Orban ostro o polityce migracyjnej: Narody przestaną istnieć

Węgierski rząd zaostrzył swój ton w sprawie unijnej polityki migracyjnej. Orban kreśli ponurą wizję Europy. Ratunek widzi tylko w chrześcijaństwie.

Szef węgierskiego rządu Wiktor Orban w swoim orędziu do narodu kreślił ponurą wizję Europy. 

Reklama

- Ciemne chmury wiszą nad Europą ze względu na migrację - powiedział Orban w Budapeszcie na konwencie swojej partii Fidesz. - Narody przestaną istnieć, Zachód upadnie, a Europa nawet nie zauważy tego najazdu - powiedział i podkreślił, że "chrześcijaństwo to ostatnia nadzieja Europy".

Ostrzeżenie przed muzułmanami

Premier Orban ostrzegał, że europejskie metropolie będą w większości zamieszkiwane przez muzułmanów. Węgierskiej opozycji zarzucał, że nie rozpoznaje znaków czasu. Twierdził, że zajmuje ona "beznadziejne stanowisko", ponieważ odrzuca zasieki na węgierskiej granicy i nie wspiera rządu w sporze z Unią Europejską ws. przyjęcia uchodźców. - Nie rozumiem, jak opozycja może prosić ludzi o zaufanie - powiedział.

Orban skierował także groźby pod adresem organizacji pozarządowych broniących praw uchodźców i osób ubiegających się o azyl. Jeżeli nie zaprzestaną one tej "niebezpiecznej działalności", zostaną wydalone z kraju, "niezależnie od tego, jak potężne czy bogate by one nie były".

Ustawy przeciwko organizacjom pomocowym

Węgierski parlament we wtorek, 20 lutego, będzie debatował nad pakietem ustaw przewidujących nowe represje przeciwko organizacjom pomocowym dla uchodźców. Ustawa przewiduje między innymi 25-procentowy podatek karny na pomoc materialną z zagranicy. Działaczom organizacji pozarządowych grozić będzie zakaz pobytu w strefach przygranicznych. Od organizacji cywilnych pomagających uchodźcom w przyszłości wymagane będzie zezwolenie na działalność od ministerstwa spraw wewnętrznych.

Potrzebna większość dwóch trzecich

Organizacje pozarządowe, które nie będą przestrzegać tych reguł, muszą liczyć się z wysokimi karami pieniężnymi oraz urzędowymi zakazami działalności.

Ustawę w sprawie tego zakazu musi poprzeć dwie trzecie posłów w parlamencie; takiej większości Fidesz jednak nie posiada. Węgrzy liczą się z tym, że ustawa ta czy nawet cały pakiet ustaw poddany zostanie pod głosowanie dopiero po wyborach parlamentarnych 8 kwietnia br.

Ze względu na restrykcje nałożone przez Węgry na organizacje pozarządowe i ich uniwersytety Komisja Europejska zaskarżyła Węgry w grudniu ubiegłego roku przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.

54-letni Viktor Orban w kwietniowych wyborach parlamentarnych będzie się ubiegał o trzecią kadencję. W sondażach Fidesz ma obecnie około 50-procentowe poparcie, najsilniejsza partia opozycyjna Jobbik - 20 proc. Przed czterema laty Fidesz w wyborach parlamentarnych uzyskał trzy czwarte głosów.

"Brak politycznej moralności"

Przeciwko planom ustaw zagrażających pracy NGO zaprotestowało ponad 200 europejskich organizacji praw człowieka. 

"Wyrażamy naszą solidarność ze społeczeństwem obywatelskim i wszystkimi obrońcami praw człowieka na Węgrzech" - napisano we wspólnym piśmie, opublikowanym w poniedziałek, 19 lutego, przez niemiecką sekcję Amnesty International. Sygnatariusze listu domagają się powstrzymania tej inicjatywy legislacyjnej.

Szef dyplomacji Luksemburga Jean Asselborn powiedział w rozmowie z berlińskim dziennikiem "Tagesspiegel", że stanowisko Orbana "pasuje do dyktatora, dla którego ważniejszy jest jego instynkt utrzymania się przy władzy niż jakakolwiek polityczna moralność". Asselborn postuluje odebranie Węgrom prawa głosu w Unii Europejskiej i wdrożenie postępowania z artykułu 7. 

"Unia Europejska musi wstać i wyrazić swoje oburzenie" - powiedział najstarszy stażem minister spraw zagranicznych w UE.

Małgorzata Matzke (dpa)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje