​Obrzydliwy Roy Moore

Roy Moore /AFP

Już za niecałe dwa tygodnie może się okazać, że nowym członkiem amerykańskiego Senatu zostanie 70-letni Roy Moore, były sędzia ze słabością do 14-letnich dziewczynek.

Reklama

12 grudnia w Alabamie odbędą się wybory uzupełniające do Senatu. Zmierzą się w nich kandydat Partii Republikańskiej - Roy Moore i kandydat Partii Demokratycznej - Doug Jones.

Zwycięzca zajmie miejsce republikanina Jeffa Sessionsa, który został prokuratorem generalnym.

Reklama

Wybory te będą miały ogromne znaczenie dla układu sił w Senacie, bowiem republikanie mają w nim 52 miejsca na 100. Jak chwiejna jest to większość, widać było przy próbach zniesienia Obamacare. Sprzeciw pojedynczych republikańskich senatorów wystarczy, by wespół z demokratami storpedować każdą ustawę.

I nawet w takich okoliczność republikanie z obrzydzeniem wypowiadają się o kandydowaniu Roya Moore'a. 

Lider senackiej większości Mitch McConnell wezwał Moore'a do rezygnacji i zapowiedział dochodzenie komisji etyki, jeśli tylko Moore wygra wybory; dochodzenie może się zakończyć wyrzuceniem republikanina z Senatu, co nie zdarzyło się od czasów wojny secesyjnej.

Sprawa, jak widać, jest poważna, bo i zarzuty są poważne.

Szarmancki prokurator

Już dziewięć kobiet oskarżyło Roya Moore'a o przestępstwa seksualne. Z tych zarzutów wyłania się przerażający obraz 30-kilkuletniego prokuratora polującego na nieletnie.

Leigh Corfman opowiada, że Moore'a poznała w sądzie. Siedziała przed salą rozpraw ze swoją mamą, gdy 32-letni prokurator podszedł, przedstawił się, dopytywał, gdzie 14-letnia wówczas Leigh chodziła do szkoły. Zaoferował mamie Legih - Nancy - że zaopiekuje się nastolatką podczas rozprawy.

"Pomyślałam wówczas - jak miło ze strony tego dżentelmena" - wspomina Nancy Wells. Nie przeszło jej przez myśl, że ten ceniony prokurator może mieć złe zamiary.

Gdy byli już tylko we dwójkę, Moore wziął namiary na 14-latkę i kilka dni później przyjechał pod jej dom. Zaproponował przejażdżkę i wylądowali w jego rezydencji. Powiedział jej, że pięknie wygląda i pocałował ją. Podczas drugiego spotkania dotykał już jej piersi i genitaliów, prosił też, by i ona dotykała jego.

Relację potwierdziła matka Leigh i jej dwie przyjaciółki. Sprawa została opisana przez "The Washington Post". Dziennikarze gazety w reakcji na plotki o rzekomej skłonności Moore'a do nastolatek, zaczęli badać te tropy. I w ten sposób dotarli do Corfman i innych ofiar.

Część z tych kobiet opowiada, że Moore był miły, czarujący, wspominają, że traktowały jego zainteresowanie z przychylnością i że między nimi nie dochodziło do stosunku. Wedle większości relacji kończyło się na pocałunkach i dotykaniu. Tyle że w myśl prawa, takie zachowanie dorosłego mężczyzny wobec kobiet, które nie ukończyły 16. roku życia, jest po prostu przestępstwem.

I nie wszystkie historie świadczą o tym, że Moore był prawdziwym dżentelmenem wśród zboczeńców. Beverly Young Nelson opowiedziała "Washington Post", że gdy miała 16 lat, Moore, którego poznała rok wcześniej, zaoferował jej, że podwiezie ją z pracy do domu. W pewnym momencie jednak zatrzymał auto, zaczął ją obmacywać i próbował skierować jej głowę w stronę swojego krocza. Gdy ta się opierała, zmusił ją do tego siłą. "Jestem prokuratorem stanowym, a ty tylko dzieckiem. Nikt ci nie uwierzy" - miał jej powiedzieć.

Jako dowód swojej relacji z Moore'em Nelson pokazała wpis z albumu szkolnego. "Dla najsłodszej i najpiękniejszej dziewczyny, której nie mogłem powiedzieć 'Wesołych Świąt'. Święta Bożego Narodzenia 1977. Kocham, Roy Moore, prokurator stanowy" - czytamy.

Tina Johnson, była pracownica w biurze Moore'a, opowiedziała, że ten wypytywał ją o jej córki - chciał wiedzieć, jak wyglądają i "czy są takie śliczne jak ich mama". Pytając o to, Moore miał łapać Johnson za pośladki.

Wszyscy wiedzieli

Okazuje się, że w hrabstwie Etowah skłonności Moore'a były tajemnicą poliszynela.

"To była powszechna wiedza, że Moore umawia się z nastolatkami. Wyszukiwał je w centrum handlowym i na boiskach szkolnych", "O tym się mówiło już od 30 lat... nie mogliśmy uwierzyć, że tak długo to nie wyszło na jaw", "Sąsiedzi o tym wiedzieli, pracownicy sądu wiedzieli..." - to tylko niektóre z relacji mieszkańców i współpracowników Moore'a cytowane w "New Yorkerze".

Kilku policjantów powiedziało magazynowi, że na początku lat 80. Moore miał zakaz wstępu do supermarketu Gadsden Mall ze względu na swoje podejrzane zachowanie. Inni prostują, że nie tyle miał zakaz, co był wielokrotnie przeganiany przez ochronę.

Emerytowana śledcza Faye Gray przyznaje, że otrzymała od przełożonych informację, by "uważać na Moore'a", który miał nachodzić cheerleaderki na boisku szkolnym.

Szefowie jednej z restauracji pozwalali młodym kelnerkom chować się w kuchni, gdy do lokalu wchodził pan prokurator.

Jak z kolei czytamy w "The New York Times", Moore jako sędzia znacznie częściej niż jego koledzy uniewinniał oskarżonych o przestępstwa seksualne. 12-letniej dziewczynce zarzucił, że jej aktywność seksualna sprawia, iż jej oskarżenia o gwałt są niewiarygone.

Za zgodą matek

Co ciekawe, Roy Moore nie zaprzecza, że umawiał się z nieletnimi; podkreśla jedynie, że nie dochodziło do żadnych kontaktów seksualnych ani przestępstw na tym tle. Jak zaznaczył w programie radiowym Seana Hannity'ego, nigdy nie randkował z dziewczynkami bez zgody ich matek. Całą sprawę określił jako spisek liberalnych mediów, mający pozbawić go szans wyborczych. Jeśli tak rzeczywiście jest, to spisek się nie do końca udał, bowiem Roy Moore odzyskał prowadzenie w sondażach.

Moore jest kandydatem idealnie pasującym do konserwatywnej Alabamy. Tutaj demokrata nie wygrał wyborów od dekad, a Moore to wręcz uosobienie południowoamerykańskiego republikanina - paraduje w kapeluszu, kowbojkach i ze spluwą, walczy z aborcją, małżeństwami homoseksualistów, nie wierzy w globalne ocieplenie, ewolucję, podkreśla swoją wiarę i zwierzchnictwo Biblii nad jakimkolwiek prawem; krytykował zmiany w prawie pozwalające czarnoskórym głosować w wyborach i sławił Konfederację, a więc zbuntowane stany, które sprzeciwiały się zniesieniu niewolnictwa. W Alabamie to przepis na sukces.

Upatrzył sobie żonę

Roy Moore jest także znany jako wielki zwolennik wartości rodzinnych. W tegorocznym wywiadzie telewizyjnym tak opowiadał o momencie, w którym zakochał się w swojej przyszłej żonie:

"Po raz pierwszy zobaczyłem ją na recitalu tanecznym. Stałem na końcu sali i widziałem, jak występuje. Zapamiętałem jej imię. Wtedy jeszcze się nie znaliśmy. Dopiero osiem lat później spotkałem ją i zapytałem, czy przypadkiem nie poznaliśmy się wcześniej. Ona powiedziała: nie sądzę. Uczciwa odpowiedź. Myślała, że coś zmyślam. Ale wtedy opowiedziałem jej o tym recitalu i sobie przypomniała" - opowiadał Roy Moore. 

Wtedy też zaczęli się umawiać na poważnie. Kayla Kisor miała 23 lata. Osiem lat wcześniej musiała mieć więc 15.

Kandydaturę Roya Moore'a poparł ostatnio prezydent USA Donald Trump.

Dowiedz się więcej na temat: Roy Moore

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje