Niemiecka prasa: Nasi wschodni sąsiedzi niczego nie boją się bardziej, niż specjalnego porozumienia

Wschodni sąsiedzi Niemiec boją się specjalnego porozumienia Berlina z Rosją.

Jednym z tematów poświątecznych wydań niemieckich dzienników (27.12) jest Rosja Putina i rola Niemiec w konflikcie UE z Rosją.

Reklama

"Münchner Merkur“ komentuje wybór kanclerz na "człowieka roku“ i na tym tle rolę Niemiec w konflikcie z Rosją:

"Europa chyli czoła przed Angelą Merkel. Przede wszystkim jednak oczekuje od niej obrony interesów w chwili, kiedy Moskwa nęka Europę. W Niemczech historyczny, "lewicowy" kompleks winy wobec Rosji łączy się z "prawicowymi" sympatiami dla gardzącego demokracją Putina i ukierunkowaną na korzyści, napędzaną eksportem gospodarkę. Nasi wschodnioeuropejscy sąsiedzi niczego nie boją się bardziej, niż specjalnego porozumienia Berlina z żądną władzy Rosją, jak podkreśliło to niedawno w liście do szefa Kremla 64 niemieckich prominentów. Jak bardzo Europa patrzy na kanclerz i na to, że Niemcy nie odstąpią od zachodniego sojuszu, pokazuje wybranie jej przez brytyjskiego "Timesa" człowiekiem roku".

Wychodzący w Bonn "General-Anzeiger“ koncentruje się na sankcjach wobec Rosji:

"Ministrowie UE, socjaldemokraci i szefowie koncernów powinni zadać sobie pytanie, jak chcą kształtować swoją politykę wobec Rosji, jeżeli działania Moskwy przetrwają aktualny kryzys rubla. Ignorować je, idąc przykładem kupionego przez Gazprom byłego kanclerza Gerharda Schrödera? Kiedyś mogą znaleźć się tam, gdzie w żadnym wypadku nie chcą posłać Putina: na kolanach".

W nieco innym tonie utrzymany jest komentarz dziennika "Reutlinger General-Anzeiger":

"Podpisując umowę stowarzyszeniową UE z Ukrainą Europejczycy okazali się mało wrażliwi na obiekcje Rosji. Poza tym NATO przyjęło po 1990 roku dwanaście wschodnioeuropejskich państw, chociaż Zachód przyrzekł sowieckiej stronie, że zjednoczenie Niemiec nie pociągnie za sobą rozszerzenia NATO na wschód. Wszystko to nie usprawiedliwia oczywiście niezgodnego częściowo z prawem międzynarodowym zachowania Putina, ale pokazuje przynajmniej, że rosyjskie zastrzeżenia nie są całkowicie wyssane z palca".

"Thüringische Landeszeitung“ z Weimaru skupia się na doktrynie militarnej Rosji:

"Nie miejmy złudzeń: Rosja jest w stanie siać niepokój na Ukrainie a tym samym podsycać strach przede wszystkim w Europie Wschodniej. Siłą napędową nie są jednak poważne ofensywne zamiary - rosyjskie wojsko jest w zbyt złym stanie i Rosja ma zbyt duże problemy gospodarcze. Nawet jeżeli Rosja zdolna jest na średnią metę dostarczać więcej gazu do Chin lub gdzie indziej - nic nie wskazuje na to, że stanie się czymś więcej niż tylko dostawcą. To jest główny problem kraju: roi sobie, że jest równorzędnym partnerem USA, militarnie jednak na dłuższą metę nie jest w stanie dotrzymać kroku. Od potęgi gospodarczej USA czy tak czy owak jest oddalona o lata świetlne - i także Chiny dawno już prześcignęły ten ogromny kraj, pod względem gospodarczym i wojskowym, i w ogromnym tempie rosną dalej".

oprac. Elżbieta Stasik/Polska Redakcja Deutsche Welle



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje