Nowy gigant zbrojeniowy w Europie

To najbardziej spektakularna od lat fuzja w przemyśle zbrojeniowym. Przez połączenie niemieckiej firmy zbrojeniowej KWM i francuskiego koncernu Nexter powstaje gigant o rocznych obrotach blisko 2 mld euro.

Negocjacje między niemiecką firmą zbrojeniową Krauss-Maffei Wegmann (KMW) i jej francuskim rywalem Nexter trwały blisko rok. Teraz zakończyły się sukcesem. Ministerstwo obrony w Paryżu zaprosiło na środę na konferencję prasową. Jej temat: "Podpis pod porozumieniem" zawartym pomiędzy firmami.

Reklama

Niemiecki KMW reprezentują jego właściciele, rodzina Bode. Firmę Nexter francuskie państwo. Według informacji niemieckiego dziennika "Handelsblatt" powstać ma spółka holdingowa o tymczasowej nazwie Newco, obecni właściciele obydwu firm będą po 50 proc. udziałowcami nowego koncernu.

Branża zelektryzowana

Żadna fuzja zbrojeniowa ostatnich nie zelektryzowała branży tak jak ta. Szacuje się, że łączne obroty partnerów z Paryża i Monachium, zatrudniających 6 tys. osób, sięgną rocznie 2 mld euro. Obydwie firmy mają nadzieję, że połączenie sił zwiększy ich międzynarodową konkurencyjność, tym bardziej, że zmniejszyły się narodowe wydatki na zbrojenia.

Złożenie podpisów jest co prawda ukoronowaniem wielomiesięcznych rozmów, jednak fuzja nie jest tym samym przypieczętowana. Zgodę muszą jeszcze wyrazić urzędy antymonopolowe obydwu krajów. Francja zamierza sprywatyzować koncern Nexter, który jest obecnie przedsiębiorstwem państwowym. Państwo francuskie będzie właścicielem połowy Newco.

Kość niezgody Leopard 2

KMW jest wiodącym na rynku producentem ciężkich pojazdów bojowych. Firma, która poza Niemcami ma swoje lokalizacje w ośmiu miejscach na różnych kontynentach, stała się znana przede wszystkim z racji produkowanego przez nią czołgu Leopard 2.

Kontrowersyjne budził zwłaszcza zamiar sprzedaży tych czołgów do Arabii Saudyjskiej. Eksport uzbrojenia raz po raz wywołuje w Niemczech burze, zwłaszcza, jeżeli ma się odbywać do krajów łamiących prawa człowieka: przemysł chce robić interesy, reguły ustala jednak polityka.

Po fuzji niemieckiego koncernu i francuskiej firmy narodowe przepisy dotyczące eksportu pozostają w mocy. Z punktu widzenia obydwu firm może to oznaczać komplikacje, bo nowo utworzony koncern będzie musiał przestrzegać zarówno prawa obowiązującego w Niemczech, jak i we Francji. Co na to politycy? "Pracujemy nad zharmonizowaniem przepisów dotyczących eksportu" - usłyszał we francuskich kręgach rządowych dziennikarz niemieckiego "Handelsblatt".

(dpa, rtr) / Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy