Masakra rodzinna

W szpitalu we Wrocławiu zmarła prokurator z Trzebnicy. Kobieta została wczoraj postrzelona w głowę przez swojego męża. To już czwarta ofiara rodzinnej tragedii w Prusicach na Dolnym Śląsku.

33-letni Jacek F., oficer straży granicznej z Kłodzka, urządził masakrę podczas rodzinnej imprezy w swoim domu w Prusicach k. Wrocławia. Wczoraj zastrzelił trzy osoby, w tym swojego 1,5-rocznego syna, a trzy inne ranił.

Reklama

Informację o śmierci 37-letniej prokurator z Trzebnicy (woj. dolnośląskie) potwierdził dzisiaj Dariusz Boratyn z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Wciąż o życie walczą jeszcze rodzice prokurator, postrzeleni przez mężczyznę. Ten oddał do swych najbliższych po kilka strzałów. Wczoraj ok. godz. 13.30 Jacek F. zastrzelił 1,5-rocznego synka i szwagierkę, postrzelił trzy inne osoby i popełnił samobójstwo.

Jak podała Straż Graniczna, sprawca tragedii od 2 lat był zawieszony w czynnościach służbowych. Kilka miesięcy temu został oskarżony o ujawnienie tajemnicy służbowej.

Płk Jarosław Żukowicz, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Straży Granicznej powiedział, że mężczyzna nie strzelał z broni służbowej, bowiem był zawieszony w czynnościach służbowych od maja 2002 r. i musiał zdać broń. - Z całą pewnością podczas tej tragedii została użyta prywatna broń - podkreślił Żukowicz.

Dodał, że Jacek F. był pracownikiem biura spraw wewnętrznych Komendy Głównej Straży Granicznej w Warszawie, wydziału zamiejscowego, czyli pracował w Sudeckim Oddziale Straży Granicznej w Kłodzku.

Żukowicz wyjaśnił, że kpt. Jacek F. został zawieszony, gdy wyszły na jaw "pewne nieprawidłowości". Najpierw jego sprawą zajmowano się w wewnętrznym postępowaniu, które ostatecznie przejęła prokuratura w Świdnicy. - Natomiast jesienią 2004 r. prokuratura skierowała do sądu w Kłodzku akt oskarżenia przeciwko kapitanowi - mówił Żukowicz.

Były szef Straży Granicznej gen. Marek Bieńkowski powiedział, że ok. 3 miesiące temu rozmawiał z Jackiem F. Oficer miał mu powiedzieć, że czuje się "zaszczuty". Tłumaczył, że nie ujawnił tajemnicy służbowej, a jedynie współpracował z oficerami straży granicznej innych pionów, w celu zwalczania korupcji.

- Jestem wstrząśnięty tym, co się stało. Będę apelował do wymiaru sprawiedliwości o sprawdzenie sprawy oskarżenie tego oficera - powiedział Bieńkowski.

Jak dowiedziała się PAP w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy (Dolnośląskie), która prowadziła śledztwo dotyczące Jacka F., akt oskarżenia w tej sprawie trafił do kłodzkiego sądu w grudniu 2003 r. - Mogę tylko powiedzieć, że Jacek F. był oskarżony o ujawnienie tajemnicy państwowej i sprawa ma klauzulę tajności - powiedziała Małgorzata Chwałek z prokuratury w Świdnicy.

Natomiast prezes Sądu Rejonowego w Kłodzku Marta Sługocka powiedziała, że w ciągu roku nie wyznaczono żadnego terminu rozprawy, a nawet nie zdołano powołać składu sędziowskiego.

- Mieliśmy duże problemy z dobraniem ławników, którzy są dopuszczani do tego typu spraw - powiedziała Sługocka.

RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje