"Der Spiegel": Polska klasa średnia walczy o wolność słowa

Jarosław Kaczyński chce zmienić kraj w nacjonalistyczny, antyzachodni i arcykatolicki. Sprzeciwia się temu ruch protestacyjny, który tworzą lewicowi aktywiści, dziennikarze oraz były premier - pisze "Der Spiegel".

"Der Spiegel" informuje o sobotnich demonstracjach KOD-u w obronie wolności słowa i mediów, w których uczestniczy około dwudziestu tysięcy ludzi nie tylko w Warszawie, lecz także w Łodzi, Berlinie, Londynie i w Pradze. Wśród protestujących znaleźli się - jak czytamy dalej - aktywiści gejowscy, ekolodzy i weterani z ruchu antykomunistycznego, katoliccy konserwatyści oraz wielu zwykłych obywateli, którzy obawiają się, że narodowi konserwatyści z PiS przebudują państwo zgodnie ze swoim planem oraz ograniczą wolność - zaznacza hamburski magazyn.

"Narodowa rewolucja na wzór Węgier"

Reklama

Natychmiast po zwycięstwie wyborczym pod koniec października, rząd rozpoczął "narodową rewolucję" na wzór Węgier - przypomina tygodnik. Jarosław Kaczyński jest teraz narażony na ruch protestacyjny, który z tygodnia na tydzień przyciąga coraz więcej zwolenników. "W przeciwieństwie do Węgrów Polacy są przyzwyczajeni do sukcesu. Od 25 lat rośnie gospodarka i to przyniosło ze sobą pewną siebie, zamożną i oczarowaną Europą klasę średnią, która teraz wychodzi na ulicę, aby walczyć o wolność" - informuje "Der Spiegel".

Niechęć wobec opozycji

Zdaniem ludzi z otoczenia Kaczyńskiego, szef PiS-u bardziej obawia się protestów w swoim kraju niż sprzeciwu UE czy unijnej kontroli praworządności w Polsce. Jego celem jest bowiem "spełnienie misji i reprezentowanie interesów wszystkich Polaków. Dlatego w tych dniach - wyjaśnia magazyn - Kaczyński silniej wyraża swoją niechęć wobec opozycji ("zdrajców narodu", "Polaków gorszego sortu") niż UE". Przewodniczący PiS-u zalicza do opozycjonistów takich ludzi, jak np. Mateusz Kijowski, założyciel Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Tygodnik przypomina pokrótce okoliczności powstania ruchu społecznego, a także biografię Kijowskiego.

Narracja PiS

"Der Spiegel" zwraca uwagę, że do osób, które nie skorzystały wystarczająco na okresie po przełomie lat 1989/90, należą nie tylko starsi i robotnicy, lecz także wielu młodych. Tym ostatnim partia PiS zawdzięcza swoje zwycięstwo w wyborach. W odróżnieniu od pokolenia Kijowskiego, urodzeni po 1989 roku "idą przez życie ze źle płatną i tymczasową pracą".

"Uczucie niepewności po utracie posady nie jest obce Kamilowi Dąbrowie" - pisze hamburski magazyn i wskazuje na przyczyny zwolnienia tego dziennikarza. "PiS nie chce pluralizmu w kulturze i mediach, lecz jednolitej narracji" - cytuje byłego szefa radiowej Jedynki tygodnik. Dodaje, że narracja PiS ma taki charakter: "Polacy są dumnym, katolickim narodem, któremu zwłaszcza Niemcy i Rosjanie dali się we znaki. Jednak Polska zawsze dochodziła do siebie i występowała przeciwko swoim okupantom. Dla Polaków historia ma znaczenie szczególne, to "epos, który jednoczy naród przeciwko wrogom wewnętrznym i zewnętrznym".

"Polska katolicka i wolna"

"Der Spiegel" twierdzi, że Jarosław Kaczyński życzy sobie Polski "katolickiej i wolnej od zachodnich dziwactw takich, jak małżeństwa homoseksualne lub przesadna gościnność wobec syryjskich uchodźców wojennych".

Kolejny projekt Jarosława Kaczyńskiego

W dalszej części tekstu wspomniany zostaje znów Dąbrowa, który wskazał na kolejny projekt Kaczyńskiego, czyli "reinterpretację katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem". Niemiecki magazyn przypomina, że dla narodowych konserwatystów przyczyną śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i innych osób na pokładzie rządowego samolotu, był zamach przeprowadzony przez rosyjskie służby specjalne.

W opinii Dąbrowy "Kaczyński czuje się otoczony przez ciemne moce, które są nastawione wrogo wobec Polski. Dlatego też uprawia politykę w podobny sposób - za pomocą tajemniczych środków". Dziennikarz podał jako przykład powierzenie Mariuszowi Kamińskiemu stanowiska koordynatora ds. służb specjalnych, co może - jego zdaniem - prowadzić w przyszłości do prowokacji. Były szef radiowej Jedynki wyraża swoje zadowolenie z faktu, że UE "weźmie pod lupę" stan polskiej demokracji.

Podobnego zdania jest też były premier Kazimierz Marcinkiewicz - pisze "Der Spiegel" i przypomina, że ów "gorliwy katolik i nauczyciel matematyki" sprawował swój urząd "rzetelnie i niepostrzeżenie" tylko przez osiem miesięcy. Potem Kaczyński odsunął Marcinkiewicza od kierowania rządem, gdy ten stał się za bardzo samodzielny. Marcinkiewicz "chce uczestniczyć w następnej demonstracji w obronie wolności słowa, ponieważ martwi się o Polskę"- czytamy na łamach magazynu.

opr. Monika Skarżyńska, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy