Strzał z drugiego szeregu. Były szef niemieckiego MSW atakuje kanclerz Merkel

Wiceszef klubu parlamentarnego chadeków w Bundestagu obciąża winą kanclerz Merkel za rozkwit ksenofobicznego ruchu Pegida i antyeuropejskiej partii AfD.

W wywiadzie dla "Spiegla" były szef niemieckiego MSW, obecny wiceszef klubu parlamentarnego chadeków Hans-Peter Friedrich (CSU) przypisuje kanclerz Merkel winę za rozkwit ksenofobicznego ruchu Pegida i antyeuropejskiej partii AfD. W odniesieniu do AfD, której udało się wejść do Parlamentu Europejskiego i trzech landowych rządów w RFN stwierdził: "Jeżeli ktoś zapytałby mnie o nią przed trzema laty, stwierdziłbym krótko: Zmieciemy ich, przejmując ich tematy".

Krytyka zwrotu energetycznego i podwójnego obywatelstwa

Reklama

- Lecz kanclerz Merkel zdecydowała się przejąć tematy od SPD i Zielonych. Spójrzmy na bezładną rezygnację z energetyki atomowej czy wprowadzenie podwójnego obywatelstwa - wyliczał polityk bawarskiej chadecji. Jak wykazały sondaże, na krótką metę było to owocne, ale na długą metę jest to straszliwym błędem, który może doprowadzić do rozłamu i osłabienia obozu mieszczańskiego - twierdzi Friedrich.

Gwałtowny rozkwit ruchu Pegida ("Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Świata Zachodniego") ukazuje jego zdaniem, że partie chadeckie "w przeszłości lekkomyślnie podchodziły do kwestii tożsamości naszego narodu". Potrzebna jest zmiana sposobu myślenia, podkreślił.

Bawarska CSU musi przede wszystkim kryć prawe skrzydło w spektrum niemieckich partii.

- CSU, także w interesie CDU, musi w całych Niemczech wyraźnie określić swój profil dla konserwatystów, średniego biznesu, rzemiosła, inaczej AfD stanie się dla nas śmiertelnym zagrożeniem - twierdzi bawarski chadek.

Kilkanaście tysięcy pegidowców w Dreźnie

Ruch Pegida od tygodni już organizuje w kilku miastach RFN demonstracje przeciwko rzekomej islamizacji Niemiec. W stolicy Saksonii Dreźnie wiece te są najliczebniejsze: w ubiegły poniedziałek (22.12) na ulicę wyszło ponad 17 tys. osób. W całych Niemczech formuje się jednak opozycja wobec tego ksenofobicznego ruchu.

Przewodniczący Tureckiej Gminy w Niemczech Safter Cinar dobitnie skrytykował wszelkie oferty polityków podjęcia rozmów z Pegidą.

- Kto w tym punkcie postuluje wyrozumiałość, umacnia tylko tych ludzi - i może jeszcze następnych - w przekonaniu, że ich postulaty napotykają na zrozumienie - powiedział Cinar w wywiadzie dla gazety "Tagesspiegel am Sonntag".

Konieczne byłoby raczej, żeby ksenofobia i rasizm stały się tabu, podobnie jak w Niemczech traktuje się antysemityzm. - Jest to możliwe i skuteczne - dodał, zaznaczając, że także wobec rasizmu potrzebny jest szeroki konsensus w społeczeństwie.

W ostatnich dniach szybką popularność zdobyła internetowa petycja przeciwko ruchowi Pegida pod hasłem "Na rzecz kolorowych Niemiec", którą podpisało już ponad sto tysięcy osób.

dpa, afpd / Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje