Spór o unijną flagę we francuskim parlamencie. "Czy musimy ją tu znosić?"

Tylko 16 państw unijnych uznało flagę i hymn Unii Europejskiej. Francja miała dotychczas problem z unijnymi symbolami. Emmanuel Macron chce to zmienić.

7 maja 2017 r. francuscy dziennikarze komentowali z mieszanką podziwu i zachwytu: cztery minuty i dwadzieścia sekund! Wieczność. Cztery minuty i dwadzieścia sekund minęły od pierwszego kroku świeżo upieczonego prezydenta Francji na placu przed najsłynniejszym muzeum świata - Luwrem, do początku jego pierwszego przemówienia. Przez cztery minuty i dwadzieścia sekund na 39-latka były skierowane obiektywy aparatów fotograficznych i kamery stacji telewizyjnych z całego świata. Kiedy przechodził przez historyczny plac w sercu Paryża, w tle rozbrzmiewał hymn zjednoczonej Europy - "Oda do radości" Beethovena. Europa będzie priorytetem w polityce Macrona - tak zrozumiano tego wieczoru przesłanie nowego francuskiego prezydenta.

Reklama

Nie wszyscy we Francji podzielają europejski entuzjazm najmłodszego z francuskich prezydentów. Europejskie symbole działają na lewicowych i skrajnie prawicowych polityków Francji jak płachta na byka. Stało się już tradycją, że Front Narodowy po zwycięstwie w wyborach lokalnych natychmiast usuwa unijną flagę ze "zdobytych" głosami wyborców ratuszów.

Wroga flaga

Nawet we francuskim parlamencie - Zgromadzeniu Narodowym - unijna flaga jest tematem ostrych debat. "Czy musimy ją tu znosić?" - zapytał w czerwcu br. podczas zwiedzania budynku parlamentu świeżo upieczony poseł i samozwańczy przywódca lewicowej opozycji Jean-Luc Mélenchon. "Tu obraduje Republika Francuska a nie Dziewica Maria" - oburzała się na unijną flagę szefowa lewicowych populistów La France Insoumise (LFI). Zrobiła aluzję do strasburskiego, pobożnego malarza Arsène Heitza, który w budynku Rady Europy dorabiał na poczcie i czuł się autorem koncepcji europejskiej flagi. Kiedyś w wywiadzie powiedział, że do kręgu gwiazd zainspirowała go aureola na obrazach maryjnych. Także liczba dwunastu gwiazd zawsze jest kojarzona z symboliką chrześcijańską - dwunastoma apostołami. W rzeczywistości wszystko jest bardziej zawiłe. Po prostu poza Heitzem jeszcze inni graficy przedstawili w Radzie Europy swoje projekty z gwiazdami na błękitnym tle.

Także ilość gwiazd na fladze ma swoją osobną historię. Pierwotnie miało ich być 15 - tyle, ilu członków w Radzie Europy, która w 1955 r. otrzymała swoją własną flagę. Lecz wtedy oznaczałoby to, że Kraj Saary, który był członkiem Rady Europy, jest liczony jako niezależne państwo. Bonn, jako ówczesna stolica Niemiec Zachodnich, protestowało. Paryż z tego samego powodu nie akceptował 14 gwiazd, a przynoszącej pecha trzynastki nikt nie chciał. I stąd wzięło się dwanaście gwiazd na flagach, które dopiero od 1986 r. powiewają przed unijnymi instytucjami.

Spór o symbole

Unijna flaga jest rzekomo chrześcijańskim i znienawidzonym symbolem kontroli przez UE: dla zagorzałych laicystów jak Jean-Luc Mélenchon, który do 2017 r. przez osiem lat zasiadał w Parlamencie Europejskim we frakcji europejskich partii lewicowych, jest to wystarczający powód, aby zadbać o pozbycie się unijnej flagi z francuskiego parlamentu. Jednak odpowiedni wniosek jego klubu poselskiego w tej sprawie został odrzucony na początku października. Flaga UE pozostanie. Zwłaszcza, że umieszczenie jej w tym miejscu było efektem wielkiego wysiłku politycznego. 

Jeszcze podczas urzędowania prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego w latach 2007-2012 konserwatywny przewodniczący Zgromadzenia Narodowego sprzeciwiał się zamiarowi umieszczenia jej w parlamencie. Dopiero Francois Hollande przeforsował większością głosów socjalistów umieszczenie w Zgromadzeniu Narodowym tego lubianego i znienawidzonego jednocześnie unijnego symbolu.

Podpis Macrona

Ale dlaczego flaga UE znajduje się przez 365 dni w roku za plecami siedzącego na podium przewodniczącego francuskiego parlamentu w Pałacu Burbonów w Paryżu? Francja nie uznała unijnej flagi. Wręcz przeciwnie: kiedy Francuzi w 2005 r. odrzucili w referendum konstytucję UE, był to też protest przeciwko dążeniu Unii Europejskiej do przeobrażenia się w twór państwowy.

Z obowiązującego obecnie Traktatu Lizbońskiego symbole państwowości zostały usunięte - także na skutek nacisków ze strony Francji. Jedynie w deklaracji nr 52 konferencji rządów państw członkowskich UE ws. Traktatu Lizbońskiego zostały wymienione hymn, flaga i hasło przewodnie Europy: "zjednoczeni w różnorodności". Dokument ten podpisało tylko 16 państw. Francji wśród nich nie ma.

Podczas obecnego szczytu UE w Brukseli prezydent Emmanuel Macron postanowił to skorygować. W czasie Letnich Igrzysk w 2024 r. w Paryżu flaga UE ma zawisnąć obok flag narodowych - nawet jeśli raczej nie można się spodziewać udziału w Igrzyskach unijnej drużyny sportowców. Nawet po podpisaniu przez Macrona odpowiedniego oświadczenia (nr 52), nie jest pewne, czy unijna flaga we francuskim parlamencie pozostanie tu na zawsze. Deklaracja nr 52 nie jest bowiem prawnie wiążąca.

Andreas Noll /Barbara Cöllen

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje