Barabanienie i chodzenie z Konopielką. Oryginalne tradycje wielkanocne

Jedni przez całą noc wędrują od domu do domu i biją w wielki bęben. Jego dźwięk obwieszcza Zmartwychwstanie Pana. Inni "chodzą z Konopielką", czyli wielkanocną kolędą na ustach. Poznaj oryginalne tradycje wielkanocne.

Barabanienie

Przez całą noc chodzą od domu do domu. Biją w wielki bęben. Jego dźwięk obwieszcza Zmartwychwstanie Pana. Zwyczaj "barabanienia" kultywują już tylko mieszkańcy Iłży koło Radomia.

Reklama

Wędrówka przez miasto rozpoczyna się o północy z Wielkiej Soboty na Wielkanocną Niedzielę. Dwóch mężczyzn dźwiga wielki bęben, pozostałych ośmiu drewnianymi pałkami wybija na nim określony rytm. - Baraban, który znajduje się w iłżeckim kościele jest trofeum wojennym i należał do Turków - przypomina Justyna Górska, etnograf z radomskiego skansenu. 

Zaszczytu barabanienia dostępują nieliczni. Szansę na udział w obrzędzie mają tylko i wyłącznie dorośli mężczyźni, którzy cieszą się poważaniem i szacunkiem.  

Do Iłży przyjeżdżają ludzie z całej Polski, żeby zobaczyć ten unikatowy zwyczaj. Dla mieszkańców miasta wychodzenie do barabaniarzy to wręcz obowiązek. Cieszą się, że jest coś, co ich wyróżnia. Nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej. Ich zdaniem "Święta Wielkanocne bez charakterystycznego odgłosu bębna były smutne".  Mężczyźni kończą barabanienie przed kościołem o 6 rano, zapowiadając w ten sposób mszę rezurekcyjną.

Chodzenie z Konopielką

Wielkanocny zwyczaj kolędowania, tzw. chodzenie z Konopielką, to tradycja składania życzeń gospodarskich, związanych z rozpoczęciem nowego roku agrarnego. Tradycja znana tylko w północno-wschodniej Polsce oraz w regionie solecznickim i wileńskim (Litwa), a także obwodzie grodzieńskim (Białoruś). Zwyczaj na ziemiach polskich zanikł w latach 60. ubiegłego wieku; od kilku lat, dzięki staraniom ośrodka kultury w Knyszynie jest wskrzeszany.

Jak pisze w książce "Rok obrzędowy na Podlasiu" etnograf dr Artur Gaweł Konopielkami nazywano pieśni obrzędowe, które w Wielkanoc śpiewali kawalerowie, stąd też pochodzi nazwa zwyczaju - chodzenie z Konopielką. Dodaje, że wiosenne kolędowanie posiadało też inne określenia, najczęściej nazywano je "włóczebne" lub "wołoczebne". Natomiast kolędników zebranych w grupę nazywano kompanią.

Kompanie zbierały się po południu w Wielkanoc, a kolędowanie trwało całą noc i -  pisze Gaweł - kończyło się rankiem, drugiego dnia świąt. Kompanie składały się z kilkunastu mężczyzn, w każdej z nich był tzw. zapiewajło, czyli - wyjaśnia etnograf - mężczyzna doskonale znający nie tylko teksty pieśni, ale również wszystkich mieszkańców wsi. Życzenia śpiewano przy akompaniamencie harmonii, skrzypiec lub ustnej harmonijki.

W pieśniach pannom i kawalerom życzono zmiany stanu cywilnego, a gospodarzom urodzaju. Wołoczebnicy za swoje życzenia dostawali od gospodarzy zapłatę: kiełbasę, jajka czy kieliszek wódki. Jeśli odmówiono kawalerom poczęstunku, śpiewali złośliwe piosenki. Bano się takich przyśpiewek, bo wierzono, że wróżą nieszczęście, a córce gospodarzy - staropanieństwo.

Gaweł pisze, że kolędowanie kończyło się zabawą, która organizowana była w trzeci dzień świąt, czyli we wtorek. Poczęstunek składał się z darów, jakie zebrano podczas śpiewania. Na zabawę zapraszano dziewczęta.

Wskrzeszona tradycja

W tym roku kilkunastoosobowa kompania mężczyzn wyjdzie w niedzielę po południu i odwiedzi wszystkie wsie, gdzie przed laty odbywało się wiosenne kolędowanie. Jak powiedziała PAP dyrektorka Knyszyńskiego Ośrodka Kultury Jadwiga Konopko, wołoczebnicy odwiedzą Guzy, Grądy, Kruszyn, Krynice, Kozińce i Szorce.

Jak dodała, tegoroczną kompanię tworzą mężczyźni w wieku od 18 do 80 lat. Część z nich to osoby, które w poprzednich latach brały udział w warsztatach śpiewu pieśni wołoczebnych, są też tzw. mistrzowie, czyli - jak wyjaśniła Konopko - mężczyźni, którzy w młodości chodzili z Konopielką, dziś chętnie odtwarzają ten zwyczaj.

Dyrektorka zaznaczyła, że wokół Konopielek stworzyła się już grupa sympatyków z całej Polski. Co roku, na tydzień przed Wielkanocą, przyjeżdżają oni do Knyszyna na Konwent Wołoczebników.

To okazja, aby spotkać pieśniarzy i muzyków, a także przypomnieć sobie wiosenne pieśni. Konopko dodała, że śpiewaniem tych pieśni zainteresowane są też kobiety, które mogą wziąć udział w konwencie, ale już samo kolędowanie zarezerwowane jest dla mężczyzn. Ale - jak mówiła - cieszy, że coraz więcej osób chce pielęgnować tę tradycję.

Zwieńczeniem wiosennego kolędowania będą 14. Międzynarodowe Spotkania Wiosennego Kolędowania z Konopielką z Knyszynie. impreza odbędzie się w niedzielę, 12 kwietnia. Co roku biorą w niej udział zespoły folklorystyczne z regionu, a także z Litwy i Białorusi. W ramach festiwalu zespoły chodzą od domu do domu i śpiewają wielkanocne życzenia, pielęgnując w ten sposób ludową tradycję. 


IAR/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje