Szokujące wyniki badań. Niemcy się wyludniają

​Piątkowe wydania gazet zajmują się szokującymi wynikami badań niemieckiego Centralnego Instytutu Rozwoju Miast i Zagospodarowania Przestrzennego (BBSR). Gazeta "Neue Osnabrücker Zeitung" stwierdza, że "Niemcy się wyludniają. Nie wszędzie, ale w coraz liczniejszych regionach maleje liczba mieszkańców. I nie zmieni tutaj niczego budowa kolejnej autostrady czy stawianie jednego po drugim nowych osiedli. Polityka strukturalna musi stać się bardziej inteligentna, chociażby poprzez rozbudowę centrów miejscowości. Innym rozwiązaniem byłoby nie koncentrowanie wszystkiego w Berlinie. Instytuty badawcze, placówki kulturalne, urzędy: skupiska miejskie przyciągają mobilne elity z regionów".

Kolejny punkt: także z mniejszą liczbą ludzi można żyć. Dowodzą tego tradycyjnie słabo zaludnione regiony, którym dobrze się wiedzie. Dlaczego by nie wybrać się w delegację do Norwegii lub Szwecji? Tamtejszy dobrobyt i zadowolenie pokazują, że mniejsza liczba mieszkańców nie działa wcale na niekorzyść".

Reklama

"Thüringische Landeszeitung" z Weimaru pisze, że: "W niektórych położonych na uboczu gminach żyją tylko nieliczne rodziny. Utrzymanie dla nich kompletnej infrastruktury będzie coraz droższe. Drogi, przewody, połączenia autobusowe i kolejowe muszą być utrzymane w należytym stanie, a to kosztuje miliony. Wydłuża się droga do następnej szkoły, lekarza, apteki, banku czy poczty, gdyż instytucje te wycofują się z obszarów wiejskich. Pomimo to istnieje cel polityczny, który ma umożliwić wszystkim ludziom w Niemczech jednakowe warunki życia". 

"Ten, kto zamierza się tego celu trzymać, musi dać propozycje sfinansowania. W istocie chodzi zatem o pieniądze, o absurdalnie duże pieniądze dla wykrwawiających się regionów. Przykładowo autobus, który jedzie po okolicy pusty, na pewno nie jest gospodarczo dochodowy. Ma on pomimo to dalej kursować, nawet, gdy starsza pani ze wsi korzysta z niego raz na miesiąc, bo nie może sobie pozwolić na taksówę? Tak! Ratujmy wsie!"

"Mittelbayerische Zeitung" z Regensburga jest zdania, że: "Przecież warunki życia na wsi nigdy właściwie nie były lepsze. Gdyż cyfryzacja ma potencjał, by wyrównać wiele słabości, które czynią życie na wsi nieatrakcyjnym. Najnowsze wiadomości, informacje z giełdy są wszędzie i o każdej porze dostępne, aktualną modę, nowoczesny telewizor, zgoła artykuły spożywcze można dzisiaj kupić dzięki Internetowi i mogą być dostarczone do najmniejszej wioski pod same drzwi. Media społecznościowe pozwalają na prywatne i zawodowe kontakty w realnym czasie na całym świecie. Warunkiem jest tylko posiadanie szybkich łączy internetowych".

Stołeczny "Tagesspiegel" z Berlina sygnalizuje odwrotne zjawisko i nie widzi powodu do zmartwienia: "Istnieje też mały ruch przeciwstawny na terenach wokół Berlina. Wielu indywidualistów szuka szczęścia z dala od miasta w zieleni, a ludzie umiejący cieszyć się życiem często urzeczywistniają swoje marzenia o wiejskiej sielance. Jednak nie da się w ten sposób odwrócić masowego wyjazdu wschodnioniemieckich uchodźców gospodarczych do metropolii."

"Takie odwrócenie byłoby możliwe, co najwyżej, przy pomocy takiej polityki imigracyjnej, która zasługiwałaby na to miano. Zanim do tego dojdzie na niemieckich wsiach będzie coraz bardziej prowincjonalnie. Nie szkodzi. Nie możemy zapominać i rezygnować z osób żyjących na marginesie, bo nawet, gdy żyją skromniej, muszą żyć. Obok prawa do godnej starości, musi być też prawo do godnej samotności. Na pięknej ojcowiźnie".

Alexandra Jarecka/Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje