​Wzruszający ślub w Pensylwanii

33-letnią pannę młodą do ołtarza poprowadził mężczyzna z sercem jej zamordowanego ojca. Przejmująca historia stała się hitem internetu.

Michael Stepien, pracujący jako szef kuchni, zginął we wrześniu 2006 roku, kiedy wracał spacerem do domu. Strzałem w głowę zabił go 16-letni rabuś.

Reklama

Rodzina mężczyzny zgodziła się, by jego organy posłużyły do ratowania życia innych osób. Jedną z takich osób był ojciec czworga dzieci Arthur Thomas, którego od śmierci dzieliło kilka dni. Dzięki przeszczepowi serca Arthur Thomas mógł niedawno świętować z rodziną swoje 72. urodziny.

Po operacji pan Thomas napisał do państwa Stepienów list z podziękowaniami i tak zaczęła się ich znajomość - wówczas jedynie korespondencyjna.

Gdy jednak Jeni Stepien zaręczyła się z rok starszym inżynierem Paulem Maennerem, w jej głowie pojawiło się pytanie: kto poprowadzi mnie do ołtarza?

Wtedy właśnie padł pomysł, by zrobił to Arthur Thomas.

"Pomyślałam, że byłoby niesamowite, gdyby żyjąca część mojego taty była na moim ślubie" - wspomina Jeni.

"Zapytałem swojej córki, co o tym sądzi, a ona, że to wspaniały pomysł. Więc się zgodziłem" - relacjonuje pan Thomas.

Jeni i Arthur poznali się dopiero dzień przed ślubem. Wyciągnął w jej kierunku nadgarstek i zaproponował, by poczuła, jak bije serce jej ojca.

Na ślubie Arthur poprowadził wzruszoną Jeni do ołtarza, a podczas wesela sfotografowano ich podczas wspólnego tańca. Arthur i jego żona Nancy opowiadają, że bawili się wspaniale. 

"To był najpiękniejszy dzień w moim życiu" - deklaruje z kolei panna młoda.

Dowiedz się więcej na temat: ślub

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje