Zamieszanie na linii USA-Rosja. Dziwny gest Obamy

​Wojna na Ukrainie namieszała wyraźnie namieszała w stosunkach pomiędzy USA i Rosją. W przypadku umowy atomowej z Iranem oba mocarstwa mówią jednak jednym głosem. Barack Obama podziękował Władimirowi Putinowi za rolę, jaką rosyjski prezydent odegrał w rozstrzyganiu sporu jądrowego z Iranem. Obaj politycy wyrazili chęć pozostania w bliskim kontakcie podczas realizacji programu jądrowego - donosi Biały Dom.

Chcą też, jak twierdzą, współpracować ws. konfliktów na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Syrii. Tym bardziej, że Rosja to także jeden z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, mających prawo weta wobec decyzji Rady.

Reklama

Obama: Ta szansa może się nie powtórzyć

Przed debatą Kongresu USA ws. umowy jądrowej Obama zabiega o poparcie kongresmenów dla ugody z Iranem. Umowa musi przejść debatę w amerykańskim parlamencie, by mogła wejść w życie i by m.in. stopniowo uchylać międzynarodowe sankcje nałożone na Iran. To szansa na bezpieczniejszy świat, "okazja, która może się za naszego życia już nie powtórzyć" - powiedział Obama w Waszyngtonie. Bez tej umowy na Bliskim Wschodzie trwać będą wojny i konflikty, ponieważ to region niestabilny. Może to też doprowadzić do wyścigu zbrojnego.

Ogłoszone we wtorek porozumienie kończy 12-letni okres napięć wokół irańskiego programu nuklearnego. Zakłada zgodę Iranu na kontrolę przez MAEA placówek wzbogacających uran i ograniczenie liczby wirówek, a także niepowiększanie zasobów uranu. W zamian światowe mocarstwa mają stopniowo znosić sankcje, co umożliwi inwestorom dostęp do tego kraju, a Iranowi - gospodarcze ożywienie i powrót na międzynarodowe rynki m.in. ropy 

Obama i tak przeforsuje sprawę

Zanim umowa zacznie jednak obowiązywać, Senat i Izba Reprezentantów USA muszą wyrazić swoje stanowiska. Mają na to 60 dni. Jeśli nie dadzą Obamie zielonego światła na zdjęcie z Iranu sankcji, prezydent i tak zawetuje ich decyzję, co już zresztą zapowiedział. Do odrzucenia weta Kongresowi potrzeba większości 2/3 głosów, a takiej Republikanie na pewno nie zbiorą.

Umowa wejdzie zatem w życie tak czy siak, ale Obama zapowiedział, że oczekuje "poważnej debaty": Tak powinno być - stwierdził. Administracja prezydenta dba o dostarczanie szczegółowych informacji zarówno Demokratom, jak i Republikanom, tak, aby wszystkie strony miały wgląd do porozumienia z Iranem. Nie mogą jednak pomijać szerszej perspektywy: po trwającym całe lata sporze Stany stoją przed fundamentalną decyzją.

Chamenei nie ufa zachodnim partnerom Czekają na nią niecierpliwie irańskie władze. Duchowy przywódca Iranu imam Ali Chamenei żąda, by umowa była wiążąca dla wszystkich partnerów - podaje irańska agencja IRNA. "Żadna ze stron nie powinna móc jej złamać" - napisał Chamenei w liście do prezydenta Iranu Hassana Rohaniego. "Niektórzy z członków grupy 5 + 1 nie są godni zaufania" - dodał imam, mając na myśli pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa i Niemcy.

Reuters, DPA, AFP / Małgorzata Jakubczyk/Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje