Niemiecka prasa: Rozpacz w Strefie Gazy

Wtorkowe wydania dzienników komentują protesty w Strefie Gazy, podczas których izraelscy żołnierze strzelali do Palestyńczyków. Spotęgowało to napięcia na Bliskim Wschodzie.

Dziennik "Frankfurter Rundschau" pisze: "W sprawozdaniach ONZ od dłuższego czasu ostrzega się, że jeśli nic się nie zmieni, Strefa Gazy w 2020 r. przestanie nadawać się do zamieszkania. Problem ten zajął ponownie międzynarodową uwagę z powodu agresywnych starć, do jakich doszło w Wielki Piątek, kiedy 30 tys. Palestyńczyków ze Strefy Gazy zebrało się przy granicy z Izraelem w ramach akcji 'Wielki marsz powrotu'. Nie pomogły wezwania z obu stron. Konkretne projekty, jak budowa portu morskiego, funkcjonujących oczyszczalni ścieków, instalowanie, gdzie to tylko możliwe, paneli słonecznych do pozyskania energii byłyby prawdziwym wkładem w deeskalację sytuacji. Trzeba skończyć z rygorystyczną blokadą izraelsko-egipską, aby mieszkańcy Strefy Gazy nie stracili wszelkiej nadziei."

Reklama

Regionalny dziennik z Hanoweru "Hannoversche Allgemeine Zeitung" jest zdania, że "Hamas nie posiada aktualnie żadnych opcji wojskowych, dlatego wspiera pokojowy 'Wielki marsz powrotu'. Mógłby go wykorzystać, gdyż pewni swego izraelscy stratedzy zdają się nie zauważać, że każdy zabity izraelską kulą Palestyńczyk jest na korzyść ekstremistów. W ten sposób niepokojące obrazy, na których snajperzy strzelają do stojących w piachu cywilów, są ostatecznie przejawem niemocy: Izrael nie ma odpowiedzi na pytanie, jak Izraelczycy i Palestyńczycy mogliby któregoś dnia godnie i w pokoju ze sobą żyć."

W innym tonie pisze opiniotwórczy dziennik "Die Welt": "Nareszcie można znowu dobrać się Izraelowi do skóry. Sekretarz Generalny ONZ wraz z szefową unijnej dyplomacji okazali troskę, prezydent Turcji mówi o masakrze. Z jakiego powodu? Przecież Izrael broni swoich granic nie przed uchodźcami, czego domagają się w Niemczech populiści, lecz przed uzbrojonymi prowokatorami, którzy mają za cel wynarodowienie, likwidację żydowskiego państwa. Kto nie uznaje prawa Izraela do egzystencji, nie ma prawa do międzynarodowej solidarności. Kto odrzuca pokój, nie może zachowywać się jak ofiara. Tu potrzebne jest jednoznaczne stanowisko niemieckiego rządu."

Podobnie komentuje dziennik "Nürnberger Nachrichten": "Spójrzcie, jak brutalnie postępuje Izrael - taki cel ma ta kampania. Zgadza się, Izrael postępuje brutalnie, ale w ten sposób broni się przed wrogami, którzy chcą go zlikwidować. Celem protestów w Strefie Gazy jest w rzeczywistości powrót Palestyńczyków wypędzonych w 1946 r., co jest kompletnie nierealne i zakończy się tym, czego chce Hamas: końcem Izraela w obecnej postaci. Czołowi gracze po obu stronach nie chcą zbliżenia i stawiają na bezwzględność. To ryzykowne działanie. W Strefie Gazy rośnie rozpacz: ludzie tęsknią za sygnałami zapowiadającymi lepsze warunki życia. Jednak Netanjahu twardo odmawia, a Hamas mu to ułatwia."

"Strubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" stwierdza: "Narasta wściekłość i rozpacz, coraz więcej Palestyńczyków gotowych będzie użyć przemocy w walce z Izraelem. I nie ma nikogo, kto powstrzymałby obie strony. Recep Tayyip Erdogan dolewa oliwy do ognia, znaczenie działań dyplomatycznych UE jest niewielkie, USA przenosi swoją ambasadę do Jerozolimy i dlatego odpada jako pośrednik. Kiepska perspektywa dla regionu, w którym sytuacja coraz bardziej się zaostrza."

Opr. Alexandra Jarecka/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje