Hipermarket przyczyną konfliktu

Ma mieć ponad 20 tys. m kw. powierzchni, mieścić w sobie hipermarket, galerię handlową, punkty gastronomiczne, market budowlany a po sąsiedzku - parking dla 720 pojazdów.

Architektonicznie będzie nawiązywał do miejscowej twierdzy. Inwestor - Rank Progress z Legnicy - chce go wznieść jak najszybciej. Izba Przemysłowo-Handlowa Ziemi Kłodzkiej uważa, że nazbyt szybko i z naruszeniem Konstytucji RP, czemu sprzyjają urzędnicy samorządowi.

Reklama

Do 17 września 2007 r. w Polsce obowiązywały zapisy ustawy o tworzeniu i działaniu wiekopowierzchniowych obiektów handlowych, zgodnie z którymi to lokalne władze decydowały, czy na swoim terenie chcą, czy też nie, np. ulokować hipermarket. Po znowelizowaniu tego aktu prawnego przez parlament w maju 2007 r. od 18 września ub. r. ciężar decyzyjny w tej sprawie podzielono pomiędzy gospodarza gminy i sejmik samorządowy województwa; ten drugi musi wyrazić swoją opinię wiążącą dla pierwszego organu.

Data 17 września 2007 r. okazuje się niezwykle istotna dla konfliktu, który na dobre rozgorzał pomiędzy przedsiębiorcami skupionymi w Izbie Przemysłowo-Handlowej Ziemi Kłodzkiej a władzami samorządowymi Kłodzka oraz powiatu w związku z zaplanowaną budową hipermarketu w sąsiedztwie tego miasta.

Potyczka z ratuszem

Na czterech wykupionych w obrocie prywatnym działkach położonych w rejonie ul. Noworudzkiej w Kłodzku legnicka spółka Rank Progress zamierza wybudować w ciągu niespełna roku wielkopowierzchniowy obiekt handlowy. Ma w nim się pomieścić hipermarket "Carrefour", okazały sklep budowlany, również galeria handlowa. Na ziemi kłodzkiej byłby to pierwszy tak ogromny obiekt - niemal dziesięciokrotnie większy od supermarketu "E. Leclerc" dysponującego około 2,5 tys. m kw. powierzchni, dotychczas uważanego za największy. Tak na marginesie - jego kierownictwo do dziś nie może doczekać się zgody władz na rozbudowę sklepu.

Na wniosek przyszłego inwestora 17 września 2007 r. wiceburmistrz Kłodzka Ryszard Wójcik wydaje pozytywną opinię środowiskową dla przedsięwzięcia opatrując ją klauzulą decyzji ostatecznej w dniu jej wydania.

- Wypełnione zostały wszystkie wymogi stawiane w tym zakresie przez prawo - przekonuje.

Ale innego zdania są członkowie Izby Przemysłowo-Handlowej Ziemi Kłodzkiej, którzy już w tydzień później wnoszą skargę do Rady Miejskiej Kłodzka na decyzję wiceburmistrza oraz sekretarza miasta sankcjonującego ową ostateczność. Uważają, że prawo pogwałcono, m.in. nie dopuszczając do społecznych konsultacji w tak ważnej kwestii, ignorując starania IPHZK o bycie stroną w sprawie, pomijając możliwość odwołania się od postanowienia. Do Prokuratury Rejonowej skierowano zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez obu urzędników, którzy potwierdzając ostateczność opinii środowiskowej umożliwili inwestorowi wystąpienie do starostwa powiatowego o pozwolenie na budowę. Bardziej zostało to wyartykułowane w odwołaniu skierowanym do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Wałbrzychu, gdzie wręcz zażądano uznania owej opinii za nieważną.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje