Krowie love story bez happy endu

Ta historia mogłaby posłużyć jako scenariusz filmu drogi, kina sensacyjnego i love story w jednym. W górach w portugalskim dystrykcie Viana do Castelo na północy kraju już piąty dzień trwa obława na dwa byki, które wymknęły się śmierci.

Wszystko zaczęło się, gdy właściciel trzody, pan Manuel zamierzał wysłać dwa półtonowe byki do rzeźni. Ten pomysł nie spodobał się jednak krewkim samcom, które dokonały brawurowej ucieczki. Ponieważ zwierzęta mogą być niebezpieczne, od razu rozpoczęła się pogoń.

Problem w tym, że gdy tylko do byków próbuje się zbliżyć człowiek, te znów czmychają w nieznane lub atakują. Jeden z rolników w obawie przed agresywnym gigantem musiał w popłochu wspinać się na eukaliptus.

Po czterech dniach nieskutecznej obławy Portugalczycy w myśl zasady "gdzie diabeł nie może, tam babę pośle" wykorzystali atrakcyjną krówkę rasy Galega. Miała ona uwieść byki i przyprowadzić je do zagrody. Niestety, samce pogardziły urokiem krowy, ta więc - zrezygnowana i zmęczona - wieczorem sama wróciła do domu.

- To nie jej wina, po prostu do siebie nie pasowali - przyznaje pan Manuel. Byki wciąż są na wolności, a historia raczej nie zakończy się happy endem - jeśli dadzą się złapać trafią do rzeźni, a jeśli nie - w końcu zostaną zabite.

Dowiedz się więcej na temat: byki | ucieczka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje