Bo za głupotę też płacą

Złodziej odcinający konar drzewa, pod którym siedział, czy sędzia, który podczas rozprawy wyjął zawleczkę granatu będącego dowodem w sprawie - to wcale nie bohaterowie dowcipów. Te historie zdarzyły się naprawdę, a ich bohaterowie zostali uhonorowani zaszczytną nagrodą Darwina.

Głupota ludzka nie zna granic - to powiedzenie doskonale pasuje do laureatów nagrody Darwina, nagrody co roku przyznawanej osobom, które zginęły w najbardziej idiotyczny sposób.

Reklama

By nagrodę otrzymać, trzeba wykazać się naprawdę wyjątkową głupotą. Pod uwagę nie są brane nieszczęśliwe wypadki lub sytuacje zbyt powszednie, jak spadnięcie w przepaść podczas pozowania do zdjęć, czy też podgrzewanie w piekarniku pojemników z benzyną czy aerozolem.

Ostre reguły gry

Czytając o dokonaniach laureatów nagrody często nie sposób uwierzyć, że opisywane sytuacje mogły zdarzyć się naprawdę, Nie może tu być jednak mowy o żadnym oszustwie. Wszystkie przypadki są szczegółowo weryfikowane przez specjalną kapitułę konkursową.

Nagroda, co oczywiste, przyznawana jest pośmiertnie, a rodzina laureata otrzymuje pieniądze. Ci, którzy zrobili wyjątkowo głupią rzecz, ale mimo wszystko udało im się przeżyć, mogą liczyć na wyróżnienie. Zespół ekspertów wybiera kandydatów do nagrody według pięciu kryteriów: usunięcie bohatera z puli genowej, doskonałość w realizacji wyczynu, samodzielność, dojrzałość i wiarygodność relacji.

Po wyłonieniu grupy najbardziej idiotycznych przypadków śmierci, historie trafiają na stronę internetową, gdzie podlegają ocenie internautów. Grupowane według największej popularności trafiają na kolejną listę i podlegają następnej ocenie. Dopiero po tym żmudnym procesie wyłaniani są zwycięzcy.

A więc poznajmy kilku z nich:

Sposób na samobójstwo

Pewien Francuz postanowił popełnić samobójstwo. By mieć pewność, że próba się powiedzie, stanął na urwisku i przywiązał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinając linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewając usta spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żołądka. Mężczyzna został wyciągnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie... zmarł z powodu wychłodzenia organizmu.

Bombowa śmierć

Nagroda należała się także irackiemu terroryście, który nie nakleił wystarczającej ilości znaczków na liście - bombie i powróciła ona do niego oznaczona "zwrócić nadawcy". Nie namyślając się długo otworzył on list i wyleciał w powietrze. Podobna historia przydarzyła się kolumbijskiemu terroryście - Fernando Varro, który wysłał paczkę z bombą do ambasady USA. Na przesyłce zapomniał jednak nakleić znaczka, więc poczta zwróciła ją nadawcy. Varro otworzył pakunek i także wyleciał w powietrze.

Demonstrowanie nie popłaca

Oficer policji chcąc zademonstrować swojemu koledze, w jaki sposób jeden z funkcjonariuszy przypadkowo się zastrzelił, niechcący zrobił to samo, odtwarzając ze szczegółami przebieg zajścia. Zapomniał jednak wyjąć kulę z pistoletu, strzelił sobie w żołądek, po czym, próbując dostać się do szpitala swoim samochodem, zderzył się z innym i... zginął na miejscu.

Jak wyłudzić ubezpieczenie

Inny laureat to klasyczny oszust ubezpieczeniowy. Po ubezpieczeniu się w kilku firmach na życie i zdrowie postanowił zainscenizować zamach na swoje życie. Nieznani bandyci mieli napaść na niego i okaleczyć. Poprosił swojego kuzyna o pomoc i ten na odludnej wiejskiej drodze uciął mu nogę. Niestety, żaden z nich nie znał zasad pierwszej pomocy, a karetka pogotowia przyjechała trzy kwadranse po tym, jak mężczyzna wykrwawił się na śmierć.

Być najodważniejszym na świecie

W jedną z sylwestrowych nocy Brazylijczyk Antonio postanowił wraz z przyjaciółmi zagrać z rosyjską ruletkę. Nie mieli broni, ale od czego pomysłowość. Zwycięzcą miał zostać ten, kto najdłużej wytrzyma z zapaloną petardą w zębach... Wygrał Antonio. Jego pogrzeb był bardzo uroczysty.

No cóż, komentowanie przedstawionych zdarzeń chyba nie ma większego sensu. Trzeba jednak pamiętać, że przedstawione przypadki to tylko fragment góry lodowej tysięcy zdarzeń, które są zgłaszane do tej zaszczytnej nagrody. A dlaczego akurat Darwin został jej patronem? To w końcu on twierdził, że w walce o byt przetrwają tylko osobniki najsilniejsze, które przekazując potomstwu cechy przystosowawcze, wzmacniają gatunek w kolejnych pokoleniach. Laureaci nagrody zniszczyli swoje "głupie" geny, więc może dzięki nim zasób genetyczny ludzkości polepszy się.

Dowiedz się więcej na temat: głupoty | Nagrody Darwina | bohaterowie | głupota | nagrody

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy