RMF24: Gdyby nie błędy w konstrukcji bomby, autobus wyleciałby w powietrze

Tylko drobne błędy popełnione w czasie konstruowania bomby, która w czwartek została podłożona w autobusie we Wrocławiu, spowodowały, że jej siła rażenia była mniejsza. Gdyby wszystko przebiegło zgodnie z planem sprawcy, autobus zostałby całkowicie zniszczony - do tych ustaleń osób związanych ze śledztwem ws. podłożenia bomby we Wrocławiu dotarli reporterzy RMF FM.

Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, gdyby ładunek eksplodował zgodnie z planem, cały autobus zostałby zniszczony, a część pasażerów prawdopodobnie by zginęła lub została poważnie ranna. Bomba miała zapalnik czasowy. Dzięki czujności jednej z pasażerek uniknięto tragedii.

Reklama

Informacje, do których dotarli dziennikarze RMF FM, mówią o tym, że 22-letni mężczyzna kilka miesięcy przygotowywał się do ataku. Jego plan był bardzo precyzyjny. Działał sam.

Paweł R. przyznał się do winy. Odmówił jednak składania wyjaśnień. Grozi mu dożywocie. Usłyszał trzy zarzuty - popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych i zarzut spowodowania zdarzenia, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób.

Pawła R. zatrzymano we wtorek w województwie lubuskim, gdzie mieszka jego rodzina. To student trzeciego roku wydziału chemicznego Politechniki Wrocławskiej. Mężczyzna nie był wcześniej notowany. 

W ubiegły czwartek po godzinie 14 niewielki ładunek eksplodował na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Niegroźnie ranna została jedna osoba. Chwilę wcześniej kierowca wyniósł bombę z autobusu linii 145. Śledztwo w sprawie eksplozji prowadzi wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Bartek Paulus

Dowiedz się więcej na temat: wrocław bomba

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje