Ile za ten kąt?

Szukanie mieszkania bądź tylko pokoju we wrześniu albo w październiku to droga przez piekło. Wtedy do Wrocławia wracają studenci, którzy potrzebują znaleźć coś szybko i najlepiej blisko uczelni. Dlatego trzeba to zrobić teraz.

Dagmara i Marta Czuchryta do Wrocławia przyjechały 4 lata temu na studia. W te wakacje, w przeciwieństwie do tysiąca innych studentów, nie pojechały do pracy za granicę. Pracują we Wrocławiu, a niedawno zaczęły szukać mieszkania do wynajęcia.

Reklama

- Właścicielka mieszkania, w którym wynajmujemy pokój, podwyższyła niedawno czynsz o 200 zł od osoby. To trochę dużo, dlatego postanowiłyśmy znaleźć nowe mieszkanie - żali się Dagmara. A ponieważ Dagmara z Martą mają doświadczenie w szukaniu stancji, będą naszymi przewodniczkami po skomplikowanym rynku wynajmu mieszkań i pokoi.

Połowa już nie działa

Od niedawna ten rynek jest jeszcze bardziej skomplikowany, gdyż niepraktykowany jest już zwyczaj przetrzymywania kwater przez okres wakacji. Kiedyś studenci płacili połowę czynszu za lipiec i sierpień, ale za to mieli gwarancję, że po wakacjach będą mieli dokąd wrócić.

Dziś właściciele mieszkań żądają całego czynszu, nawet jeśli lokator w tym czasie był na przykład w Anglii. Studenci przestali więc przetrzymywać mieszkania przez wakacje, a kwater muszą szukać we wrześniu - tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego. Z sytuacji korzystają oczywiście właściciele.

- Często zdarza się, że ta sama oferta we wrześniu jest znacznie droższa niż zaledwie miesiąc wcześniej - tłumaczy Marta.

By uniknąć niepotrzebnego stresu we wrześniu, należy poszukać mieszkania trochę wcześniej. Jak się do tego zabrać?

- Od razu odrzućcie pomysł szukania przez biura pośredniczące. Pośrednikowi nieraz trzeba zapłacić równowartość miesięcznego czynszu - radzą siostry. Nie ma co na nie liczyć także z innego powodu. Biura pośrednictwa nieruchomości najczęściej nie posiadają ofert dla studentów.

- U nas wszystkie oferty wynajmu mają jedno zastrzeżenie: nie dla studentów - mówi Aleksandra Pelczar z Jot-Be Nieruchomości.

- Mieszkania, które mamy w ofercie, są najczęściej nowe, niedawno wykończone. Właściciele obawiają się, że młodzi ludzie zniszczą je bądź zaniedbają - dodaje.

Trudno tego strachu nie zrozumieć. Wszak wśród studentów krążą historie o niesamowitych imprezach, które niejednokrotnie kończyły się interwencją policji.

Internet rządzi

Jak w takim razie szukać czterech kątów? Najłatwiej przez Internet. Portali z ofertami mieszkań, pokojów czy domów do wynajęcia jest sporo, na przykład: oferty.net, dlastudenta.pl lub dom.gratka.pl. Miesięczny czynsz w dwupokojowym mieszkaniu wynosi od 1200 zł do nawet 5000 zł za 100-metrowe mieszkanie na Krzykach. Takim mieszkaniem studenci raczej się nie zainteresują i to nie tylko ze względu na cenę. Co innego kwatery w Śródmieściu, skąd stosunkowo blisko jest do centrum i przede wszystkim na uczelnie.

- Lokalizacja jest bardzo ważna. Z mieszkania musi być blisko i do szkoły, i na imprezę - śmieje się Dagmara.

Jednak lokalizacja nie ma większego wpływu na cenę, a koszt wynajęcia podobnego mieszkania na Krzykach i w Śródmieściu jest porównywalny. Wysokość miesięcznego czynszu, oprócz oczywiście metrażu, zależy głównie od standardu mieszkania. Za te o najwyższym standardzie zapłacimy najwięcej. Więcej zapłacimy za mieszkanie w pełni umeblowane.

Mimo to trzeba być ostrożnym. Dla właścicieli umeblowany pokój to często tylko łóżko plus szafa. Każdy student od czasu do czasu jednak potrzebuje biurka. Zakup tego mebla podnosi więc koszt wynajmu. Podobna sytuacja jest ze sprzętem AGD. - Raz oglądałyśmy mieszkanie, w którego ofercie stało jak wół, że jest pralka. Na miejscu okazało się, że zamiast nowoczesnej pralki w łazience stała Frania - opowiada Marta.

Sztuka szukania

Znalezienie mieszkania albo pokoju do wynajęcia nie jest łatwe. Nie martwcie się jednak, bo nie jest to też niewykonalne. Wpierw trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przejrzeć dziesiątki ofert w Internecie, dowiedzieć się, że część tych ofert nie jest już aktualna i w końcu odwiedzić kilkanaście mieszkań.

Nie dajcie się nabrać na niską cenę. Wyjątkowe okazje trafiają się rzadko. Natomiast zaskakująco niska cena może świadczyć o naprawdę kiepskim stanie mieszkania.

Zwróćcie uwagę również na opis mieszkania zawarty w ofercie. Jeżeli jest bardzo krótki, może oznaczać, że właściciel nie ma się czym pochwalić.

Jeżeli jesteście zainteresowani konkretnym mieszkaniem, koniecznie umówcie się na wizytę. Oglądając mieszkanie, przyjrzyjcie się dokładnie oknom (czy dadzą się otworzyć w lecie, a w zimę szczelnie zamknąć), sprzętom AGD (czy pralka pierze, a na kuchence da się coś ugotować) i w końcu ścianom (czy nie pokrywa ich grzyb). Jeżeli chcecie wynająć pokój, pogadajcie ze współlokatorami. Może okazać się, że wasz przyszły współlokator jest członkiem faszyzującej organizacji, z którą akurat wy nie za bardzo się utożsamiacie.

Adam Cianciara

redakcja.wroclaw@echomiasta.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje