W sylwestrowy wieczór Mazurzy jedli na kolację duże ryby, ponieważ wierzyli, że taki posiłek zapewni bogactwo na cały rok. W Nowy Rok zaś piekli ciastka zwane nowolatkami, które potem trzymali w domu, by szczęściło się w obejściu.

Wieczór sylwestrowy Mazurzy spędzali na przepowiadaniu przyszłości i zaklinaniu jej. Zabiegali o zdobycie dużych ryb na ostatnią w roku kolację. Wierzono, że duże ryby zjedzone tego wieczoru zapewnią duże pieniądze i bogactwo przez cały rok.

Mazurzy przestrzegali także zasady, by do północy w Sylwestra zwrócić wszystkie pożyczone rzeczy i spłacić długi.

Reklama

Młode dziewczęta w sylwestrową noc na wiele sposobów wróżyły sobie zamążpójście, m.in. lały ołów, wyciągały ze strzechy kłosy i sprawdzały, czy są w nich ziarna, wystawiały buty za próg. Gospodarze pilnowali, kto pierwszy tego dnia przekracza próg ich domu; jeśli był to mężczyzna w nadchodzącym roku w gospodarstwie wśród zwierząt miały się rodzić samice, przyjście kobiety wróżyło narodziny samców.

W Sylwestra mazurskie gospodynie na słomie stawiały dzieżę, w której rozczyniały ciasto na wypiek noworocznych ciastek zwanych nowolatkami (lub nowelatkami). Wierzono, że zapewniają one spokój i dobrobyt; częstowano nimi gospodarskie zwierzęta, by były zdrowe. Nowolatki suszono i starannie przechowywano przez cały rok. Gdy chorowało bydło - leczono je nimi.

Magicznej mocy od nowolatek nabierała słoma, na której rosło ciasto; gospodarze owijali nią potem owocowe drzewka. Odważniejsi chłopi stawiali sobie na głowę miskę, w której rosło ciasto na noworoczne wypieki, i po drabinie wchodzili na dach, by - ciągle z miską na głowie - zajrzeć do komina. W ten sposób można było zobaczyć tych, którzy w nadchodzącym roku umrą. Był to jednak zabieg niebezpieczny, ponieważ kowal z Wielbarka pod Szczytnem, który tak uczynił, zmarł kilka dni później. Wieść niosła, że w kominie zobaczył samego siebie.

SylwesterNowy Rok przypadały w najbardziej magicznym dla Mazurów okresie w całym roku, tj. w czasie tzw. dwunastek liczonych od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Wtedy przepowiadano pogodę na cały rok, urodzaj, narodziny i odejścia bliskich.

Wierzenia Mazurów w okresie tzw. dwunastek opisał Max Pollux Toeppen, urodzony w 1822 roku w Królewcu nauczyciel i dyrektor szkoły w Olsztynku, a zarazem badacz, znawca i dokumentator życia Mazurów. Toeppen po polsku znał pojedyncze słowa, a swoje uwagi etnograficzne spisywał po niemiecku. Do dziś jego książki uchodzą za kluczowe w dokumentowaniu obyczajów i codziennego życia Mazurów. Książkę "Wierzenia mazurskie" (niem. "Aberglauben aus Masueren") Toeppen po raz pierwszy opublikował w 1866 (niepełna wersja) i w 1867 r.

Na polski książkę Toeppena o wierzeniach Mazurów przełożyła pod koniec XIX wieku Eugenia Piltzówna. Kolejne wydanie książki "Wierzenia mazurskie" ukazało się dopiero w 2008 roku nakładem oficyny Retman z Dąbrówna koło Ostródy (w opracowaniu Pawła Błażewicza i Jerzego M. Łapo).

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

INTERIA.PL/PAP