Szach-mat czy nokaut? Nietypowy sport z Berlina

Aby osiągnąć sukcesy w tej dyscyplinie sportu, trzeba mieć twardą szczękę i bystry umysł. W Berlinie odbyły się nietypowe zawody, które łączą szachową taktykę z bokserską precyzją. Ten dziwaczny sport nazywany jest szachowym boksem - pisze agencja AFP.

Szachowy boks łączy to, co najlepsze w obu dyscyplinach. Berliński pojedynek odbył się w tzw. "Klubie Intelektualnej Walki", a sama dyscyplina powstała przed 16 laty. W 2003 roku rozegrano pierwsze mistrzostwa świata, w których zwyciężył Holender Iepe Rubingh  - jeden z założycieli światowej federacji tego sportu. Inspiracja do stworzenia dziwacznego połączenia pojawiła się na kartach francuskiej powieści graficznej "Zimny równik", autorstwa Enkiego Bilala - informuje AFP.

Reklama

Po latach Rubingh postawił sobie za cel spróbować wprowadzić szachowy boks na Igrzyska Olimpijskie, a ten interdyscyplinarny sport zyskuje coraz większą popularność. Rubingh zamierza też zorganizować potyczki, w których mają brać udział roboty. 

11 rund

Zasady szachowego boksu są proste - po trzyminutowej rundzie na szachownicy następuje trwająca tyle samo czasu potyczka bokserska. Rund jest łącznie 11, z czego sześc przypada na rozgrywkę szachową, a pozostałych pięć - na walki bokserskie. 

Aby wygrać pojedynek należy albo znokautować przeciwnika, albo pokonać go na szachownicy. Gracze mogą zostać zdyskwalifikowani zarówno za złamanie zasad walki bokserskiej, jak i zbyt długi namysł przed wykonaniem szachowego ruchu. 

"Musisz być dobry w obu dyscyplinach, by osiągnąć sukces, a to nie jest łatwe"  - powiedział Rubingh. 

Największą trudnością może być zachowanie jasności umysłu po to, by wykonać zwycięski ruch szachowy, pomimo wymagań fizycznych, jakie związane są z boksem.

Byli trzeźwi

Tak naprawdę "60 procent zwycięskich ruchów jest wykonywanych na szachownicy, a 40 procent na bokserskim ringu" - zdradził 43-letni Rubingh, dodając jednocześnie, że historia tej dyscypliny rozpoczęła się w 2002 r. po tym, jak pewien amsterdamski pojedynek szachowy zakończył się patem. Rubingh zaproponował wtedy, by uczestnicy potyczki "dokończyli" pojedynek walcząc na pięści w jednym z barów. 

"Byliśmy trzeźwi" - podkreślił pomysłodawca.

Chociaż na początku uważano wprawdzie, że ten sport jest raczej ciekawostką niż prawdziwą dyscypliną, boks szachowy zyskał silną pozycję, również wśród fanów szachów.

Na tę chwilę zrzeszonych jest ok. 3,5 tys. zawodników, którzy reprezentują barwy 11 federacji, a międzynarodowe mecze pokazowe organizowane są regularnie. Rubingh nie zamierza na tym poprzestawać. Czerpiąc inspirację ze słynnej walki Garrego Kasparowa, pomysłowy Holender chce zorganizować potyczkę, w której na przeciw człowieka stanie robot. 

Człowiek kontra maszyna

"Walczyłbym przeciw robotowi ze sztuczną inteligencją, który co prawda jest od nas znacznie lepszy w szachach, ale też słabszy pod względem szybkości reakcji" - powiedział.

"Dzień, kiedy przegram, będzie dniem, w którym maszyna prześcignie ludzkość" - stwierdził Rubingh. Przypomnijmy - 10 lutego 1996 r. legendarny Garri Kasparow przegrał pojedynek szachowy z komputerem Deep Blue. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2 dla maszyny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje