Uchodźcy w Niemczech muszą oddawać majątek

Nie tylko Szwajcarzy, ale i Niemcy odbierają uchodźcom większe sumy pieniędzy oraz przedmioty wartościowe. Sumy powyżej kilkuset euro są wliczane na poczet zasiłków, jakie uchodźcy otrzymują od państwa.

Według informacji ministerstwa ds. pracy i spraw socjalnych kwestia odbierania uchodźcom większych sum pieniędzy i przedmiotów wartościowych znajduje uzasadnienie w niemieckim prawie azylowym.

Reklama

- Kiedy uchodźca otrzymuje świadczenia z niemieckiego systemu zabezpieczeń społecznych musi podporządkować się obowiązującym powszechnie zasadom przyznawania zasiłków - powiedział rzecznik resortu.

W świetle prawa świadczenia dla uchodźców są traktowane tak samo, jak świadczenia z tytułu pomocy społecznej dla obywateli Niemiec i osób ze stałym pobytem. Zanim ktokolwiek w Niemczech otrzyma zasiłek społeczny, musi najpierw wykorzystać własne zasoby majątkowe. To samo dotyczy uchodźców. To przewiduje ustawa o zasiłkach dla azylantów.

Odebrane im pieniądze są zaliczane na poczet późniejszych świadczeń społecznych. Wielu uchodźców wyruszając w drogę spienięża majątek i zabiera ze sobą wszystkie oszczędności. Część wydaje je albo po drodze, niektórzy docierają do Niemiec czy innych krajów europejskich z pokaźnymi sumami. W świetle prawa uchodźcy mogą zatrzymać sumę w wysokości kilkuset euro oraz niewielką sumę na drobne wydatki.

Co kraj, to obyczaj

W każdym kraju związkowym Niemiec wysokość konfiskowanych sum jest inna. W niektórych landach uchodźcy muszą przekazać część posiadanego majątku dopiero po przyznaniu im azylu, w innych przy zgłoszeniu w ośrodkach dla uchodźców.

Bawaria przyznaje, że przeszukuje uchodźców i pozwala im zatrzymać sumę do wysokości 750 euro na osobę. Pozostałe pieniądze muszą zostać wydane lub oddane do bawarskiej kasy publicznej. Badenia-Wirtembergia i Hesja z reguły nie przeszukują osób ubiegających sią o azyl i ufają składanym przez nich pisemnie deklaracjom. W Badenii-Wirtembergii uchodźcom wolno jest zachować dla siebie wyłącznie 350 euro. W przypadku, gdy uchodźca zmienia miejsce pobytu, wówczas skonfiskowany majątek jest przekazywany władzom w miejscu nowego pobytu.

Podobnie zachowuje się Szwajcaria, gdzie uchodźcy mogą zatrzymać sumę do wysokości 914 euro.

Krytyka ze strony organizacji charytatywnych

Organizacja pomocy uchodźcom Pro Asyl zaapelowała do urzędów oraz policji, aby przy konfiskacie pieniędzy zachowywała odpowiednie wyczucie i robiła to w sposób delikatny.

- Pod żadnym pozorem nie powinno powstawać wrażenie, że są to działania samowolne - podkreśliła organizacja.

Także organizacje ochrony praw człowieka zwracają uwagę na ten problem. Pojawiają się jednak również bardzo krytyczne oceny tych praktyk. Zdaniem Ruprechta Neudecka, założyciela organizacji Cap Anamour odbieranie ochodźcom pieniędzy i wartościowych przedmiotów jest "zachowaniem antyspołecznym i wskazuje na nieporadność polityki".

Róża Romaniec, Berlin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy