​Wyższe kary w Niemczech za handel ludźmi

Berlin zwlekał z zaostrzeniem przepisów prawnych dotyczących handlu ludźmi. Przed wszczęciem procedur karnych UE przedstawił zmiany ustawy, w której pominięto kwestię przymusowej prostytucji.

Niemiecka ustawa o prostytucji z roku 2002 jest zbyt liberalna - twierdzą jej krytycy. Dlatego w celu skuteczniejszego zwalczania przymuszania kobiet do prostytucji współrządzący chadecy i socjaldemokraci postanowili dokonać zmian i zaostrzyć przepisy prawa. Lecz w przyjętym dzisiaj w Berlinie projekcie nie ma oddzielnego punktu dotyczącego zaostrzenia działań przeciwko przymusowej prostytucji. Projekt nowej ustawy zawiera jedynie niektóre aspekty związane z handlem żywym towarem, jak np. zaostrzenie środków w zwalczaniu handlu organami ludzkimi.

Reklama

Nowych regulacji w celu podjęcia ostrzejszych środków przeciwdziałających przymuszaniu do prostytucji w Niemczech w przyjętym przez rząd projekcie nowej ustawy o prostytucji nie ma.

Pominięcie kwestii spornej

Powody są banalne. W kwestii przymuszania do prostytucji brak jest między socjaldemokratami i chadekami jednomyślności co do szczegółów. Rolę odgrywała też presja czasu.

Dwa rządy koalicyjne chadeków z liberałami i chadeków z socjaldemokratami nie były w stanie wdrożyć do kwietnia 2013 unijnej dyrektywy z 2011 roku dotyczącej handlu żywym towarem. W każdej chwili groziło Niemcom z tego powodu wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania ws. naruszenia prawa.

SPD i CDU nie mogły się porozumieć w sprawie karania w przyszłości osób korzystających z usług kobiet przymuszanych do prostytucji.

Z tą propozycją wyszła najpierw unia chadeków CDU/CSU, a socjaldemokraci nie chcieli się na to zgodzić. Ale w tej sprawie osiągnięto już częściowe porozumienie. Osoby korzystające z takich usług nie będą karane, jeśli same wniosą skargę na handlarzy ludźmi.

Partnerzy koalicyjni mają nadzieję, że w najbliższych tygodniach i miesiącach dojdzie do zbliżenia stanowisk a brakujące regulacje dotyczące przymuszania do prostytucji zostaną przedłożone w ramach procedury ustawodawczej.

Krytyka ustawy o ochronie prostytutek

Grupy obrony praw człowieka, które otaczają opieką osoby przymuszane do prostytucji, krytykują, że ofiary, szczególnie z tzw. krajów trzecich, najczęściej boją się składać zeznania przeciwko sutenerom i właścicielom domów publicznych. A to dlatego, że jeśli złożą doniesienie i zeznania przed sądem, to po zakończeniu procesu grozi im najczęściej wydalenie z Niemiec do kraju pochodzenia, gdzie musiałyby żyć w ubóstwie, izolacji i poczuciu zagrożenia przed handlarzami żywym towarem.

Możliwość przedłużenia osobom, które złożą doniesienie i zeznania, pozwolenia na pobyt w Niemczech z przyczyn humanitarnych i osobistych chciał stworzyć minister spraw wewnętrznych RFN Thomas de Maiziere. W nowej ustawie przewidziano taką możliwość. Lęk przed wydaleniem, zaznaczył szef niemieckiego MSW, zostanie tym zapisem w dużym stopniu zażegnany. Kobiety z większym przekonaniem będą skłonne zeznawać przeciwko handlarzom ludźmi. Dla organizacji obrony praw człowieka jest to jakiś postęp.

Dotychczas kara za handel ludźmi w Niemczech wynosiła 6 miesięcy pozbawienia wolności, jeśli ofiara miała mniej niż 14 lat. W nowej ustawie podniesiono tę granicę wieku do poniżej 18 lat.

Karze podlegać będzie także przymuszanie do przyjazdu do Niemiec osób poniżej 21 lat w celu żebrania lub pobrania narządów.

Komisja Europejska poinformowała, że ofiarą handlu ludźmi padło w Europie w latach 2010-2012 ponad 30 tys. osób. Przypuszczalnie liczba ta jest o wiele wyższa. 80 procent ofiar handlu żywym towarem stanowią dzieci i kobiety.

Prostytutki muszą być anonimowe

Dla prostytutek ich anonimowość nie podlega dyskusji. "Nie prowadzimy działalności gospodarczej, ale oferujemy usługi", mówi Ulrike. Ona i wiele jej koleżanek sprzeciwiają się rządowym planom nałożenia na prostytutki obowiązku rejestrowania. "Anonimowość nas chroni", mówią.

Jednomyślność między partnerami koalicji rządowej panuje co do wydawania pozwoleń na otwieranie domów publicznych. SPD i CDU/CSU nie mogą jednak dojść do porozumienia ws. obowiązku stosowania prezerwatyw. W Bawarii i Kraju Saary to już dawno obowiązuje. Z doświadczeń tych dwóch krajów związkowych wynika, że kontrolowanie dopełnienia tego obowiązku jest prawie niemożliwe.

Ustawa z 2012 roku zalegalizowała prostytucję w Niemczech. W Niemczech pracuje ponad 200 tys. prostytutek - jest to największy rynek płatnego seksu w Europie.

(dpa, DW) / Barbara Cöllen, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje