Arabia Saudyjska odroczyła chłostę blogera

Stan zdrowia blogera Raifa Badawiego, skazanego w Arabii Saudyjskiej na tysiąc batów i dziesięć lat więzienia, jest niepokojący. Jego żona prosi Niemcy o dalszą pomoc.

Planowana na dziś publiczna chłosta saudyjskiego blogera w mieście Dżedda została kolejny raz odwołana. Rzeczniczka organizacji praw człowieka Amnesty International (AI) oświadczyła, że "powody tej decyzji nie były jasne".

Reklama

Żona Raifa Badawiego uciekła z dziećmi do Kanady. W Ottawie powiedziała dziennikarzom, deputowanym i przedstawicielom Amnesty International, że wznowienie chłosty może go jeszcze bardziej osłabić; że cierpi na nadciśnienie i że jego stan zdrowia dalej się pogarsza.

Pierwsza publiczna chłosta blogera (50 uderzeń kijem, red.) miała miejsce 9 stycznia.

Zaangażowanie AI na rzecz blogera

W czwartek na wezwanie Amnesty International pod ambasadą Arabii Saudyjskiej w Berlinie odbył się wiec protestacyjny z udziałem ponad 50 osób. Do protestów doszło też w wielu innych krajach.

"Kara chłosty narusza absolutny zakaz tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania wynikającego z prawa międzynarodowego" - podkreśliła Amnesty International.

Organizacja praw człowieka wzywa Arabię Saudyjską do natychmiastowego odstąpienia od dalszego egzekwowania kary chłosty oraz bezwarunkowego uwolnienia blogera. Jeśli będzie musiał znieść jeszcze 950 batów, grozi mu poważne kalectwo (paraliż i zaburzenia psychiczne) podkreślają medycy w raporcie AI.

Żona błaga Niemcy o pomoc

"Żaden człowiek nie zniesie 50 batów tygodniowo" - powiedziała żona Badawiego. W rozmowie z berlińską gazetą "Tagesspiegel" Ensaf Haidar podziękowała za dotychczasowe wsparcie kanclerz Angeli Merkel i niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych Frankowi-Walterowi Steinmeierowi. Dodała, że liczy na dalszą pomoc. "Niemcy cieszą się w Arabii Saudyjskiej dużym respektem. Uważa się je za bardzo wpływowy kraj. Dlatego powinny wykorzystać teraz swoje wpływy i wstawić się za mojego męża i prawa człowieka", oświadczyła 35-letnia kobieta.

"Mój mąż nigdy nic nie powiedział i nigdy nic nie napisał przeciwko islamowi, czy innej religii. Zawsze tylko krytykował ‘ludzi religii', którzy wiarę wykorzystują do swoich celów. Krytykował system. Nie ma żadnej ustawy, która zabraniałaby krytykowania panujących stosunków; również w Arabii Saudyjskiej nie ma", podkreśliła Haidar.

„Płakał przez telefon”

Ostatnio mu powiedziała, że wiele zagranicznych gazet zamieściło jego zdjęcie na stronach tytułowych i że piszą o niesprawiedliwości panującej w Arabii Saudyjskiej. "Płakał przez telefon". Tylko sporadycznie może rozmawiać z mężem. Chce, żeby przyjechał do Kanady.

W czwartek (29.01) w Bundestagu prelegenci z wszystkich klubów poselskich zażądali uwolnienia Badawiego. W debacie zwołanej na wniosek Zielonych i partii Lewica posłowie zażądali też zniesienia kary chłosty, którą jednogłośnie skrytykowali jako nieludzką i okrutną.

Raifa Badawiego skazano w maju 2014 roku na karę 10 lat więzienia, karą grzywny i tysiąc batów. Zarzucono mu, że na swoim, zamkniętym już portalu internetowym "saudyjscy liberałowie", znieważył islam. Badawi opowiedział się za dyskusją na temat stosunku między państwem a religią w Arabii Saudyjskiej. Ten portal miał być platformą przedstawiającą raporty i analizy. Miał być krytyczny i otwarty.

dpa, kna, afp / Iwona D. Metzner, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje