Do serca przytul...pytona

Trudno w to uwierzyć, ale niektórzy wrocławianie są gotowi wziąć do domu nawet groźnego drapieżnika. Kilka lat temu okazało się, że pewien człowiek trzymał w mieszkaniu młodą pumę.

- Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób udało się mężczyźnie przywieźć zwierzę do Polski - mówi Stanisław Urbaniak, kierownik działu drapieżnych w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym.

Reklama

- Miało ono być podarunkiem dla jego narzeczonej, nieco "nawiedzonej" panienki uwielbiającej kotki. Zwierzę jednak wkrótce dorosło i zaczęło robić się niebezpieczne, zwrócono się więc do nas o pomoc. Puma miała już pewne zaburzenia osobowościowe, była jednak na tyle młoda, że udało się pokonać te problemy. Zaadaptowała się do życia w zoo, kilkakrotnie urodziła młode i troskliwie się nimi zajmowała.

To nie maskotki

Opinię kolegi potwierdza Marian Bandzarzewski, kierownik małpiarni. Zapewnia, że nawet małe i pozornie niegroźne małpki nie nadają się do trzymania w domach.

- Są to zwierzęta stadne, które walczą o ustalanie hierarchii. A ludzie dziwią się, że słodka kapucynka czy makak nagle ich gryzą. Potoczne wyobrażenia pochodzą z popularnych filmów w rodzaju "Indiany Jonesa".

Tymczasem małpy występujące w tych produkcjach są specjalnie tresowane, a ich zachowanie ma niewiele wspólnego z wrodzonymi instynktami. Miłośnicy zwierząt powinni pamiętać, że robią im krzywdę zabierając z naturalnego środowiska.

Od paru lat coraz większą popularnością wrocławian cieszą się egzotyczne płazy, gady i owady. W większości galerii handlowych można dostać nawet pytona czy ptasznika.

- Od dzieciństwa miałem zamiłowanie do gadów i chciałem dowiedzieć się o nich jak najwięcej - opowiada Paweł, pracujący w sklepie zoologicznym. - Teraz mam węża zbożowego i pytona australijskiego. Są dla mnie fascynujące, potrafię godzinami siedzieć koło terrariów i obserwować ich ruchy. Hoduję również pająki ptaszniki, do których przekonała się nawet moja mama.

Sprzedawca mówi, że na zakup gadów decydują się zwykle osoby młode, ale już dorosłe. - Muszę przyznać, że ludzie zachowują się zwykle odpowiedzialnie. Pytają najpierw o wymogi hodowli i zwyczaje zwierzęcia, a dopiero potem decydują się na zakup.

- Posiadanie w domu węża jest wbrew pozorom bezpieczne - tłumaczy Marek Pastuszek kierujący terrarium w zoo. - Dotyczy to nawet większości gatunków jadowitych. Dla człowieka nie będącego uczulonym ukąszenie nie powinno być groźne, ponieważ porcja jadu jest nieduża.

Specjalista radzi natomiast, by przed przyjęciem zielonego przyjaciela dokładnie zabezpieczyć mieszkanie. Gady bowiem tylko pozornie są mało ruchliwe, a w rzeczywistości przejawiają spory spryt. Potrafią znaleźć każdą szczelinę i próbują się przez nią prześlizgnąć.

Nie kupuj na targu

Przed zakupem zwierzęcia warto zbadać źródło jego pochodzenia. Najlepiej udać się do specjalistycznego sklepu czy sprawdzonej hodowli. Wystrzegajmy się natomiast wizyt na targowiskach. Zwierzęta tam sprzedawane mogą nie tylko pochodzić z przemytu, ale być również nosicielami groźnych chorób. Są na nie narażone choćby z tego powodu, że były zwykle transportowane w złych warunkach (na przykład żółwie w pudełkach po butach czy jaszczurki w książkach z wyciętymi kartkami).

- Świadomość społeczna w tym zakresie wyraźnie wzrasta - przyznaje Joanna Klamczyńska z Izby Celnej. - Na pewno jest to częściowo skutkiem prowadzonych przez nas kampanii, które obejmują bardzo szeroki zakres odbiorców, w tym szkoły przedszkola. Opowiadamy o potrzebie ochrony ginących gatunków, zwracamy także uwagę, by z urlopu nie przywozić skór dzikich zwierząt czy wyrobów z kości słoniowej. Takie ostrzeżenia znajdują się w gablotach zainstalowanych na lotnisku.

Według przepisów ustawy o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 roku właściciel gada, płaza, ptaka lub ssaka z określonych gatunków oraz prowadzący hodowlę powinien zgłosić ten fakt do starostwa w ciągu dwóch tygodni. W przypadku wywozu zwierzęcia za granicę, jego utraty lub śmierci zwierzęcia powinien być także złożony wniosek o wypis.

- Od początku roku 2008 do dnia 17 października wpłynęło do nas łącznie siedemdziesiąt siedem wniosków o wpis do rejestru zwierząt - wyjaśnia Katarzyna Sarka z biura prasowego urzędu miasta. - Większość z nich dotyczyła gadów, płazów i ptaków. Najoryginalniejszym przypadkiem był chyba drapieżny raróg z rodziny sokołowatych wykorzystywany do płoszenia innych gatunków ptaków.

Ewa Mastalska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje