25 lat od rozpadu ZSRR. Dokąd zmierza Rosja?

J​aką drogą poszła Rosja po rozpadzie ZSRR? Wiedzie się jej lepiej niż kiedyś? Czy raczej nie? Rosyjski pisarz Wiktor Jerofiejew analizuje cztery fazy najnowszej historii Rosji.

Jeden płacze, inny się śmieje. Jeden nie może ścierpieć rosyjskiej władzy, inny jest nią zachwycony. Jeden jest patriotą, inny pluje we własne gniazdo. Jeden stał się biedny jak mysz kościelna, inny bajecznie bogaty. Jeden żyje w Moskwie, inny w zabitej dechami wsi na końcu świata. Taka jest dziś Rosja, ćwierć wieku po tym, kiedy 25 grudnia 1991 roku z Kremla zniknęła flaga ZSRR.

Reklama

Przypadek chciał, że byłem świadkiem tego wydarzenia, znajdowałem się bowiem w mieszkaniu przyjaciół naprzeciwko Kremla. Upadek giganta musiał poruszyć, wzbudzając jednocześnie konsternację i ulgę. Na maszt została wciągnięta rosyjska, trójkolorowa flaga, nowa Rosja zadrżała w grudniowym wietrze.

Radykalne przeobrażenie się Rosji

Tamtego wieczoru wydawało się, że jest to tylko gra pojęciami - a WPN (Wspólnota Niepodległych Państw) tylko upiększoną kontynuacją ZSRR. Moskiewski ludek obojętnie spieszył do domów, każdy sam dla siebie. Jak się okazało, myliłem się, tak jak cały naród: od tamtej chwili Rosja zmieniła się radykalnie. Stała się lepsza czy nie?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

W toku dziejów więcej niż tylko raz ten czy inny kraj czuł się obrażony przez resztę świata i domagał się zadośćuczynienia - przekonany o swojej wyjątkowości. W tym stanie urażonej dumy zastygła Rosja (a przynajmniej tak się zachowuje).

Ma prawo czuć się obrażona, bo ktoś (Zachód, NATO, USA) zabrał jej Związek Radziecki? Raczej nie, bo ZSRR załamało się po ciężarem własnych wypaczeń spowodowanych maniakalnym brakiem wolności we wszystkich dziedzinach życia.

Rosja chce lepiej żyć

Mimo wszystkich negatywnych skutków, wszystkich oczywistych oznak autorytarnego reżimu, autokracji, mimo fantomowego bólu, jaki zostawił po sobie rozpad ZSRR i marzenie o jego przywróceniu, jakby nie było Rosja nie jest żadnym, zbudowanym na nienawiści klasowej komunistycznym straszakiem. Rosja to nie Korea Północna. Chce konsumować tak jak wszystkie kraje rozwinięte. Chce lepiej żyć.

Tyle że jakoś nie chce się jej to udać. Z nękającymi ją dzisiaj plagami ustawia się w szeregu problematycznych krajów, w których wyróżniają ją przede wszystkim niebywałe rozmiary jej terytorium i jej broń atomowa. Nadrzędnym wrogiem nowej Rosji od początku był brak wyobrażenia o tym, czym jest wolność i po co ona komu. Inteligencja czasów sprzed pierestrojki wiedziała, czym jest wyzwolenie - czym jest wolność, nie bardzo rozumiała.

Życie w Rosji minionych 25 lat można podzielić na cztery części.

Fazy wczesnego i słabego Jelcyna

Część pierwsza - słaby Jelcyn: oświecona rosyjska elita miała rzadką okazję utworzenia z władzą swoistego, mitycznego "my". Społeczeństwo i władza państwa były gotowe do pewnego wzajemnego zbliżenia.

Zmarnowano to wszystko, ponieważ zarówno władza państwa jak i społeczeństwo miały tylko nikłe wyobrażenie o prawach rządzących naturą człowieka. Lud obalił komunizm w nadziei na lepsze życie. Długo jednak nie wytrzymał twardej próby sił wymagającej, by przez jakiś czas więcej pracować a gorzej żyć, i przeklął demokrację. Rosja znalazła się znowu w swoim tradycyjnym stanie społecznej apatii i braku odpowiedzialności. Nieatrakcyjność nowego, krystalizującego się dopiero reżimu doprowadziła do kryzysu parlamentarnego 1993, do separatyzmu, wojny w Czeczeni, do walki z oligarchami i umacniania się mafii.

Znamienny dla drugiej części w życiu nowej Rosji po haniebnych wyborach prezydenckich 1996 był słaby, znany z upodobania do alkoholu Jelcyn, który odrzucił reformatorów a przeciągnął na swoją stronę siłowików - mundurowych i tajniaków. Kryzys finansowy 1998, wzrost nostalgicznych nastrojów i histerii społecznej, oddalanie się coraz bardziej od siebie wyobrażeń o świecie Rosji i Zachodu - cały pakiet tych i innych problemów wpędził Rosję w ramiona ludzi bezpieki.

Kwitkiem wczesny Putin

Objęcie władzy przez Putina było kwitkiem za błędy rosyjskiej demokracji. Chociaż trzecia faza - wczesnego Putina - nosiła jeszcze znamiona politycznego okresu przejściowego. Powoli jednak okazało się, że Rosja nie jest w stanie osiągnąć PKB poziomu Portugalii, czego domagał się Putin w 1999. I że nie jesteśmy Chińczykami. Brakowało polityki zatrudnienia, była za to droga ropa i rosnąca nostalgia. Ta ostatnia została wsparta ideologiczne: odrzucaniem uniwersalnych wartości, kultywowaniem stanu urażonej dumy i kurczowym trzymaniem się tradycyjnych filarów życia. Do tego doszła gloryfikacja Kościoła prawosławnego. Kościół skorzystał z tej jedynej w swoim rodzaju historycznej okazji niebotycznie się wzbogacając w zamian za lojalność i narzucony z góry patriotyzm.

Teraz, w fazie czwartej - dojrzałego Putina, Putin maszynista odczepił lokomotywę i doczepił ją do ostatniego wagonu, kierując pociąg w przeciwnym kierunku - z obietnicą, że tam czeka przyszłość.

Dojrzały Putin i przerastająca wszystkich Rosja

Putin zrozumiał, że kraj lepiej reaguje na mobilizację niż na modernizację. Udała mu się rzadka w historii Rosji sztuka zjednoczenia władzy państwa z większością społeczeństwa. Rosyjska obraza z powodu utraconych ziem przeobraziła się w niezachwianą wiarę o przerastającej wszystkich własnej wielkości - w sensie moralnym, religijnym i historycznym. Kłamstwo o bogini wojny funkcjonuje w nowej zimnej wojnie z Zachodem, ale i w gorącej wojnie z Ukrainą i innymi przeciwnikami powrotu pod rosyjskie skrzydła. Jednocześnie Zachód niejako poszedł na rękę Rosji, odsłaniając swoje rozdarcie i - mówiąc prosto z mostu - nie posługując się mądrą strategią. Czy istnieje wyjście z zaistniałej sytuacji?

Wiktor Jerofiejew

tł. Elżbieta Stasik, Redakcja Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje