"DW": Tragiczna śmierć 14-latki. Matka podejrzanego nie daje wiary

Deutsche Welle udało się nawiązać w Iraku kontakt z matką Alego B., domniemanego zabójcy nastolatki z Moguncji. Kobieta nie chce uwierzyć, że syn mógł zgwałcić i zabić dziewczynę.

Wg. doniesień kurdyjskiego kanału informacyjnego Rudaw, Irakijczyk Ali B. przyznał się do popełnionego czynu. Jak wynika z zeznań dwudziestolatka między nim i ofiarą 14-letnią Susanną F. doszło do kłótni, ponieważ dziewczyna chciała wezwać policję.

"To nie może być prawda"

Reklama

Deutsche Welle (DW) udało się skontaktować z matką domniemanego mordercy w kurdyjskim miasteczku Zachu w północnym Iraku oraz skonfrontować ją z zeznaniami syna. "To nie może być prawda" - powiedziała Kalida M. w sobotę w rozmowie z Jaafarem Abdulem Karimem, reporterem DW, który dzięki komunikatorom internetowym pozostaje w kontakcie z rodziną domniemanego sprawcy. Ali B. miał zgwałcić i zamordować w nocy 23 maja w Wiesbaden 14-letnią Susannę F. Zwłoki ofiary odnaleziono po dwóch tygodniach w trudno dostępnym miejscu przy torach kolejowych niedaleko ośrodka dla uchodźców, w którym dwudziestolatek przebywał do początku czerwca 2015 z rodziną.

W pierwszych rozmowach z matką sprawcy w piątek, powtarzała ona stale, że syn zapewnił ją, iż nie przypomina sobie popełnionego czynu, ponieważ miał być pod wpływem alkoholu. Rodzina dowiedziała się o zarzutach wobec Alego B. dopiero po tym, jak go zatrzymano oraz dzięki informacjom z Internetu.

Ucieczka z Niemiec

Kalida M. wraz z mężem i szóstką dzieci opuściła dobrowolnie Niemcy 2 czerwca, dokładnie tydzień po brutalnej śmierci 14-letniej Niemki. Dzięki zastępczym dokumentom wystawionym przez Konsulat Generalny Iraku we Frankfurcie nad Menem rodzina udała się samolotem z Duesseldorfu do Erbilu w północnym Iraku. Bilety kupiła w Internecie po otrzymaniu miesięcznego zasiłku socjalnego.

Zakupione w krótkim terminie bilety lotnicze na linieTurkish Airlines z Duesseldorfu do Erbilu kosztują aktualnie 500 euro. Osoby, którym odmówiono azylu i które są zobowiązane do opuszczenia Niemiec otrzymują od władz maksymalnie 354 euro finansowego wsparcia. Ali B. i jego rodzina przebywali w Niemczech od października 2015. Ich wnioski o azyl zostały odrzucone i rodzinę czekała deportacja.

Matka Alego B. zaprzeczała, jakoby rodzina w pośpiechu opuściła Niemcy, by uchronić syna przed postępowaniem karnym. Bardziej chodziło o życzenie ciężko chorego męża, by jak najszybciej opuścić Niemcy, wrócić do ojczyzny i tam w spokoju umrzeć. "Nie chciałam, by zmarł podczas Ramadanu, pozostawiając mnie z wyrzutami sumienia - powiedziała Kalida M. Jak zapewniła od momentu zatrzymania w piątek rano Alego B. przez kurdyjskie służby bezpieczeństwa, nie miała więcej kontaktu z synem. Nic nie wie też o planowanej ekstradycji. Oświadczyła także, że "nie chce, by jej syn został ukarany w obcym kraju. A jeżeli jest rzeczywiście winny, powinna go spotkać kara we własnym kraju".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje