"Lulajże Jezuniu" kiedyś śpiewano dla rekreacji

Inspiracją do tworzenia kolęd była od wieków chęć zilustrowania Bożego Narodzenia i związanych z nim przeżyć. Do dziś zachwycają one swoją prostotą, melodyką i rytmem. Zachęcając do śpiewania kolęd w rodzinnym gronie, oddajemy w wasze ręce specjalnie przygotowany przez naszą redakcję śpiewnik.

KLIKNIJ, żeby przejść do strony ze śpiewnikiem

Reklama

"Wchodzimy w największą Tajemnicę, że Bóg staje się człowiekiem i chyba to ludzi najbardziej wzrusza. Przed wiekami wewnętrzne przeżywanie tego doświadczenia i potrzeba podzielenia się tą radością były największymi inspiracjami do tworzenia tego wszystkiego, co dziś nazywamy kolędą" - mówi muzykolog ks. prof. Kazimierz Szymonik.

Początkowo kolędy powstawały niemal wyłącznie na podstawie tekstów zawartych w Ewangeliach. "Ewangeliści bardzo ilustracyjnie przedstawili, jak wyglądało samo Boże Narodzenie, opisali też zachwyt nad tym wydarzeniem - towarzyszący aniołowie, pastuszkowie, trzej królowie" - powiedział ks. prof. Szymonik.

Z czasem, oprócz typowo religijnych elementów, wierni zaczęli dodawać swoje wyobrażenia na temat Bożego Narodzenia, nawiązując do własnych doświadczeń lub ówczesnej obyczajowości. Chodziło o zilustrowanie i urealnienie wydarzeń sprzed wieków. Tak m.in. zaczęły powstawać pastorałki, czyli piosenki o tematyce bożonarodzeniowej.

Choć jeszcze w XIX-wiecznym kościelnym Śpiewniku Siedleckiego znalazło się wyraźnie rozróżnienie liturgicznych kolęd i śpiewanych w domach pastorałek, obecnie większość bożonarodzeniowych pieśni ma charakter ludowy, emocjonalny i często nawiązuje do codziennego życia.

"Przykładowo 'Lulajże Jezuniu' kiedyś śpiewano dla rekreacji, teraz - w najważniejszych momentach liturgii. To jedna z najpiękniejszych i najdelikatniejszych polskich kolęd. Dzięki wykorzystaniu tej melodii przez Fryderyka Chopina w jego Scherzo h-moll stała się najbardziej znaną polską kolędą na świecie" - wskazał duchowny.

Zdaniem ks. prof. Szymonika kolędy są chętnie śpiewane, ponieważ mają znane i nietrudne melodie oraz wpadającą w ucho rytmikę.

Ks. prof. Szymonik przypomniał również, że słowo "kolęda" to szerokie pojęcia. Wywodzi się z łacińskiego "calendae" (pierwotnie oznaczającego "pierwszy dzień miesiąca" lub "pierwszy dzień roku") i związanego z nim zwyczaju odwiedzin, składania życzeń i obdarowywania się prezentami w pierwszych dniach miesiąca. W trakcie tych odwiedzin śpiewano też pieśni z pozdrowieniami i życzeniami. Tradycja ta przetrwała do dziś w formie odwiedzin duszpasterskich, czyli tzw. kolędy.

Choć pierwsza zapisana kolęda - "Zdrów bądź, Królu Anielski" - pochodzi z XV w., sam termin używany był dopiero od XVII w., a rozpowszechnił się w XIX w. Pieśni te początkowo tworzone były po łacinie, a z czasem także w językach narodowych.

Jedną z najstarszych wciąż śpiewanych kolęd jest "Anioł pasterzom mówił" z XVI w. "Mimo upływu czterech stuleci śpiewany tekst jest identyczny z tym sprzed wieków" - zaznaczył muzykolog.

Duchowny podkreślił, że kolędy chętnie opracowywane są także przez współczesnych kompozytorów. "Ten rodzaj twórczości jest bardzo atrakcyjny dla twórców, którzy wiedzą, że ludzie będą te utwory przeżywać. Pan Bóg jako Dzieciątko, nie jako straszny, karzący Bóg, tylko bezbronne Dzieciątko. Dlatego Tajemnica Bożego Narodzenia ma w sobie 'to coś'" - podsumował ks. prof. Szymonik.

POLECAMY:

Najpiękniejsze kolędy. Pobierz śpiewnik i śpiewaj razem z bliskimi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje