Krytyk Kremla w szpitalu. Walczy o życie

Opozycyjny polityk i krytyk Kremla Władimir Kara-Murza walczy o życie. Sytuacja przypomina tę z 2015 roku, kiedy opozycjonista trafił do szpitala z podobnymi objawami. Czy to zemsta politycznych przeciwników?

Już po raz drugi w ciągu niecałych dwóch lat rosyjski polityk opozycyjny i krytyk Kremla Władimir Kara-Murza jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. W czwartek (02.02.2017) trafił do moskiewskiego szpitala. Lekarze oceniają jego stan jako krytyczny - poinformował DW adwokat i powiernik polityka, Wadim Prochorow. Z powodu niewydolności wielu narządów Kara-Murza został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Jeszcze nie ma diagnozy, ale objawy są podobne do tych z 2015.

Reklama

Wówczas Kara-Murza nagle zachorował. Przez kilka tygodni w stanie śpiączki przebywał na oddziale intensywnej terapii. Po wyjściu ze szpitala udał się za granicę i tam wykonał badania. Lekarze odkryli w jego organizmie wysokie stężenie metali ciężkich.

Kara-Murza podejrzewa celowe zatrucie przez politycznych przeciwników. Zwrócił się do Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, najwyższego organu dochodzeniowego w Rosji, o wszczęcie postępowania. - Do tej pory nie było śledztwa - mówi jego adwokat.

W opozycji do Putina, zbliżony do Niemcowa

35-letni Kara-Murza jest synem znanego prezentera telewizyjnego. W przeciwieństwie do swojego ojca jest mniej znany szerokiej publiczności w Rosji. Studiował historię na elitarnym Uniwersytecie Cambridge i początkowo poszedł w ślady ojca. Pod koniec lat 90. coraz bardziej wciągała go polityka. Trzy razy zmieniał partię, zawsze jednak pozostając w opozycji do rządu prezydenta Władimira Putina.

W ostatnim czasie Władimir Kara-Murza był członkiem zarządu prawicowo-liberalnej partii RPR-Parnas, ale opuścił ją w grudniu ubiegłego roku na znak protestu przeciwko współpracy partii z nacjonalistycznymi politykami. Od 2016 jest także przewodniczącym rady Fundacji im. Borysa Niemcowa, nazwanej na cześć zamordowanego w lutym 2015 przywódcy opozycji. Kara-Murza był jego przyjacielem i doradcą. Jego pierwsza tajemnicza choroba pojawiła się trzy miesiące po zamordowaniu Niemcowa.

Tuż przed drugim zachorowaniem Kara-Murza złożył do moskiewskiej administracji wniosek o zgodę na marsz Niemcowa - manifestację dla uczczenia pamięci zamordowanego polityka - poinformował DW polityk opozycji Ilja Jaszyn. - Oczywiście Kara-Murza bał się o swoje życie - mówi Jaszyn. - Swoją rodzinę wywiózł do Stanów Zjednoczonych, ale sam wrócił i kontynuował pracę - dodaje. Było to odważne posunięcie.

Presja przed wyborami

Oprócz Fundacji im.Niemcowa Kara-Murza angażuje się na rzecz pozarządowej organizacji Otwarta Rosja byłego szefa koncernu Jukos i krytyka Kremla Michaiła Chodorkowskiego. Chodorkowski po 10 latach spędzonych w łagrze został w 2013 ułaskawiony przez Putina. Od tego czasu mieszka za granicą. W listopadzie ub. roku Kara-Murza zasiadł w zarządzie organizacji. Chodorkowski nie chciał początkowo komentować stanu zdrowia Kary-Murzy. - Tak, Władimir był pod pewną presją, widzimy to - powiedział córce Niemcowa, Żannie, w wywiadzie prowadzonym dla DW. - Niestety w naszym kraju istnieje ryzyko dla każdego politycznego aktywisty - dodał.

Chodorkowski miał na myśli również przypadki na krótko przed wyborami parlamentarnymi we wrześniu 2016. W Petersburgu aresztowano na krótko Karę-Murzę i innych polityków opozycyjnych pod zarzutem "manifestowania bez pozwolenia". Kilka tygodni później nieznani sprawcy obrzucili Karę-Murzę jajkami.

Apele o sankcje wobec Rosji

Kara-Murza wielokrotnie opowiadał się za sankcjami ze strony Zachodu wobec rosyjskich polityków najwyższego szczebla. To przysporzyło mu wrogów. Po zamordowaniu Niemcowa udał się w kwietniu 2015 wraz z byłym premierem i politykiem opozycji Michaiłem Kasjanowem do Waszyngtonu. Tam przekazali członkom Kongresu USA tzw. "Listę Niemcowa" zawierającą nazwiska ośmiu wysokich rangą rosyjskich dziennikarzy i polityków, którzy byli odpowiedzialni za publiczną nagonkę na Niemcowa. Kara-Murza i Kasjanow wezwali amerykański rząd do wprowadzenia sankcji wobec tych osób, m.in. zakazu podróżowania i zablokowania kont bankowych.

Także w czasie aneksji Krymu w marcu 2014 Kara-Murza opowiedział się na łamach "Washington Post" za sankcjami wobec rosyjskich przywódców. W przeszłości opowiadał się za restrykcjami w innych przypadkach, np. w 2009 w związku z Siergiejem Magnickim, rosyjskim prawnikiem walczącym z korupcją, który zmarł w więzieniu. Stany Zjednoczone obarczały Rosję odpowiedzialnością za jego śmierć, a pod koniec 2012 roku wprowadziły sankcje.

Roman Gonczarenko / Katarzyna Domagała/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje