Dolnośląskie: Oleśnica bez garnizonu

71 garnizonów wojskowych ma zostać zlikwidowanych do 2006 roku. Tak zakłada program przebudowy polskiej armii, który tydzień temu przedstawił szef MON-u Bronisław Komorowski. Konsekwencje tego odczują nie tylko wojskowi, którzy strącą pracę lub będą zmuszeni się przeprowadzić. Likwidacja jednostek to wielka strata dla miejscowości, w których żołnierze stacjonują. Jedną z takich miejscowości jest Oleśnica na Dolnym Śląsku.

Oleśnicki garnizon i centrum szkolenia inżynieryjno-lotniczego mają być zlikwidowane do końca 2003 roku. Są tam szkoleni głównie specjaliści obsługi naziemnej. Co z nimi stanie się po likwidacji jednostki - tego jeszcze dokładnie nie wiadomo, bo na razie żadne oficjalne dokumenty do Oleśnicy nie dotarły. Znane są jednak już pewne plany. Rzecznik dowódcy garnizonu, podpułkownik Lucjan Klimas mówi, że prawdopodobnie Centrum zostanie przeniesione do Dęblina a kadra oficerska - w sumie około 300 osób - dostanie ofertę przeniesienia się tam. - Czy wszyscy wyrażą na to chęć i zgodę, trudno w tej chwili odpowiedzieć. Ze wstępnych rozeznań wiemy, że około 40 procent kadry deklaruje taką chęć - powiedział sieci RMF FM, ppłk Klimas. Pozostali będą musieli przekwalifikować się albo odejść na wcześniejszą emeryturę. O wiele większy problem będzie z cywilnymi pracownikami garnizonu, których jest tam około dwustu. Zdaniem ppłk Klimasa, cywile będą musieli sami poszukać sobie pracy w Oleśnicy. - Wojsko nie zapewni im nowych miejsc pracy, bo po prostu wojska już tutaj nie będzie - stwierdził rzecznik garnizonu. Kłopot będą mieli też dostawy żywności. W ciągu roku, okoliczni handlowcy i rolnicy sprzedają jednostce żywność dla około 4000 ludzi. Teraz będą musieli poszukać innych rynków zbytu swoich towarów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje