morawiecki w Berlinie: Nie ma co z muchy robić słonia

Premier Morawiecki spotkał się z Angelą Merkel w Berlinie. - Mamy różnice w kwestii Nord Stream 2 - przyznał szef polskiego rządu. Podczas konferencji prasowej rozbawił Merkel i tutejszych dziennikarzy, przypominając niemieckie powiedzenie: "nie ma co z muchy robić słonia". Tymi słowami odniósł się do apelu Stanisława Karczewskiego o "zgłaszaniu antypolskich wypowiedzi".

Mimo że w Berlinie rozpoczął się słynny festiwal filmowy, to czerwony dywan w piątek był zarezerwowany dla Mateusza Morawieckiego. Polski premier zjawił się przed Urzędem Kanclerskim w towarzystwie najbliższych współpracowników: Marka Suskiego i Joanny Kopcińskiej, a także wiceszefa MSZ Konrada Szymańskiego. Na lotnisku Morawieckiego przywitał ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski, a już w samym sercu miasta kanclerz Angela Merkel.

Reklama

Spotkanie szefów rządów trwało ponad godzinę. - Rozmawialiśmy sporo o tematach jednolitego rynku, swobody świadczenia usług, a także polityki obronnej. Bardzo dobre ostatnie rozmowy mogą przełożyć się na pewne konkretne, wspólne projekty w tym zakresie. Pewnie minie kilka tygodni, ale pani kanclerz zwróciła uwagę, że chcemy odbudowywać nasz przemysł i w tym kontekście osadzamy rozmowy na temat obronności - mówił Morawiecki.

- Wspomniałem o Nord Stream 2 i kwestii Polonii w Niemczech. Mam nadzieję, że będzie to platforma do dalszej dyskusji. Jeśli chodzi o Nord Stream 2 to i my i Niemcy obawiamy się o Ukrainę. To platforma, która nas łączy. Są też jednak różnice, bo nie chcemy, by warunki były dyktowane jednostronnie. Dla Niemców to sprawa wyłącznie gospodarcza - przyznał.

- Są tematy, które nas łączą i na tym chcemy budować naszą współpracę. Niemcy i Polska mogą być lokomotywą wzrostu dla całej UE. Bardzo dobre relacje gospodarcze mogą się przełożyć na jeszcze lepsze relacje społeczne - podkreślił polski premier.

Morawiecki, zapytany przez niemiecką dziennikarkę o słowa Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który miał wzywać do zgłaszania przez Polonię antypolskich wypowiedzi, powiedział:

- Nie wyciągałbym zbyt pochopnych wniosków. Każdy kraj musi pamiętać o swojej historii, a szczególnie Polska, bo przecież później przegraliśmy naszą historię, ponieważ 45 lat komunizmu sprawiło, że mogliśmy się wolnej rozwijać. Samo pismo, o którym pani mówi, nie jest tak ważne. Po polsku to się mówi: "nie ma co robić z igły widły". Po niemiecku to chyba będzie: "nie ma co robić z muchy słonia" - powiedział po niemiecku Morawiecki, czym rozbawił Angelę Merkel i zgromadzonych w sali niemieckich dziennikarzy.

Morawiecki i Merkel poruszyli też sprawę uchodźstwa i bezpieczeństwa, w tym cyberbezpieczeństwa.

- Ważna jest także szeroko rozumiana polityka obronna, a w szczególności kwestia zakupów sprzętu wojskowego. Jest jeszcze fundamentalnie ważna wartość, o której często zapominamy, że rynek europejski ma wspierać małych i średnich przedsiębiorców. Również w zewnętrznym wymiarze, w procesach migracyjnych, istotna jest pomoc uchodźcom na miejscu. Mamy też wspólne stanowisko w odniesieniu do Rosji i Ukrainy - podkreślił Morawiecki.

Jeden z niemieckich dziennikarzy poruszył kwestię praworządności. Morawiecki przyznał, że to wewnętrzna sprawa Polski. Podał też przykład Niemiec.

- Swego czasu w Niemczech nastąpił proces lustracji sędziów i prokuratorów, a po tym procesie zostało w Niemczech 30 proc. wcześniejszych sędziów. Mam pełne przekonanie, że nasz wymiar sprawiedliwości będzie po zmianach dużo bardziej sprawiedliwy, obiektywny i sprawny. Chcemy doprowadzić do podniesienia efektywności, ale zależy mi na tym, by polski wymiar sprawiedliwości był też niezależny. I tak będzie - zakończył premier.

Po spotkaniu szefów rządów Morawiecki został pożegnany przez Merkel i udał się do Fundacji Koerbera.

Z Berlina Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje